wtorek, 27 maja 2014

PRZEPRASZAMY !

Hej ! Rozdział pojawi się sporo później, (i tak teraz ma duże opóźnienie xD), bo osobiście miałam blokadę twórczą, a Caro była na wycieczce, a później była chora :(, ale napisałyśmy już całkiem sporo. Niestety naszą pracę szlak trafił bo wszystko się usunęło. Tak więc - sorry, ale rozdział będzie za jakiś tydzień albo dwa :/ Postaramy się was nie zawieźć i napisać coś super ;)

Julie xx.

Cześć ! Na prawdę przepraszamy, najpierw byłam na wyciecze, która trwała 3 dni, potem byłam chora i nie miałam kiedy napisać choćby kawałek. Potem miałyśmy napisane już całkiem sporo i dziś Julie chciała coś dopisać a tu się okazuje, że wersja robocza jest PUSTA. Nie wiemy dlaczego tak się stało. Mamy nauczkę by zapisywać nasze rozdziały gdzieś jeszcze, a nie tylko na bloggerze, mamy nadzieję, że to się więcej nie powtórzy. Postaramy się dodać rozdział jak najszybciej, osobiście w ramach rekompensaty postaramy się o na prawdę dobrą akcję. Jeszcze raz przepraszamy xx

Caro xoxo

wtorek, 6 maja 2014

Chapter 5

*Joy's Perspective*

Chciałam odpisać, ale nagle usłyszałam donośne pukanie w moje okno... O KURWA
Przez chwilę stałam w miejscu i po prostu gapiłam w firanę. Przez biały, prawie prześwitujący materiał widziałam kolesia, który patrzył się na mnie z tym swoim uśmieszkiem. Jak mu nie otworzę, to wybije moje szybę, albo mi coś zrobi. Boże. Powoli zbliżyłam się do okna. Delikatnie je uchyliłam, ale on nie czekał i od razu otworzył je szerzej, po czym wszedł do mojego pokoju. Rozejrzał się uważnie i przeniósł wzrok na mnie.
- Ładnie tu - ten koleś ma nierówno pod sufitem chyba, zabił człowieka, szantażuje mnie i jednocześnie mówi, że mam ładnie w pokoju ? Idiota
- Umm... dzięki ? - kompletnie nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, to jest jakaś chora sytuacja ! Może jeszcze myśli, że powiem mu gdzie kupiłam meble, jaki rodzaj i odcień farby mam na ścianie ? Jeśli tak to chyba go popierdoliło.
- Dobra maleńka, nie będę ci tu pierdolił o głupotach. Powiem tylko jeszcze raz, że jeśli ktokolwiek dowie się o tym, co widziałaś, twoje życie zamieni się w piekło - tyle to ja wiem skurwielu.
- Nie trzeba mi dwa razy powtarzać - kurwa Joy ogarnij się, bądź grzeczna, a nie ty z pyskiem wylatujesz do mordercy !
- Wow, ostra jesteś lubię takie - jego ciężkie buty uderzały o podłogę kiedy do mnie podchodził. Oddychaj Joy. 
Był już całkiem blisko mnie, a ja nadal stałam w miejscu. Bałam się, ale nie chciałam tego pokazać. Nie przerywałam kontakty wzrokowego, on chyba też nie zamierzał. Usłyszałam trzask drzwi. Kurwa rodzice !
Mój towarzysz tak samo jak ja, chyba się trochę zdenerwował. Zastanawiam się jednak dlaczego.
- Posłuchaj mnie mała - zaczął mówić szeptem - wiem o tobie więcej niż może ci się wydawać. Znam twoje imię i nazwisko, datę urodzenia, dane twoich rodziców, ogółem wszystko - kurwa skąd on to wszystko wie ?!
- Niby skąd masz takie informacje ?
- Twój notes, kalendarz, terminarz czy co to tam kurwa jest. Nie zauważyłaś, że nie masz go w swojej torbie ? -chytry uśmiech to chyba jego drugie imię, ciekawe jak ma na pierwsze - bądź grzeczna i nie mów o mnie nic rodzicom, wiem kim jest twój tata. Pieprzona córeczko prawnika.
Do okna podszedł szybko i cicho. Moi rodzice na pewno nie usłyszeli kolesia. Jak mogłam się nie zorientować, że nie mam najważniejszej rzeczy w mojej torebce ?! Przecież używam tego notesu codziennie. Uspokoiłam się trochę i wróciłam do odrabiania zadania domowego. Całe szczęście, nie było tego dużo, bo nie mogłam się skupić To chyba normalne, kiedy prześladuje cię jakiś morderca.


***

Po południu nie miałam nic do roboty. Byłam już po obiedzie, lekcje miałam odrobione, jak zwykle wszystko na następny dzień umiałam, a w telewizji nie leciało nic interesującego. Mogłabym poćwiczyć, ale jestem zbyt leniwa. Od jutra uprawiam jakiś sport ! Jak zwykle skończyłam przemyślenia włączając komputer. Sprawdziłam portale społecznościowe, strony plotkarskie i maila. Jak zwykle na skrzynce miliony reklam, nikt tego nie czyta, a i tak wysyłają. Zauważyłam jednego "normalnego" maila. Wow, cóż za odmiana. 

Od : ElvisBoy@yahoo.com
Do : JJLove@yahoo.com
Temat : Hej :) [...]

Miło mi, że postanowiłaś napisać. Kompletnie się tego nie spodziewałem :) W końcu nawet nie znamy naszych imion. No dobra, ja twoje znam, Joy :D Przepraszam, chcę pozostać anonimowy, jak tylko się da. Chociaż jestem pewien, że w końcu wyznam Ci swoje imię, jeśli w ogóle nadal będziesz chciała ze mną pisać. Mam nadzieję, że nadchodząca wiosna cieszy Cię tak samo jak mnie. Nie przepadam za zimą :D
U mnie wszystko ok. Do napisania, mam nadzieję :)
ElvisBoy

Uśmiech sam wkradł mi się na twarz. Tylko zastanawiało mnie to, że chłopak nie chciał zdradzić mi nawet swojego imienia. Może.... Nie ! On na pewno jest normalny ! Myśląc nad różnymi bezsensownymi rzeczami zasnęłam.

***

Następnego dnia obudziłam się i czułam się całkiem wyspana. To dziwne, bo zazwyczaj wstawałam wyglądająca jak trup przez brzęczenie mojego budzika. Zdziwiona spojrzałam na zegarek i serce mi stanęło. 8:20 ! KURWA ! Zerwałam się z łóżka jak poparzona i wbiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się. Włosy zostawiłam luźno rozpuszczone i wyszłam szybko z domu.


Nie miałam dzisiaj czasu jak co rano wejść do Starbucks'a, ale na pewno zrobię to po szkole. Zdyszana wbiegłam do szkoły, ale na szczęście nie zaczęła się jeszcze druga lekcja. Podeszłam pod salę historyczną i czekałam na dzwonek. Chwilę później zadzwonił dzwonek i moja klasa pojawiła się tuż obok mnie. Już z daleka było widać trzy tlenione blondynki, idące całą szerokością korytarza z pogardą w oczach.
- No no no, kogo my tu mamy... - Co ty do mnie masz idiotko ?! Toaleta z lustrem to nie w tą stronę ! - Panna spóźnialska postanowiła się zjawić - szyderczo się zaśmiała i chciała odejść, ale przeszkodził jej w tym dzwonek na lekcję i nasza zadziwiająco szczupła nauczycielka tego przedmiotu.

***

Cały dzień w szkole minął tak jak zwykle ta rutyna mnie wykańcza. Angel poza docinką przed lekcją historii, nie sprawiała dzisiaj większych problemów i jakoś specjalnie nie stawała mi na drodze, chociaż... Na przerwie na lunch podszedł do mnie p. Payne i spytał czy dzisiejsze korepetycje aktualne uśmiechając się przy tym przyjaźnie, a Angel w tym czasie z ciekawością się nam przypatrywała. Jak jutro w szkole usłyszę plotki o jakimś romansie to chyba jebnę.
Wróciłam do domu i zrobiłam pracę domową, która jak zwykle poszła mi dość sprawnie. Kiedy spojrzałam na zegarek przeraziłam się, bo za pół godziny mam być u Liama. Szybko się przebrałam w luźniejsze rzeczy i wyszłam z domu.


Szłam dość szybko, bo pewne było już, że się spóźnię, a na domiar złego nie wiedziałam gdzie jest ta cholerna Mein Street * ! Krążyłam między tymi ulicami i kompletnie nie wiedziałam, w którą stronę pójść. Na szczęście zauważyłam nauczyciela podążającego chodnikiem po drugiej stronie ulicy. Postanowiłam iść za nim w bezpiecznej odległości, bo nie chcę, żeby uważał mnie za jakiegoś ciołka, który nawet ulicy nie potrafi znaleźć. 
Kiedy w końcu zatrzymał się przed pokaźnej wielkości domem  z pięknym zadbanym ogrodem, myślałam, że przystanął żeby zawiązać but czy coś, ale on wyjął klucze i wszedł do środka. Że.co.kurwa.
Odczekałam 3 minuty i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Zadzwoniłam dzwonkiem i słyszałam kroki, które z każdą chwilą stawały się coraz głośniejsze, aż ustały i drzwi otworzył mi brunet z kilkudniowym zarostem i lekkim uśmiechem na twarzy. Gdyby nie był moim nauczycielem... dobra Joy jesteś wzorową uczennicą ogarnij się ! Był ubrany inaczej niż zwykle, nie miał koszuli z kołnierzykiem, a zwykłą, czarną koszulkę na długi rękaw. Zamiast ciemnych spodni z prostymi nogawkami założył jasne jeansy. I O KURWA NIE DZIWIĘ SIĘ ŻE NIE UBIERA SIĘ TAK DO SZKOŁY BO BY LASKI ORGAZMU DOSTAŁY NA SAM WIDOK. Odetchnęłam głęboko i zaczęłam powtarzać w myślach, że to mój nauczyciel.
- Miło cię widzieć Joy, wejdź - uśmiechnął się tak, że prawie zemdlałam. Czy to na pewno ten sam człowiek, który uczy mnie fizyki w szkole ? Zachowuje się jak mój znajomy, prawie jak Niall. Zaraz, to całkiem prawdopodobne że Horan jest od niego starszy ! 
- Dziękuję - starałam się opanować drżenie mojego głosu i chyba nawet mi się to udawało. Schyliłam się by ściągnąć buty, ale pan Liam szybko zareagował.
- Nie, nie ściągaj butów, jest na prawdę brudno. Nie mam czasu na sprzątanie. Wiesz nawet po pracy pracuję, muszę sprawdzać sprawdziany czy jakieś inne głupie rzeczy - podniosłam się i zauważyłam, że on też ma buty, ale nie te eleganckie, które zwykle ma w szkole, miał tenisówki w kolorowe wzorki. Mój nauczyciel wygląda jak nastolatek... OK. 
- No dobrze - trochę głupio się czułam.
- Proszę, wejdź do salonu, tam jest wygodniej niż w kuchni, przynajmniej tak myślę - znów się uśmiechnął. Zastanawiam się czy on kiedykolwiek ma gorsze dni. Szłam przed nim, w stronę wskazaną przez Paynea. 

Liam od 30 minut tłumaczy mi to samo, a ja nadal nic nie rozumiem. Pewnie ma mnie za jakiegoś debila świetnie. 
- Dobrze Joy, zróbmy sobie przerwę. Chcesz coś do picia ? Herbatę, kawę, soku, wody ? - wstał z kanapy i wszystkie książki i kartki położył na małym stoliku.
- Nie dziękuję - uśmiechnęłam się i usiadłam wygodniej na kanapie. Chcę taką kanapę w domu.
- Joy, powiedz mi co mam ci przynieść, albo sam zdecyduję. Jak się napijesz będzie ci się lepiej myśleć - chciał wyglądać chyba groźnie, ale nie wyszło mu to bo cały czas się uśmiechał.
- Sok może być - uśmiechnęłam się 
Przez kilka minut siedziałam sama w salonie, więc miałam okazję się rozejrzeć. Dom był urządzony całkiem nowocześnie, wszystko wyglądało jak nowe i raczej nie tanie. Jeśli to wszystko kupił za swoją pensję nauczyciela, to ja chcę być nauczycielką ! 
Przyglądałam się wszystkiemu co było w zasięgu mojego oka, a szyję wyginałam tak mocno, aż mnie kark rozbolał. Liam wszedł do pokoju niosąc dwie szklanki soku.
-Więc może .. - nie dokończył bo jego telefon zaczął dzwonić - przepraszam, muszę odebrać - uśmiechnął się przepraszająco, na co ja skinęłam głową i wyszczerzyłam zęby dając znak, że nie mam nic przeciwko temu, by odebrał.
-Halo ? Tak wiem Nicole, mam lekcję... nie, nie w szkole, udzielam korepetycji... co ? Nie ! Jedna z uczennic potrzebowała pomocy - siedziałam i przeglądałam notatki podczas gdy on gadał, chciałabym wiedzieć z kim gada, to znaczy wiem, że to kobieta może jego dziewczyna, albo żona, ale to i tak za mało. Chciałam wiedzieć, o czym rozmawiają ale kurwa miał tak ustawioną komórkę że za chuja nie słyszałam co mówi osoba po drugiej stronie - wiem, że mieliśmy się spotkać dziś u rodziców - o kurwa to musi być jego dziewczyna, a ja łudziłam się, że jest singlem, kurwa - dobrze rozumiem, okej do zobaczenia - rozłączył się po czym spojrzał na mnie.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć, no bo co ? "Jak się ma pańska dziewczyna" czy może raczej "dobrze się panu układa w związku" ? Nie, nie ma mowy, żeby wyjeżdżać z czymś takim do nauczyciela.
- Przepraszam jeszcze raz, to był dość ważny telefon - no kurwa nie wątpię kolacyjka u rodziców z dziewczyną - wracamy do nauki, czy na dziś skończymy, nie chciałbym ci tłumaczyć zbyt dużo na jednej lekcji żeby ci się wszystko nie pokręciło.
- Ma pan rację, na dziś chyba wystarczy ile mam panu zapłacić ?
- Daj spokój Joy, ta lekcja nie trwała nawet godzinę, a na dodatek nic niej nie wiesz - szłam w stronę korytarza, niosąc torbę na ramieniu.
- Ale poświęcił mi pan swój czas - zaczęłam zakładać buty, a portfel, który przed chwilą trzymałam w ręce położyłam koło nogi, na podłodze.
- Na prawdę nic nie musisz mi płacić. Jeśli wziąłbym te pieniądze dziś od ciebie czułbym się jak złodziej 
- No dobrze, w takim razie dziękuję za poświęcenie swojego czasu 
- Nie ma za co, odpowiada ci ten dzień i godzina zajęć, czy wolisz kiedy indziej ? - wyszłam z domu i stanęłam przed drzwiami przodem do nauczyciela.
- Dla mnie w porządku.
- W takim razie do zobaczenia w szkole, a korepetycje za tydzień.
- Do widzenia - uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę domu.
Do domu miałam kawałek drogi, dlatego włączyłam sobie muzykę na mp3 i założyłam słuchawki. Szłam w rytm muzyki kiedy dostałam sms... nieznany O KURWA 


Serce mimowolnie mi przyśpieszyło. Zaraz... ON BYŁ W MOIM DOMU ?! Ja pierdole, co za typ... Nie dość, że ciągle do mnie wypisuje to jeszcze mnie w domu nawiedza.
Szłam żwawym krokiem w stronę mojego domu, bo zaczynało robić się ciemno, a czekał mnie jeszcze spory kawałek drogi. Było mi strasznie zimno, ale niestety nie pomyślałam o tym, żeby wziąć na siebie coś cieplejszego. Genius.
Kiedy weszłam w moją dzielnicę, mimowolnie przyśpieszyłam, bo bardzo nie chciałam by wydarzenia sprzed paru dni się powtórzyły. Uspokoiłam się odrobinę, gdy dotarłam już do mojej bramy i weszłam na posesję. W momencie przekroczenia progu domu, uderzająca we mnie cisza, nie dziwiła mnie ani trochę. Moi rodzice ciągle są w pracy. Tak, jakby ona była ważniejsza ode mnie. Ojciec pewnie siedzi w kancelarii i zaczyna jakieś nowe sprawy, a mama ma nocny dyżur w szpitalu. Już prawie wcale nie spędzamy ze sobą czasu.
To trochę przykre, no ale co - życie.
Ruszyłam po schodach na górę i weszłam do mojego pokoju. Zapaliłam światło i podeszłam do biurka. Odłożyłam torebkę i poczułam gorący oddech na mojej szyi. Moje serce stanęło w jednej chwili, kiedy usłyszałam TEN głos.
- Zdziwiona ?


------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Całkiem lubię ten rozdział, ale to pewnie dlatego, że w większości pisała go Caro :) Ja nie piszę super notek, więc chciałabym tylko napisać, że BAAARDZOO dziękuję za 29 komentarzy i 1950 wyświetleń. Dla innych bloggerek to może mega mało, ale jak dla mnie to jest DUŻO jak na 5 rozdziałów ! <3 Dzięki, że tu zaglądacie i niech każdy kto przeczyta, zostawi po sobie jakiś komentarz, bo chyba się limity zaczną... :D Do następnego !! xoxo.

Julie xx.

Siemka ! hehehe ten rozdział jest całkiem, całkiem. Nie wiem kto napisał więcej, moim zdaniem pisałyśmy po równo xD W każdym razie thank you soooooo much ! Ludzie razem jest 29 komentarzy (w tym 10 pod rozdziałem 4) i 1950 wyświetleń ! JARAM SIĘ <3 Pewnie macie mnie za jakaś nienormalną, ale to dla mnie serio mega dużo ! Nigdy bym nie pomyślała, że będzie to czytać, aż tyle osób ! 
Pod ostatnim rozdziałem, pojawił się komentarz z propozycją zwiastuna na naszego bloga i rozważamy z Julie zgłoszenie się tam (ja osobiście uwielbiam jak ff ma zwiastun xD ale to ja xD) 
Nie zdążę napisać nic więcej, bo J już chyba z 15 tweetów napisała, że jest nowy rozdział, a jeszcze nie ma (no już jest ale jak to pisałam to nie było xD)
Moje notki są bez sensu... wiem xD
Ok zapraszam do zakładki "kontakt" bo od niedawna mam aska i może ktoś chciałby o coś zapytać np. o bloga czy o mnie xD LOL xD ok spadam xD 
Mam nadzieję, że rozdział się podobał xx

Caro. xoxo

piątek, 18 kwietnia 2014

Chapter 4

*Joy's Perspective*

Zaraz umrę...
Moje ciało przez chwilę było jak sparaliżowane. Nie wiedziałam czy mam się wyrywać, krzyczeć, czy stać w w bezruchu. Koleś za mną wyglądał jakby znajomo, ale skąd mogę kojarzyć kogoś, kto jest mordercą !?
Zaczęłam się wyrywać, ale skurwysyn był tak silny, że nie dałam rady zrobić nawet kroku Panie daj mi siły, jestem za młoda ! Facet przyciągnął mnie bliżej siebie, na co moje serce zaczęło bić jeszcze mocniej i jestem prawie pewna że nie tylko czuł mój puls trzymając mnie za nadgarstek, ale też słyszał mało rytmiczne uderzanie mojego organu. Patrzył na mnie uważnie, jakby zastanawiał się co ze mną zrobić. Coś w stylu "zabić czy zabić" ? Zaczął prowadzić mnie z stronę... sama nie wiem czego, bo przez te egipskie ciemności straciłam orientację.
Przyparł mnie do czegoś zimnego, po chwili zorientowałam się, że to samochód. Jego ręce płasko leżały na górnej części auta, nie dając mi możliwości ucieczki. Kurwa. Dyskretnie, tak by nie zauważył, zaczęłam rozglądać się po okolicy. Miałam nadzieję, że mimo wszystko jakoś się stąd wydostanę. Żywa.
- Kochanie, nie uciekniesz mi teraz, nie ma szans - cholera, jednak nie byłam aż tak dyskretna jak chciałam. Oddech kolesia odbił się od mojej twarzy. Pali papierosy, na pewno. Boże jestem głupia, facet może mi zrobić dosłownie wszystko, a ja stwierdzam sobie, że korzysta z używek... Może nie taka głupia ! Mam pomysł ! 
- Palisz ? - trochę odwrócę twoją uwagę kolego.
- Co ? - zdziwiło go moje pytanie, ohh no oczywiście, miało go zdziwić.
- Pytam czy palisz fajki - czas pobawić się w aktorkę Joy.
- A co to ma do rzeczy kochanie ? - starał ukryć się swoje zdziwienie chytrym uśmieszkiem i uwodzicielskim tonem, ale nie ze mną te sztuczki.
- Chodzi o to, że nie paliłam od rana. - starałam się grać "luźną". Chłopak spojrzał na mnie podejrzliwie, ale odsunął się na małą odległość, żeby wyciągnąć papierosy. Wykorzystałam chwilę jego nieuwagi i najszybciej jak umiałam pobiegłam w stronę mojego domu. Oczywiście niezdarna strona Joy musiała się uaktywnić i kiedy zbierałam się do biegu zahaczyłam o lusterko samochodu. W nadziei że nic nie zgubiłam, ze wszystkich sił biegłam przed siebie. Przekroczyłam furtkę mojego podwórka i poczułam się spokojniejsza, a w domu zamknęłam się "na cztery spusty". Kiedy kładłam się spać, mój telefon zawibrował. Ugh... kto do mnie pisze o tej porze ?!



Zaniepokojona podeszłam do okna i drżącą ręką odsunęłam zasłony. Ujrzałam czarny samochód, ten do którego zostałam przyparta przez tego strasznego (choć przystojnego) faceta. Wyszedł z niego i spojrzał w moje okno z triumfalnym uśmiechem. KTO.TO.KURDE.JEST ?! Mój telefon ponownie dał o sobie znać.


Po przeczytaniu, usta same rozchyliły mi się ze zdziwienia i spojrzałam na mojego prześladowcę. Ten puścił mi oczko, uśmiechnął się, wsiadł do swojego czarnego Range Rovera i odjechał z pisakiem opon. Joy, w co ty się wpakowałaś... 

***

Wtorki są do dupy ! Nie dość, że mam dużo lekcji, to jeszcze wf na końcu.  Ciężko było mi wstać, ale to nie nowość. Ubrałam się i wyszłam do szkoły.


Po drodze zahaczyłam o Starbucks'a i kupiłam karmelową latte. Doszłam do szkoły po około 15 minutach. Zaczynałam matematyką. Podeszłam pod klasę i akurat zadzwonił dzwonek. Przytoczyła się nasza nauczycielka w swoim czerwonym kombinezonie i zaczęła lekcję.

*przerwa na lunch*

Po chemii zawsze czuje się jakaś przymulona. Ale nieważne. Zaczęła się właśnie przerwa na lunch, i wszyscy wciskali się grupkami do bufetu. Tylko ja szłam sama jak palec. Czasami zastanawiam się czy to ja wstydzę się podejść do ludzi, czy to oni mnie unikają. Mam najlepszego przyjaciela pod słońcem, ale Niall nie zawsze jest obok. Miło byłoby mieć do kogo się odezwać też w szkole. 
Usiadłam przy stoliku obok okna i zaczęłam jeść mój lunch, którym była zwykła kanapka. Z mojego miejsca można obserwować całą salę rozgadanych licealistów. Najlepszy widok mam niestety na stolik szkolnej "divy" i jej świty. Tak, mam na myśli Angel, Lolę i Cass. Jak zwykle siedziały w towarzystwie drużyny football'owej i "flirtowały" (lekko mówiąc). Nagle przypomniałam sobie, że pan Payne kazał mi się poszukać w czasie lunch'u w sprawie korepetycji. Szybko wyszłam z sali i udałam się do pokoju nauczycielskiego. Kiedy podeszłam, miałam zapukać, ale ktoś zamaszyście otworzył drzwi i uderzył mnie nimi z całej siły. Upadłam z hukiem na ziemię i uderzyłam się w głowę. Zza drzwi wyłonił się zdziwiony Liam. Pomógł mi wstać i pozbierać moje książki.
- Bardzo cię przepraszam, ale nie widziałem, że idziesz - powiedział speszony nauczyciel.
- Nic się nie stało, dziękuję za pomoc - uśmiechnęłam się słabo. 
- W związku z tymi korepetycjami, mogę udzielać ci ich ja - że kurwa co ? - Czy pasuje ci w środę o 15.00 ? - spytał. Ja byłam tak zdziwiona, że mówi o sobie, że chwile zajęło mi przyswojenie tego co do mnie powiedział buforowanie
- T-tak - nadal trwałam w szoku, ale słabo się uśmiechnęłam i potwierdzająco pokiwałam głową.
- Świetnie. Zapisz sobie mój numer telefonu, na wypadek jakiejś zmiany terminu. 
Wyciągnęłam swój telefon i zapisałam ciąg cyferek, które usłyszałam. Już miałam odchodzić, kiedy dostałam sms. Oh... Teraz ?!


Po przeczytaniu, cała się spięłam i miałam przestraszony wyraz twarzy. Payne to chyba zauważył. Nie... !
- Joy, wszystko w porządku ? - zapytał z niepokojem wymalowanym na twarzy.
- Tak, tak. Nic się nie stało - na szczęście zadzwonił dzwonek, i uratował mnie z tej niezręcznej sytuacji.
Przeprosiłam i szybko ruszyłam w stronę klasy j. angielskiego. Lekcja jak zwykle przebiegła bez większych przygód nudno, ale zaniepokoiły mnie ukradkowe spojrzenia Angel w moją stronę. Co chwila się odwracała, lekko uśmiechała  i szeptała coś do Loli. A jak coś planuje ? Nieee, na pewno Lola opowiedziała jej jakiś śmieszny żart.<na pewno> Joy, jaka ty jesteś naiwna...
Rozmyślając o różnych rzeczach doczekałam się kolejnego dzwonka. Na przerwie siedziałam samotnie pod ścianą przy sali historycznej, kiedy nagle zaczął iść w moją stronę jeden z piłkarzy. Przystojny...  <Idiotka>. Myślałam, że za mną siedzi jakaś wytapetowana lala o wielkich ustach, ale się pomyliłam. On szedł do mnie. O kurwa !
- Cześć śliczna, czemu siedzisz tutaj tak sama ? - spytał uwodzicielskim tonem z uśmiechem na twarzy.
- Mmm... Hej. - byłam w stanie odmruknąć mu tylko coś takiego.
- Może masz ochotę wrócić sobie wcześniej do domu ? - wagary ? um.. NIE !
- A co z historią ? - spytałam zdezorientowana.
- Nie jest nam dzisiaj potrzebna. No chodź. - pociągnął mnie w stronę wyjścia ze szkoły od strony boiska. Zatrzymał się i kazał mi poczekać na niego na boisku, a on pójdzie po swój plecak. Zadzwonił dzwonek na lekcje. Wszyscy wpychali się z powrotem do szkoły, a ja miałam wielką ochotę wrócić razem z nimi, ale czekałam na Mike'a (bo tak miał na imię). Stałam na dworze jakieś 10 minut, po czym ze szkoły wyszła pani dyrektor.
- Joy, co ty tu robisz ? Jeszcze trwają lekcje ! - krzyknęła zawiedziona.
- Proszę pani, ja tylko... - próbowałam się tłumaczyć.
- Żadne tylko ! To są wagary moja panno. Do gabinetu proszę. - odpowiedziała surowym tonem i weszła do budynku. Już miałam podążać za nią, kiedy za moimi plecami usłyszałam ten najbardziej przeze mnie znienawidzony głos. Angel.
- I co kochanie ? Flirty nie popłacają prawda ? - zaśmiała się z triumfem. 
- Miłego dnia złotko. - odpowiedział ten kutas Mike, który wyłonił się zza jej pleców.
Byłam tak zła jak nigdy. Nie dość, że będę miała przesrane u rodziców, to jeszcze zniszczę reputacje u nauczycieli, którą tak długo budowałam.
- Pierdolcie się ! - krzyknęłam wkładając w to tyle jadu na ile było mnie stać. Odwróciłam się i weszłąm do szkoły. Ostatnim co widziałam, to czerwona ze złości twarz Angel. A masz suko.

***

Po wyjściu z gabinetu dyrektorki, zostałam zwolniona do domu, co trochę mnie zdziwiło, ale kobieta przez 20 minut mówiła coś o tym, że nie wolno uciekać ze szkoły itp., więc może pomyślała, że muszę ochłonąć i przemyśleć co powiedziała. W każdym razie, ja wracam do domu, ci frajerzy ćwiczą na sali. Uśmiechnęłam się na samą myśl o spoconej, łamiącej paznokieć Angel. 
Wyszłam ze szkoły i zmierzałam w kierunku mojego domu. Chwilę później poczułam na twarzy i ramionach drobne krople coraz częściej spadające po moim ciele. No pięknie. Przeklęłam się w myślach, że nie wzięłam parasola. No cóż, życie. Szłam dalej przed siebie, kiedy obok chodnika na mojej wysokości znalazło się czarne audi. Szłam dalej, bo myślałam, że kierowca parkuje, ale myliłam się. Kiedy przyciemniana szyba osunęła się w dół, ujrzałam pana Payne, przyjaźnie uśmiechającego się do mnie. 
- Cześć Joy, podwieźć cię ? - spytał przyjaźnie.
- Nie, dziękuję. Dam sobie radę. 
- Daj spokój, jest zimno i jesteś cała mokra, wsiadaj - nauczyciel podwozi mnie do domu. Czy to normalne ?!
- To gdzie cię podwieźć ? - spytał, kiedy ruszyliśmy.
- Sun Street 87, to niedaleko - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się słabo. Zapanowała chwila ciszy. Miałam zamiar ją przerwać, ale do cholery o czym można rozmawiać z własnym nauczycielem ?! Payne jednak postanowił mnie uprzedzić:
- Joy, czy wszystko u ciebie w porządku ? Czy masz jakieś problemy ? - spytał z nutą niepokoju. A co go to obchodzi ?! Może widział tego sms'a ?Niee...
- Wszystko w porządku, a coś się stało ? 
- Um, nie ale-ale przypadkiem widziałem sms'a, którego dostałaś podczas naszej rozmowy. Czy ktoś ci grozi ? - Tak, widziałam jak jakiś napalony trzydziestolatek zabija kogoś i jak komuś o tym powiem to mnie też zabije. Yyy...nie.
- Nie. Mówiłam, że wszystko jest w porządku - na szczęście podjechaliśmy już pod mój dom i nie musiałam dłużej prowadzić tej rozmowy. - Dziękuję i do widzenia
- Zaczekaj ! Mo... - przerwał mu trzask drzwi samochodowych, które szybko zamknęłam i szybkim krokiem poszłam w stronę domu.
Weszłam do środka i ostrożnie wyjrzałam przez okno. Liam jeszcze chwilę stał pod moim domem, ale później pojechał w swoją stronę. Weszłam do swojej sypialni i przebrałam się w wygodniejsze rzeczy.




Zaczęłam odrabiać swoją pracę domową, kiedy mój telefon zawibrował. Na ekranie pojawiła się wiadomość.


Chciałam odpisać, ale nagle usłyszałam donośne pukanie w moje okno... 

------------------------------------

Okejjj więc mamy rozdział 4 ! Julie nie napisała notki, ale opublikuję rozdział i najwyżej dopisze sobie ją później. W końcu dała mi znać, że mam tylko sprawdzić czy nie ma jakiś ewentualnych błędów (które i tak na pewno są, ale ja ich nie zauważyłam xD) i mogę opublikować :D Ogółem ten rozdział mi się podoba. Niestety nie mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna, a to wszystko dlatego, że nie napisałam zbyt dużo rozdziału :D JULKA MIAŁA WENĘ, a jak ktoś ma wenę, to trzeba dać mu dostęp do klawiatury xD
Nawet nie mamy opóźnienia ! HAHA :D Tak więc... kto widział już teledysk do You&I ?! BOŻE TAKI PIĘKNY <3 Najlepsze są te "przemiany" :D
Ahh i jeszcze jedno ! WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH :D
No dobra jeszcze jedno mi się przypomniało xD Czekamy na wasze komentarze z opiniami, podejrzeniami, kim może być tajemniczy facet i co tam sobie jeszcze chcecie :D Ja osobiście czekam na jakaś krytykę xD
A TAK WGL ! Jak przed opublikowaniem 3 rozdziału miałyśmy 350 wejść na bloga, teraz jest aż 1180, a pod każdym z rozdziałów są 3 komentarze (pod rozdziałem 3 jest aż 5 komentarzy) Dacie wiarę ?! Jak ja widzę te liczby na bloggerze to myślę sobie *czy to na pewno ten blog który piszę z Julie ? Kiedy tyle osób tu weszło* 
Ale wiecie mimo, że teraz się cieszę, to i tak liczę na więcej :D Mam nadzieję, że każdy kto czyta skomentuje choćby jedną literą albo kropką. 
Jak zwykle się rozpisałam, ale lubię pisać notki bo to tak jak bym pisała sama do siebie i to mi się wydaje takie śmieszne, dlatego że jestem pewna, że nikt tego nie czyta :D
Ok kończę. Mamy nadzieję że wam się podobało, liczymy na komentarze i wlg :D 
Do następnego !

Caro. xoxo

wtorek, 8 kwietnia 2014

Liebster Award

Siemka ! Zostałyśmy nominowane przez Pacia Zenks do Liebster Award YEEEYY.

ODPOWIEDZI NA PYTANIA
1. Twój ulubiony kolor.
Julie: czarny :p
Caro: chyba zielony xD

2. Jak masz na imię ?
Julie: Julka
Caro: Karolina 

3. Czy masz jakieś zwierzę ?
Julie: nie mam :(
Caro: 2 psy, kota, jeża pigmejskiego xD

4. Rodzeństwo ?
Julie: starsza i młodsza siostra
Caro: starsza siostra

5. Ulubiona piosenka ?
Julie: nie posiadam xD
Caro: nie mam ulubionej :D

6. Ulubiona książka ?
Julie: raczej nie czytam książek, więc nie mam ulubionej :p
Caro: rzadko czytam książki, więc nie odpowiem na to pytanie xD

7. Ulubiony film ?
Julie: ostatnio oglądałam i był suuuper, więc chyba "Piękne istoty" :)
Caro: lubię dużo filmów, ale najbardziej chyba Iron Man :D

8. W jakim województwie mieszkasz ?
Julie: wielkopolska
Caro:  wielkopolska 

9. Twoja ulubiona potrawa ?
Julie: ja kocham jeść wszystko <3
Caro: zupa krem z brokuł (chyba xD)

10. Ile masz lat ?
Julie: 13
Caro: 14

11. Jakie jest twoje ulubione ff. o One Direction ?
Julie: czytam duuużo ff nie wiem jaki lubię najbardziej ;)
Caro: to trudne pytanie ! Na chwilę obecną, chyba Teenage Dirtbag (tłumaczenie) :D

NOMINUJEMY :
1. Phantom (KLIK)
2. Nobody Is Perfect (KLIK)
3. Forever And Always (KLIK)
4. Each Of Us a Warrior (KLIK)
5. Wonder (KLIK)
6. This Lovely Moment (KLIK)
7. Rebel Flowers (KLIK)
8. Dark Secret (KLIK)
9. Black Pearl (KILK)
10. Change Is Good (KLIK)
11. Secret (KLIK)

PYTANIA:
1. Jak masz na imię ?
2. Masz rodzeństwo ?
3. Ulubiony blog ?
4. Ulubiona pora roku ?
5. Ulubiony kolor ?
6. Masz jakieś zwierzę ?
7. Ulubiona piosenka ?
8. Ile masz lat ?
9. Czego się boisz ?
10. Ile masz wzrostu ?
11. Ulubiona potrawa ?

Nie można nominować bloga, który Cię nominował. Należy odpowiedzieć na nasze 11 pytań, a następnie nominować 11 blogów, które dopiero zaczynają, by mogły się wypromować :)

piątek, 4 kwietnia 2014

Chapter 3

*Joy's perspective*

Co mi tam, napiszę jakiegoś maila do ElvisBoy'a ! 

Od: JJLove@yahoo.com
Do: ElvisBoy@yahoo.com
Temat: Hej ;)

Hej ! Myślę, że mnie pamiętasz :) bardzo dobrze mi się z tobą rozmawiało. Co u ciebie ? U mnie wszystko w porządku. A tak w ogóle, to mam na imię Joy :) A ty tajemniczy ElvisBoy'u ? Czekam na odpowiedź xx.
Mam nadzieje, że się kiedyś spotkamy ;)                  
                JJLove

***

Ugh Joy, ty idiotko ! A co jak ten koleś to jakiś napalony pedofil i właśnie namierza twój komputer, znajdzie, przyjedzie i cię zgwałci ?! Jestem pojebana...- skończyłam o tym myśleć, bo przecież nic takiego się nie stanie... prawda ? No właśnie. To na pewno miły chłopak, którego kiedyś polubię. 
Myśląc o różnych idiotycznych rzeczach zorientowałam się, że dochodzi już 12. 
Z wieeelką niechęcią poszłam do mojej sypialni.




 Przebrałam się w coś luźniejszego i włączyłam laptopa. Standardowo włączyłam Facebook'a, Twitter'a i Tumblr'a. Przeglądałam jakieś głupoty, aż do momentu, w którym zadzwonił dzwonek do drzwi. Leniwie się podniosłam i powoli zaczęłam iść. Jak coś ważnego to poczeka. Kiedy podeszłam do drzwi, postanowiłam zobaczyć przez wizjer, kogo przyniosło. Otworzyłam jakiemuś facetowi, który okazał się być listonoszem, który przyniósł jakąś paczkę do taty. Zapewne znów zamówił coś bezużytecznego w internecie. Podziękowałam i zaniosłam przesyłkę do jego biura.
Kiedy ponownie znalazłam się w swoim pokoju, stwierdziłam, że nie mam ochoty dłużej siedzieć przed komputerem, dlatego szybko odrobiłam lekcje.

***

Weekend minął prawdopodobnie szybciej niż zwykle. Spędziłam go ucząc się na sprawdziany, które mają odbyć się w tym tygodniu, grając na pianinie oraz ćwicząc grę na gitarze, co niestety nie idzie mi najlepiej.
Zaspana jadłam śniadanie, kiedy dostałam sms.

Od: Niall :)
Dzień dobry ! Jak zakładam, jesz właśnie te swoje obleśne płatki cynamonowe z mlekiem. Jestem właśnie w autobusie i jadę do pracy ! Trzymam za ciebie kciuki, żeby poszło ci dobrze w szkole i widzimy się po południu na lekcji ! Muszę kończyć, bo właśnie wysiadam.
Kocham cię, N.

Uśmiechnęłam się i jak zwykle nie odpisałam, bo wiem, że przeczytałby dopiero na mojej lekcji. Po raz kolejny zaczęłam zastanawiać się po co on się podpisuje, wiedząc, że mam zapisany jego numer. Po prostu jest idiotą.
Po moim pierwszym posiłku pobiegłam do łazienki się umyć, a następnie do pokoju wybrać coś do ubrania.
Przygotowałam się do szkoły i jak zwykle z domu wychodziłam o tej samej godzinie, po założeniu kurtki parka i oczywiście ulubionych czarnych timberland'ów.




***

Wchodząc do szkoły wyłączyłam muzykę i podeszłam do swojej szafki, chowając do niej niepotrzebne na najbliższy czas graty. Zerknęłam na plan lekcji przywieszony na drzwiczkach razem z kilkoma moimi zdjęciami z Niallerem. Pierwszą lekcją był język angielski. Po dzwonku weszłam do klasy i usiadłam na moim stałym miejscu, z tyłu przy oknie. Do klasy weszła stara, gruba kobieta, wiedźma. Od razu zaczęła coś mówić o angielskich pisarzach renesansu, ale tak zanudzała, że szybko wyciągnęłam kartkę i ołówek, i odpłynęłam w swój świat rysując. Nagle ocknęłam się jak z transu kiedy po raz trzeci usłyszałam swoje nazwisko:
- Moore, możesz nam powiedzieć co jest ciekawsze od naszego dzisiejszego tematu ? - szczerze, to wszystko.
- Przepraszam pani Harris, zamyśliłam się.
- No myślę, że w końcu zaczniesz uważać - powiedziała oschłym tonem i rzuciła mi pogardliwe spojrzenie.
- Niech pani nie przerywa przez nią lekcji. Ona żyje we własnym świecie i nawet psycholog jej już nie pomoże. - powiedziała rozbawiona Angel. Angel, Angel.... SRANGEL kurwa ! Nienawidzę jej chyba jeszcze bardziej niż moich największych wrogów ! Zaraz.. przecież to ona jest moim największym wrogiem. Prześladuje mnie odkąd pamiętam i nastawia wszystkich przeciwko mnie. Suka.
- Uh, widzę że często u niego bywasz, skoro masz takie informacje. Co jest przyczyną tych częstych wizyt ? Hmm ? Twoje rozbrzmiałe ego ? Ach no tak, ono nie zmieściłoby się do tak małej sali. - Masz za swoje wredna idiotko. Cała klasa próbowała powstrzymać chichot, kiedy zobaczyli czerwoną jak pomidor twarz Angel. Byłam z siebie bardzo zadowolona. Chyba pierwszy raz od bardzo dawna odgryzłam się za te jej złośliwe docinki w moim kierunku. Uśmiechnęłam się do niej z triumfem na twarzy i wróciłam do mojej poprzedniej czynności - czyt. rysowania. 

***

Po angielskim miałam jeszcze matematykę, biologię, wf i plastykę.
Gdy oddałam moją skończoną już pracę, na temat strachu na plastykę, mogłam w spokoju opuścić salę. Podeszłam do mojej szafki, schowałam książki i spojrzałam na plan. Ugh... teraz fizyka. Przypadkiem spojrzałam na nasze wspólne zdjęcie. Od razu humor mi się poprawił kiedy spojrzałam na nasze szerokie uśmiechy, kiedy cali w bitej śmietanie jedliśmy jego tort urodzinowy, który upiekłam w zeszłym roku. Chwilę potem zadzwonił dzwonek. Wyciągnęłam podręczniki od fizyki i już miałam zamykać kłódkę, kiedy tuż przed moją twarzą ktoś z impetem trzasnął moją szafką, a zza czerwonych drzwiczek wyłoniła się parszywa twarz Angel.
- Myślisz, że możesz być lepsza ode mnie ? Jesteś sprytna, ale za to zbyt naiwna i głupiutka żeby ze mną wygrać. To jeszcze nie koniec... - cmoknęła w powietrzu i zarzucając włosami odeszła razem ze swoją świtą. Ja pierdole... Nadal oszołomiona tym, co się przed chwilą wydarzyło, stałam oparta o moją szafkę myśląc o jej słowach. Kurwa spóźnię się na fizykę ! 
Biegłam do klasy najszybciej jak potrafiłam i wpadłam do klasy jak nienormalna.
- Przepraszam za spóźnienie panie Payne. - powiedziałam na jednym wdechu (raczej wysapałam). 
- Nic się nie stało, a teraz proszę zajmij swoje miejsce Joy. - Jak on to robi, że zawsze jest tak spokojny ?
Usiadłam na swoim miejscu i pan Liam zaczął rozdawać zaległe sprawdziany. Ugh, na śmierć o tym zapomniałam.. Jak zwykle mój sprawdzian był na szarym końcu, ale cierpliwie na niego czekałam. Kiedy nauczyciel w końcu podszedł do mnie, uśmiechnął się słabo i szeptem powiedział : 
- Następnym razem będzie lepiej.
Na odchodne rzucił mi jeszcze tylko współczujące spojrzenie i zajął się prowadzeniem lekcji. Z niepokojem odwróciłam kartkę i co ujrzałam ? Tradycyjnie WIELKIE 1. O nie Joy, musisz się za siebie wziąć..
Całą lekcję brunet mówił o jakichś jebanych cząsteczkach. Ze wszystkich sił próbowałam go słuchać, ale i tak nic z tego nie zrozumiałam. Wtedy do głowy wpadł mi jeden pomysł.

Po lekcji poczekałam aż wszystkie lalunie skończą wypytywać pana Payne'a o różne zadania domowe - czyt. pindrzyć i podlizywać się mu. Nareszcie (po 15 minutach) wyszły z klasy i zostałam z nim sam na sam. 
- Przepraszam, mogłabym z panem chwile porozmawiać ? - spytałam dość nieśmiało.
- Oczywiście, coś się stało ? - zapytał, a w jego głosie mogłam odczytać nutkę niepokoju i przejęcia.
- Nie, nie, nic się nie stało, ale chciałabym się pana zapytać, czy nie zna pan może kogoś, kto mógłby udzielać korepetycji z fizyki, chociaż kilka lekcji - popatrzyłam na niego niepewnym wzrokiem, co jeśli mnie wyśmieje, albo powie że jestem nienormalna ? Nie potrzebnie się go pytałam. Dobra Joy, ogarnij się, przecież tylko zapytałaś. Payne westchnął głęboko, nadal na mnie nie patrząc, teraz to już całkiem straciłam nadzieję. Myślał przez jakiś czas, aż w końcu podniósł wzrok na mnie, po czym lekko się uśmiechnął. Może jest jakaś nadzieja ? 
- Znam kogoś, kto z chęcią ci pomoże - wyszczerzyłam się do niego, przez co pewnie wyglądałam jak jedna z tych głupich zakochanych w nauczycielu panienka, ale tak się ucieszyłam, że nie mogłam powstrzymać uśmiechu.
- W takim razie, mógłby mi pan dać do tej osoby numer telefonu ? 
- Mamy jutro lekcje ? - ten człowiek doprowadzi mnie do szału, nie może po prostu zapisać mi gdzieś numeru, tylko pyta się o jutrzejsze lekcje !? Opanuj się Moore, zachowaj spokój 
- Nie, nie mamy jutro fizyki - mam nadzieję, że w moim głosie nie było słychać zniecierpliwienia, bo jeśli było to pewnie ma mnie za jakieś nadpobudliwe dziecko. Liam mruknął do siebie coś w stylu "yhmm", zapisał w sowim notatniku i z powrotem na mnie spojrzał.
- Znajdź mnie jutro w czasie przerwy na lunch. Powinienem mieć na którymś z korytarzy dyżur, a jeśli nie to będę w tej klasie - gapiłam się na niego z niedowierzaniem kiedy to mówił, koleś po prostu daj mi numer do korepetytora ! 
- Ohh, dobrze, dziękuję. Do widzenia proszę pana - jeszcze chwila i będę mogła przestać udawać opanowaną, jeszcze kilka minut.
- Do jutra Joy.

Kiedy w końcu byłam poza szkołą, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Krzyczeć, uderzać w ścianę, kopać wszystko co popadnie czy jeszcze coś innego. Skąd i od kiedy jest we mnie tyle agresji ?! Po dłuższym namyśle, stwierdziłam, że nie ma sensu się męczyć i najzwyczajniej na świecie, pójdę na kawę i ciastko Będę gruba, ale chuj z tym. 
Siedziałam w kawiarni i czytałam książkę, nadal popijając moją ulubioną latte. Kiedy spojrzałam przez okno, ściemniało się już. Ugh.. znowu się zasiedziałam. Zapłaciłam za kawę i wyszłam. 
Od domu dzieliła mnie niedługa droga, ale bałam się jak cholera bo mój dom nie stoi w najbezpieczniejszej dzielnicy Londynu. Szłam żwawym krokiem, i kiedy weszłam na ulicę na której mieszkam, była pusta. Szłam sama, w chuj ciemno i w ciemnym zaułku właśnie dochodzi do morderstwa. Zaraz, CO ?! 
Stanęłam za rogiem i przyglądałam się jak wysoki, umięśniony mężczyzna uśmierca swoimi pięściami chudego na oko młodego chłopaka. Kurwa, on go zaraz zabije ! Już miałam odchodzić w obawie o moje życie, ale mężczyzna zauważył mnie i zaczął iść w moim kierunku. Niewiele myśląc, zaczęłam szybko biec w stronę domu, który był już niedaleko. Biegłam i słyszałam za sobą ciężkie kroki, które zdawały się być coraz bliżej. Nagle poczułam silny ucisk na nadgarstku i pociągnięcie w tył. Zaraz umrę...




-----------------------------------------------------------------------------

Cześć, Cześć i czołem ! :) Strasznie późno dodany, ale mamy dużo na głowie :/ Wyszło tak średnio, ale części Caro nadrabiają sprawę :D Mam nadzieję że wam się podoba :) Prooooooszę o jakiekolwiek komentarze, bo to dla was tylko chwila ;) To.... do następnego ! :D

Julie xx.

No siemka ! Więc mamy nowy rozdział, z małym opóźnieniem, ale mam nadzieję, że nam wybaczycie. 
Julie i jej żarciki "Wyszło tak średnio, ale części Caro nadrabiają sprawę" uwierz mi moja droga... nie śmieszne, bo to ty napisałaś końcówkę, która jest zajebista !
Dobra wracam do tego co ważne, bo moja notka znowu będzie niczym jakieś wypracowanie :D Ogółem myślę, że ten rozdział jest nieco lepszy niż poprzedni, ale to nie ja jestem od oceniania, dlatego liczę na komentarze. Boże jak ostatnio zobaczyłam po dwa pod rozdziałami, to jarałam się jak głupia, lolzz przecież ja jestem głupia xD Nadal nie mogę uwierzyć w to, że mamy prawie 350 wyświetleń, rany boskie, przecież to jest tak MEGA dużo, że aż nie mam słów żeby to opisać. 
OK, jak zwykle zanudziłam was moją notką na temat statystyk xD Mam nadzieję, że wam się podobał rozdział hehehhhehehe :D JA TEŻ LICZĘ NA KOMENTARZE. Ok już sobie idę, do napisania !
P.S pamiętajcie o komentarzach, to naprawdę miłe zobaczyć, że ktoś czyta ;)

Caro. xoxo

sobota, 15 marca 2014

Chapter 2

*Joy's perspective *

Wchodząc do tego zatłoczonego clubu, mocno trzymałam się ręki Nialla. Raczej nie chciałabym się tutaj zgubić. Patrząc na tych ludzi, którzy tańczyli czułam się dziwnie. To zdecydowanie nie moje klimaty. Nie pasujesz tutaj Joy. Szłam koło mojego przyjaciela, bałam się oddalić od niego choćby o centymetr !
Faceci, których mijaliśmy patrzyli na nas jak na parę idiotów. Mogłaś zostać w swoich jeansowych rurkach i swetrze, a nie Horana słuchać. Boże, chciałabym się teraz zapaść pod ziemię ! Niall był ubrany w czarne spodnie, biały T-shirt i skórzaną kurtkę. Na nogach miał białe converse przed kostkę. Wyglądał bosko. Mogę się założyć, że zaraz jakaś blondyna o długich nogach zacznie go podrywać, albo wyciągnie go na parkiet. Jeny ! Przecież ja nie umiem tańczyć, a już na pewno nie tak. Rozglądałam się po pomieszczeniu i przyglądałam ludziom do puki nie doszliśmy do jednego ze stolików. Chłopak uśmiechnął się do mnie szeroko i usiadł na przeciwko mnie.
- Idę po drinki, co mam ci przynieść mała ? - nie lubiłam jak tak na mnie mówił, ale jednocześnie uważałam, że to słodkie.
- Nie znam się a na tym duży, przynieś coś dobrego. - odpowiedziałam mu z naciskiem na słowo "duży". Mrugnął do mnie okiem i ruszył w kierunku baru.
Ponownie zaczęłam się rozglądać na boki. Nawet nie potrafię stwierdzić ile tutaj jest osób ! Wszystkie kobiety były ubrane w krótkie sukienki albo spódniczki, a na nogach miały buty na być może nawet kilkunastu centymetrowych szpilkach. Dobra, ja też miałam na sobie sukienkę i szpilki, ale na pewno nie wyglądam tak idealnie jak one. Zaczęłam przyglądać się jednej z wyginających się na parkiecie par. Dziewczyna wyglądała dużo młodziej niż chłopak. Ty i Nialler wyglądacie tak samo debilko. 
Moje rozmyślania przerwał jakiś facet który usiadł przerażająco blisko mnie, nie widziałam jego twarzy, to znaczy, nie zdążyłam zobaczyć bo od razu się wkurwiłam.
- Spierdalaj koleś, nie widzisz, że ten stolik jest zajęty ? Mało jest innych i to na dodatek wolnych ?! Mam ci przyjebać, żebyś zrozumiał skurwielu ?! - odpowiedzią był donośny śmiech ... mojego przyjaciela. Czułam jak moje policzki powoli stają się czerwone.
- Spokojnie kochaniutka to tylko ja, ale jak mnie nie chcesz to mogę sobie iść do innego stolika - objął mnie ramieniem, a drugą ręką podał szklankę z kolorowym napojem.
- Przepraszam, myślałam, że to jakiś pijany koleś - uśmiechnęłam się do niego przepraszająco, po czym spróbowałam swojego drinka - hej to na serio smakuje nie źle ! - krzyknęłam mu do ucha
- Joy ja rozumiem, że jest tutaj głośno, ale nie jestem głuchy. Doskonale wiem, że jest dobre, w końcu nie dał bym ci czegoś co jest niedobre mała.
- Wiem duży - szepnęłam mu do ucha, na co zachichotał. Oparłam swoją głowę na jego ramieniu i powoli sączyłam napój.

***

- No proszę, chodź zatańczyć ! - Horan stęka już od dobrych 15 minut. Obydwoje jesteśmy po dwóch drinkach. Ludzi jest jeszcze więcej niż na początku masakra.
- Niall daj spokój, idź sobie potańcz z jakąś inną dziewczyną.
- Joy ale ja nie chcę innej, chcę zatańczyć z tobą. - zrobił maślane oczy, a ja poczułam jak miękną mi kolana. Ugh ! Joy opanuj się !
- Przecież wiesz, że nie umiem tańczyć ! A poza tym mam bardzo wysokie szpilki. - wymyśliłam wymówkę na szybko i byłam z siebie zadowolona.
- Ja wiem, że umiesz - uśmiechnął się.
- I czego ząbki suszysz ? Nigdzie z tobą nie pójdę.
- Kurwa Moore albo wychodzisz teraz ze mną na parkiet, albo cię tam zaniosę ! - nie zrobi tego. (chyba)
- Pff ! I tak tu zostaję.
Po moich słowach Horan bez ceregieli wziął mnie na ręce i wyszedł ze mną na środek parkietu.
- Puść mnie idioto ! Popierdoliło cię ?! - darłam się jak opętana.
Chciałam wrócić na moje poprzednie miejsce, ale chłopak złapał mnie w talii przytrzymując w miejscu i przybliżył się do mnie.
- Spokojnie mała, będzie fajnie - uśmiechnął się cwaniacko.
Zaczęliśmy "tańczyć" kiedy muzyka obrała wolne tempo. Kurwa... Blondyn znów mnie objął, a ja poczułam się tak bezpiecznie i przyjemnie.
- O czym tak intensywnie rozmyślasz ? - spytał z ciekawością.
- Hmmm... O wszystkim i o niczym.- uśmiechnęłam się słabo.
- Mała, coś się stało ? - w jego głosie mogłam dostrzec nutkę przerażenia, smutku i przejęcia. Martwi się.
- Niee, po prostu cieszę się, że cię mam. Jesteś dla mnie jak starszy brat. Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. - powiedziałam i wtuliłam się w jego umięśniony tors.
- Hej, ty też jesteś dla mnie bardzo ważna i martwię się o ciebie. - uśmiechnął się słodko - To co, wracamy do domu ?
- Tak, nie czuję już nóg. - skrzywiłam się.
Zeszliśmy z parkietu i kierowaliśmy się do wyjścia, kiedy wpadłam na jakiegoś pijanego kolesia.
- Uważaj jak chodzisz ! - wkurwiłam się.
- Nie tak nerwowo śliczna, może pójdziesz ze mną i się trochę rozluźnisz ? - powiedział i uszczypnął mnie lekko w pośladek. Owszem, był tak kurewsko przystojny, ale teraz to miałam mu ochotę tylko i wyłącznie sprzedać w ryj.
- Spierdalaj zboczeńcu ! - krzyknęłam i wymierzyłam mu siarczysty policzek.
- Kurwa ! Ogarnij się suko ! - powiedział pocierając obolałą twarz i odszedł.
Dopiero teraz przypomniałam sobie, że całej tej szopce przygląda się mój przyjaciel.
- Jak się odezwał, to chciałem mu odpowiedzieć, ale widzę, że sama sobie poradziłaś. - powiedział z uśmiechem.
- Trza sobie w życiu radzić co nie ? - odwzajemniłam ten cudowny uśmiech.
Horan tylko się zaśmiał i razem, już bez zaczepek żadnych nachalnych typów wyszliśmy z klubu.

***

Od razu jak weszłam do swojego pokoju przebrałam się w luźniejsze ubrania. Sukienkę rzuciłam w kąt razem z butami i opadłam na łóżko. Byłam zmęczona, ale nie na tyle żeby iść spać, w końcu jest piątek.
Usiadłam wygodnie na łóżku, po czym położyłam sobie laptopa na kolana. 
W oknie przeglądarki pojawiła się reklama jednego z nowych czatów internetowych. Opinie były całkiem niezłe, dlatego kliknęłam na link. Wpisałam sobie nick wymyślony na szybko i rozpoczęłam anonimową rozmowę.

JJLove : Cześć
ElvisBoy : Cześć :)
JJLove : Fajna nazwa ! Masz na imię Elvis ?
ElvisBoy : Nie, to przypadkowy nick.
JJLove : W takim razie obydwoje chcemy pozostać anonimowi ;)
ElvisBoy : Najwyraźniej tak, jesteś z Anglii ?
JJLove : Tak, a ty ?
ElvisBoy : Ja też ;)
JJLove : Czym się interesujesz ?
ElvisBoy : Piłką nożną, jak każdy facet. A ty jesteś jakąś szaloną romantyczką ?
JJLove : Skąd wniosek szalonej romantyczki ?
ElvisBoy : Nazywasz się JJLove, więc tak mi się skojarzyło :D
JJLove : W takim razie odpowiem na twoje pytanie, nie, nie jestem romantyczką :D
ElvisBoy : Ohh, więc czym się interesujesz ?
JJLove : Przede wszystkim muzyką, ale lubię też czytać książki i inne rzeczy, które wydają się nudne dla wielu osób.
ElvisBoy : Zakładam, że w szkole byłaś klasową kujonką.
JJLove : Ludzie tak mówią, ale nie jestem kujonką.
ElvisBoy : Czyli nadal się uczysz ?
JJLove : Tak chodzę do liceum, mam 18 lat. A ty ?
ElvisBoy : To jeszcze bardzo młoda jesteś. Ja mam parę lat więcej...
JJLove: Więc ...?
ElvisBoy : Przepraszam, miło mi się z tobą rozmawiało, ale muszę już iść. Jak miałabyś ochotę napisz do mnie maila :) ElvisBoy@yahoo.com 


Chciałam jeszcze odpisać, ale mój towarzysz już się rozłączył. Zorientowałam się, że jest już po 1 w nocy. Że niby pisałam z nim te kilka zdań przez prawie pół godziny ?! Ziewnęłam i zdałam sobie sprawę, jak bardzo chce mi się spać. Pośpiesznie wyłączyłam laptopa i odłożyłam go na bok. Ułożyłam się wygodnie w łóżku i myśląc o tajemniczym ElvisBoy zasnęłam.

***

Obudziło mnie pukanie do drzwi. Jezu ludzie jest sobota dajcie się wyspać człowiekowi ! Powiedziałam proszę i oparłam się o ścianę przy łóżku.
- Joy, kochanie, jedziemy z tatą do galerii. Może chcesz jechać z nami ? - Ughhh błagam nie !
- Nie mam ochoty mamo, kiedy indziej - obróciłam się na drugi bok, wlepiając wzrok w ścianę Proszę idź już sobie !
- Dobrze się czujesz ? Wyglądasz jakoś blado - nie widziałam jej, ale jestem pewna, że właśnie zmarszczyła brwi. 
-Tak mamo, nic mi nie jest. Jestem zmęczona, bo wczoraj późno poszłam spać.
- Dobrze, ale pamiętaj, że jak by się coś działo to dzwoń ! 
- Yhm tak, tak będę dzwonić - pokazałam jej kciuka uniesionego w górę i usłyszałam jak wychodzi.
Człowiek chce sobie pospać, odpocząć, a ludzie trują tyłek. RANY !

Leżałam w łóżku dość długo. Korzystałam z tego, że mogę. Są tylko dwa dni na odpoczynek DWA.
Niezadowolona zaczęłam szukać telefonu na stoliku nocnym, kiedy zaczął dzwonić. Spojrzałam na ekran i ujrzałam napis "Niall :)" wraz ze zdjęciem, na którym chłopak siedzi z gitarą w ręce.
- Czego chcesz Horan ?
- No nie powiem, miłe powitanie - słyszałam jego chichot, który rozniósł się echem
- Gdzie jesteś, że masz taki pogłos ?
- W pracy Joy, nie zapominaj, że moja tygodniowa praca kończy się dopiero o 15 w sobotę. Ja niestety nie mam tak dobrze i mam mniej wolnego niż ty... i wiem że teraz przewracasz oczami, nie rób tego - co, skąd mógł wiedzieć, że właśnie w tamtym momencie chciałam to zrobić ?!
- Dobra, dobra. Powiedz lepiej po co dzwonisz ?
- Sorki muszę kończyć, bo mam lekcję. Dzwoniłem bo miałem przerwę ! Do usłyszenia ! -  mówił tak szybko, że ledwo go zrozumiałam.
- Ok pa
Ponownie wygodnie rozłożyłam się na łóżku. Kocham moje łóżeczko, jest takie wygodne, że ojeju !
Zerknęłam w końcu na zegarek i ponownie się załamałam ! Jest dopiero 9, co oznacza, że rodzice musieli obudzić mnie już o jakiejś 8, a Niall miał właśnie pierwszą lekcję, bo w sobotę właśnie o tej godzinie zaczynają się lekcje.
Leżałam tak długo, aż zgłodniałam. Czas na jakieś śniadanie Joy. Zeszłam na dół w piżamie i skierowałam się do kuchni. W lodówce nie było prawie nic. Przynajmniej wyjdą z tego jakieś kanapki. Po przygotowaniu posiłku i zjedzeniu wpadłam na najbardziej idiotyczny pomysł na świecie.

Co mi tam, napiszę jakiegoś maila do ElvisBoy'a ! 





----------------------------------
YO ! :D Jest i drugi rozdział ^^

Siemka ! Notka miała być już pod rozdziałem pierwszym, ale ktoś mi ją usunął ! Niech Cię spotkam Jula to łeb urwę, o ile nie zapomnę xD
Rozdział moim zdaniem jest do dupy. Krótki, nudny, pewnie są błędy i w ogóle, za co przepraszam, ale jestem chora i moje pisanie jest jeszcze gorsze niż zwykle. Mam nadzieję, że w następnym rozdziale będzie się więcej działo. Nie wiem co jeszcze napisać, jak mi się przypomni to napiszę pod następnym rozdziałem xD
Dziękujemy bardzo Mary, za promowanie nas na swoim blogu !
Dzięki też za ponad 200 wejść na bloga ! Może dla innych to niewiele, ale dla mnie to serio mega dużo !
Ogromne podziękowania za 3 komentarze, które pojawiły się dotychczas, liczymy na więcej, w szczególności pod rozdziałami !
JESZCZE RAZ PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY, ale nie chciało mi się już sprawdzać xD Może później to zrobię :D
Yahhooo, chyba skończyłam, mam nadzieję, że rozdział da się czytać. Do następnego ! Bajoooo !
Caro. xoxo



Siemka  :D Caro przepraszam, ale to się samo usunęło noo :p I tak przy okazji nie sugerujcie się jej notką bo rozdział jest super, bo ja napisałam tylko kawałek xD
Ode mnie też podziękowania dla Mary za udostępnienie linka na swoim blogu <3
PS. 200 wejść w tak krótkim czasie to w chuj sporo :D <przynajmniej jak dla mnie>
Komentujcieee ! :D
Dzięki za wejścia i do następnego ! :*
Julie xx.

środa, 5 marca 2014

Chapter 1


*Joy's perspective*

Dochodząc do szkoły miałam bardzo dobry humor, bo wiedziałam że po południu spotkam się z Niallem. Przechodząc obok placu zabaw, pomyślałam, że kiedyś chciałabym założyć rodzinę z kimś, kto mnie na prawdę pokocha. Podobam się wielu chłopakom, ale oni zwracają uwagę tylko na mój wygląd. Ja chciałabym aby mój przyszły chłopak widział we mnie nie tylko urodę, ale też charakter. Tak rozmyślając, niedługo później przekroczyłam mury szkoły. Wszystkie spojrzenia od razu powędrowały na mnie. Nienawidziłam tego, gdy wszyscy obserwują mnie i obgadują za plecami zamiast powiedzieć mi tego co o mnie myślą prosto w twarz. Starałam się nie zwracać na to większej uwagi i szłam spokojnie, prosto do klasy.
Jednak mój spokój nie trwał zbyt długo, bo na horyzoncie pojawiła się Angel, Lola i Cass.
Oczywiście nie powstrzymały się od docinek w moim kierunku:
- O proszę ! Nasza wzorowa uczennica Joy. Hmmm a ty nie powinnaś już siedzieć w sali od fizyki i odkrywać nowe cząsteczki ? Ach taak zapomniałam, że niestety jesteś bardzo kiepska w tej dziedzinie i nie możesz dostać stypendium, tak jak co poniektórzy. Hahaha ! - odgarniając włosy na bok poszła dalej, trącając przy okazji moje ramię tak, że wyleciały mi wszystkie książki. (mówiąc "co poniektórzy" miała oczywiście na myśli siebie -,- No bo jak można być dobrym we wszystkim ? Hmm nie trzeba, wystarczy że mamusia jest dyrektorem.) Rutynowo blond-klony pobiegły zaraz za nią.

Ugh ! Jak ja jej nienawidzę ! Ale tak dla wyjaśnienia, to ja owszem staram się zdobyć to stypendium, ale nie jest to najważniejsza sprawa w moim życiu. Miałabym je na pewno, lecz przeszkadza mi w tym właśnie fizyka. Nigdy jej nie rozumiałam, choć mam bardzo dobrego nauczyciela.
Doszłam w końcu pod klasę równo z dzwonkiem. Usiadłam na swoim miejscu w przed ostatniej ławce pod oknem. Gdy do klasy wszedł pan Payne, zapewne większość damskiej części klasy, w gaciach miała już mokro. To była norma. Wszystkie dziewczyny ze szkoły podniecały się na sam widok młodego nauczyciela. Może nie wszystkie, ale z pewnością większość z nich.
Fizyka była moją zmorą, miałam z nią problemy od samego początku. Jak by tego było mało, mimo, że szkoła była jedną z najlepszych w mieście i tak pewne osoby były potępianie. Jedną z tych osób byłam właśnie ja.

Pan Payne tłumaczył właśnie jak obliczać coś czego i tak nie rozumiałam. Niby starałam się słuchać, ale i tak gówno z tego wiedziałam. Zaczęłam rysować jakieś kwiatki w zeszycie, oglądać swoje całkiem nienagannie pomalowane paznokcie, a nawet robić origami. Spojrzałam na zegarek wiszący na jednej ze ścian i oczy otworzyły mi się szerzej ze zdziwienia. Albo mi się poprzestawiało w mózgu, albo ten zegarek źle chodzi, bo to kurwa jest niemożliwe, że minęło dopiero pierwsze 15 minut lekcji. Wydałam z siebie cichy jęk niezadowolenia i wróciłam do rysowania moich jakże artystycznych rysunków na marginesach i końcu zeszyty. Po kilku minutach, może sekundach, nie wiem bo na fizyce czas płynie jakimś swoim własnym nieznanym dla mnie tempem, na mojej ławce wylądował papierowy samolocik. Spojrzałam w stronę, z ktorej do mnie trafił i zobaczyłam Angel. No tak bo kto inny pisałby do mnie i to na dodatek na fizyce ? Nikt inny jak nie ona. Rozłożyłam samolocik i przeczytałam wiadomość napisaną idealnie równo i starannie. "I co kochaniutka, nie umiesz rozwiązać zadania ? ... ohhh jak mi przykro :) ". Spojrzałam jeszcze raz w kierunku Morris, która uśmiechała się do mnie z wyższością. Wzięłam do ręki długopis i napisałam krótko, zwięźle i na temat "Spierdalaj Angel". Upewniłam się, że nauczyciel nie patrzy w moją stronę i rzuciłam złożonym kawałkiem papieru w kierunku dziewczyny. Patrząc na mnie z tym swoim chytrym uśmieszkiem na twarzy odwinęła kartkę i przeczytała moją wiadomość. Kiedy znów podniosła na mnie wzrok widziałam jak jej twarz powoli staje się czerwona od złości, a usta zaciska w cienką linię. Właściwie nie wiem co ją tak wkurzyło, w końcu napisałam tylko dwa słowa. Tym razem to ja się do niej uśmiechnęłam z wyższością.
Znów pochyliłam się nad zeszytem i zaczęłam bazgrać po marginesie, ledwo narysowałam dwie kreseczki, kiedy usłyszałam szuranie odsuwanego krzesła, a następnie wielki huk. Spojrzałam w kierunku zamieszania i zobaczyłam Angel stojącą kilka kroków od swojej ławki, jej krzesło leżało kilka metrów dalej Wow ma babka tupet ! Jej twarz przypominała w tej chwili wielkiego czerwonego pomidora, a dłonie miała zaciśnięte w pięści... raczej piąstki. Cała klasa łącznie z nauczycielem gapiła się na Morris, ale ona nic sobie z tego nie robiła. Podeszła bliżej mojej ławki i stała kilka sekund, po czym jednym ruchem zrzuciła na ziemię wszystko co na niej było. Lekko podskoczyłam na krześle i otworzyłam szerzej oczy. Co ona do chuja wyprawia ?!
Kątem oka spojrzałam na pana Liama. Jego brwi były zmarszczone w zamyśleniu, a usta miał lekko otwarte ze zdziwienia. Znów skupiłam się na blondynce i zauważyłam, że bierze zamach by dać mi siarczysty policzek. Nie zrobiłam nic specjalnego, po prostu czekałam na cios. Już miałam poczuć jej dłoń na mojej twarzy, kiedy Payne gwałtownie złapał ją za prawe przedramię. Kiedy on tutaj zdążył dojść ?!
- Morris ! Wyjdź z klasy i wróć jak ochłoniesz ! - huhuhu ktoś się wkurzył, zwykle pan od fizyki mówił do nas po imieniu, uważał, że mówiąc po nazwisku, nie mamy do siebie szacunku.
- Dobrze proszę pana - ze spuszczoną głową wyszła z klasy, nawet nie odpyskowując, czym zapewne zdziwiła nie tylko mnie. Nauczyciel podszedł bliżej mojej ławki. Podparł się na rękach i pochylił się nade mną. Przyglądał mi się przez chwilę, po czym w końcu coś powiedział
-Nic ci nie jest ? - moją jedyną reakcją było pokiwanie przecząco głową. - Przestańcie się patrzeć, lepiej zróbcie zadanie 5 na stronie 172 - po tych słowach wszyscy zaczęli wykonywać polecenie nauczyciela. Chciałam wstać po moje rzeczy leżące na podłodze, ale nawet nie zdążyłam podnieść tyłka z krzesła a pan Payne już układał książki na ławce.
- Dziękuję - nie wiem czy usłyszał bo powiedziałam to na prawdę cicho, spojrzałam w jego oczy, były barwy której chyba nie umiem określić, a na pewno nie po tak krótkiej chwili patrzenia na nie.
- Nie ma za co, Joy chciałbym żebyś została chwilę po lekcji. - powiedział, lekko odepchnął się od mojego stanowiska, po czym podszedł do tablicy i zapisał kilka zadań do zrobienia w domu.
Powiedział jeszcze kilka zdań i pozwolił nam się spakować.

Oczywiście po dzwonku czekałam na niego jeszcze kilka minut, bo panienki z mojej klasy potrzebowały wytłumaczenia zadania domowego. Czy on na serio nie widzi, że one tak na prawdę potrafią to rozwiązać w kilka sekund, całe szczęście, że ta przerwa trwa dłużej niż 5 minut. Raczej nie chciałabym tłumaczyć się nauczycielce przed całą klasą. Kiedy w końcu skończył rozmawiać z dziewczynami podszedł do swojego biurka, a mi wskazał ręką żebym usiadła na jednym z krzeseł.
- O co chodzi Panie Payne ?
- Chciałbym się dowiedzieć o co pokłóciłaś się dzisiaj z Angel. - o kurwa...
- O nic poważnego.
- Joy, proszę opowiedz mi o tym.
- Yyy... zapomniałam oddać jej ulubionego lakieru do paznokci. - uff, wybrnęłam.
- Na pewno właśnie o to się tak wściekła ?
- Tak.
- Nie wierzę ci Joy. Powiedz mi prawdę, albo wstawię ci nieodpowiednie za okłamywanie nauczyciela, a   na twoim miejscu nie ryzykowałbym nienagannych ocen.
- No dobrze. Po prostu chodzi o to, że... że kupiłam te same buty co ona i założyłam je pierwsza. To na prawdę nic takiego. - no nie drąż już człowieku
- Powiedzmy że ci wierzę. Idź już bo się na lekcje spóźnisz.
- Do widzenia !

Następną lekcja była matematyka, która przebiegła bez większych problemów. Miałam jeszcze chemię, angielski, geografię, plastykę i muzykę.

***

No nareszcie ! Muszę szybko dojść do pracy bo się spóźnię !
Ale jeszcze zahaczyłam o Starbucksa jak to miałam w zwyczaju i z pysznym czekoladowym latte szłam przed siebie.
 Chwilę przed czasem byłam w budynku, gdzie na wejściu już rozbrzmiewała muzyka.
Weszłam do mojej sali z fortepianem i czekałam na przyjście pierwszej uczennicy. Nagle w sali rozszedł się odgłos pukania do drzwi. Uchyliły się a w nich stanął mój najlepszy, a za razem jedyny prawdziwy przyjaciel. Podbiegłam do niego z prędkością światła i od razu się w niego wtuliłam.
- Heej mała !
- Hej Horanku ! - uśmiechnęłam się do niego promiennie, na co on też ukazał rządek śnieżno białych równych zębów. No jak można być aż tak kurwa idealnym ?!
- O której dzisiaj kończysz ?
- O 17:30, a o co chodzi ? - czekałam zniecierpliwiona na jego odpowiedź.
- Nooo chciałbym cię gdzieś zabrać. - przybrał tajemniczy wyraz twarzy.
- A zdradzisz mi może gdzie ?
- Nie. To będzie takie małe suprise. - powiedział śmiesznie ruszając brwiami - Powiem ci tylko, że przyjadę po ciebie o 20:00. Ubierz się jakoś ładnie. - puścił mi oczko i wyszedł.

Chwilę później weszła do mnie pierwsza uczennica. Przywitałam się z nią i zaczęłyśmy lekcje. Uwielbiam pracować z małymi dziećmi, bo one nie pyskują, nie przewracają oczami i starają się zrozumieć co mówię i robić wszystko najlepiej jak potrafią.
W miłej atmosferze dotrwałam do końca mojej pracy i zaczęłam zbierać się do domu. Pożegnałam się ze wszystkimi i spacerem ruszyłam do domu. Niedługo później przekroczyłam próg mojego mieszkania i poszłam coś zjeść. Usmażyłam naleśniki i w towarzystwie grającego radia zjadłam je. Spojrzałam na zegarek i moje oczy pewnie były wielkości piłeczek od ping-ponga. Za godzinę ma przyjechać Horan a ja jeszcze nie gotowa ! Szybko pobiegłam do sypialni i biorąc po drodze czystą bieliznę poszłam wziąć prysznic. Odświeżona zrobiłam dość mocny makijaż i ubrałam się w przecierane jeansy, białą zwiewną bluzkę, czarną ramoneskę, bordowe converse i czarny komin.



Gotowa wyczekiwałam przyjazdu blondyna. Usiadłam na kanapie, kiedy usłyszałam trzask drzwi samochodowych. Wstałam kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Uśmiechnięta otworzyłam blondynowi, który był ubrany w czarne dopasowane rurki, białą obcisłą koszulkę, która idealnie opinała jego umięśniony tors, czarną skórzaną kurtkę i białe converse. Przywitałam się z nim buziakiem w policzek i już chciałam wychodzić kiedy on mnie zatrzymał.
- Kochana, tam dokąd jedziemy taki strój nie przejdzie.
- O co ci chodzi ? Coś jest z nim nie tak ? - zdziwiłam się.
- Chodź się przebrać. 
Zaciągnął mnie do mojej sypialni i zaczął przeglądać ciuchy w mojej szafie (czytaj: rozwalał i wyrzucał na podłogę wszystkie po kolei).
- Ubierz to. - wyszczerzył się do mnie. - Coś nie tak ? - zapytał widząc moją zdziwioną minę.
- Hmmm... Generalnie zestaw dobry, ale nie będę czuła się w tym najlepiej. - skrzywiłam się. 
- Proszę cię. Będę czuł się zaszczycony kiedy się w to ubierzesz, bo będę wiedział że mam przy sobie najpiękniejszą kobietę na świecie. - uśmiechnął się słodko.
- Ugh.. ! No dooobra. 
Horan wybrał mi krótką, czarną sukienkę z długim rękawem, czarne, wysokie czółenka z zapięciem na górze i srebrny naszyjnik. Zrobiłam do tego mocniejszy makijaż i szybko pomalowałam paznokcie na czarno. 



Kiedy wyszłam z łazienki, Niall szeroko się uśmiechnął.
- Wyglądasz zajebiście mała. - wyszczerzył się.
- Huh ! Dzięki. - puściłam mu oczko i wzięłam mój blado różowy płaszczyk.
- Możemy już iść ? 
Odpowiedziałam mu jedynie skinięciem głowy i razem ruszyliśmy do jego samochodu.

Jechaliśmy w ciszy, ale to nie była krępująca ani niezręczna cisza, tylko zdecydowanie ta przyjemna. Kiedy minęła już 40 minuta jazdy spytałam się:
- Daleko jeszcze ? 
- Nie, już jesteśmy.
Po tych słowach zobaczyłam sporej wielkości budynek. Głośną muzykę było słychać już daleko od wejścia - jednym słowem - klub.
- Niall, po co mnie tu zabrałeś ? Przecież wiesz, że nie przepadam za takimi miejscami - skrzywiłam się
- Żebyś w końcu oderwała się od nauki i zasmakowała prawdziwego życia...- powiedział i pociągnął mnie w stronę wejścia.