wtorek, 3 czerwca 2014

Chapter 6

ENJOY ! :)
*Joy's Perspective*

Ruszyłam po schodach na górę i weszłam do mojego pokoju. Zapaliłam światło i podeszłam do biurka. Odłożyłam torebkę i poczułam gorący oddech na mojej szyi. Moje serce stanęło w jednej chwili, kiedy usłyszałam TEN głos.
- Zdziwiona ? - nie wiedziałam co mam zrobić, stałam jak wryta i się w niego wpatrywałam jak on tu do chuja wszedł ?!

- Co ty tutaj robisz ?!
- Stoję kochanie - mruknął, wydawało mi się, że jest lekko poirytowany moim pytaniem.
- No tyle to ja kurwa widzę 
- Jakaś ty spostrzegawcza - sztuczny uśmieszek zagościł na jego twarzy. Ciągle staliśmy naprzeciw siebie, on po jednej stornie pokoju, ja po drugiej. Zrobił krok w stronę łóżka po czym po prostu położył się na nim i wziął ciastko ze stolika nocnego tak kurwa czuj się jak u siebie
- Smacznego 
- Dziękuję kotku - wyciągnął swój telefon z kieszeni, ale po chwili znów go schował.
- To był sarkazm idioto
- Wiem Joy
- Udław się tym pierdolonym ciastkiem - spojrzał na mnie zabójczym wzrokiem i kurwa na serio zaczynam się bać - Możesz wyjść z mojego domu
- Nie
- To nie było pytanie, to polecenie
- Jestem starszy, nie muszę cię słuchać.
- Wypierdalaj tam skąd przyszedłeś 
- Wyrażaj się do mnie z szacunkiem, bo pożałujesz - wstał i podszedł do mnie. Nadal utrzymywał dystans między nami, nie czułam lęku, gdyby chciałby mi coś zrobić, już dawno by to zrobił.
- Chyba w snach. Jak tu się do chuja znalazłeś ?!
- Czy to ważne skarbie ? A poza tym nie zmieniaj tematu - nawet Angel nie jest tak wkurwiająca jak on. Westchnęłam po czym podeszłam do szafy w celu przebrania się w domowe ciuchy. Ściągnęłam swoją koszulkę i poczułam gorący oddech na mojej szyi tylko Joy zapomina, że ma gości w pokoju.
- Mmm kochanie, przed chwilą mnie wyzywałaś a teraz takie pokazy urządzasz ? - położył swoje ciepłe dłonie na moich biodrach, nie ruszałam się, nie mogłam. Moje ciało odmówiło mi posłuszeństwa, stałam w kompletnym bezruchu kurwa.
- Weź te pieprzone łapska - przynajmniej mogę mówić, jedyny plus, on w odpowiedzi tylko coś odmruknął po czym przybliżył się jeszcze bardziej. Zaczął snuć nosem w górę i w dół mojej szyi. Jego gorący oddech odbijał się od mojej skóry. Gwałtownie wciągnęłam powietrze kiedy jego ręce powędrowały lekko w górę.
- Łapy przy sobie zboczeńcu ! - miałam ochotę go w tej chwili mocno walnąć. - Kochanie... a może by tak, no wiesz - pierdolony skurwiel niech przestanie trzymać swoje ciepłe dłonie na moich biodrach i nie szepcze mi do ucha bo zaczyna mi się to podobać kurwa. - Spierdalaj powiedziałam, zabieraj ręce - syknęłam - No dalej Joy - zaczął składać pocałunki na mojej szyi i obojczykach.
- O Boże ! - przymknęłam oczy z przyjemności, jeśli za chwilę się nie odsunie to się na niego rzucę i zacznę całować.
- Yhmm - przysunął się tak blisko, że czułam przez jego klatkę piersiową na moich plecach. Złapał ręką jedno z ramiączek od mojego stanika i je zsunął.
- Dobra Niall, teraz na serio spierdalaj, co za dużo to niezdrowo.
- No teraz to spierdalaj Niall, a wcześniej mi tu stękałaś "O Boże, uh Niall..".
- Pierdol się to jakby...niestosowne, tak niestosowne.
- Oj księżniczko kłóciłbym się z tobą, ale chyba nie mam na to ochoty. - Z kim ty się zadajesz Joy ?
- Um, nieważne. A tak w ogóle, to po co przyszedłeś ?
- Chciałem spędzić trochę czasu i porozmawiać z moją najlepszą przyjaciółką...a tak poza tym to nudziło mi się.
- Huh, myślałam, że mój niedoszły zawał serca był w jakimś bardziej rozwiniętym celu. - mruknęłam wchodząc do łazienki.
Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi z jego strony więc zamknęłam drzwi i wzięłam gorący prysznic. Wróciłam do mojego pokoju po jakichś 15 minutach, a to co tam zobaczyłam było jednocześnie dziwne, ale w ogóle mnie nie zdziwiło. Mianowicie zastałam półnagiego Nialla Horana, który bezczelnie wpakował się pod MOJĄ kołdrę.
- Chyba sobie żartujesz. - spojrzałam na niego jak na debila. Gorącego debila... STOP !
- Oczywiście, że nie żartuje. Jak masz coś przeciwko, to zaraz cię przekonam - uśmiechnął się cwaniacko, jak to miał w zwyczaju.
- No słucham.
- Po pierwsze- nie ma twoich rodziców i bałabyś się zostać sama, po drugie- przytulę cię jak będzie ci w nocy zimno, po trzecie - obronię cię przed potworami spod łóżka. Poza tym, nie oszukujmy się skarbie, ty marzysz żebym został. - Uh uważaj bo twoje ego nie zmieści sie w moim pokoju.
-Ugh, zostań...jak musisz. - drugą część do dałam ciszej, ale myślę, że usłyszał. 
Uśmiechnął się i przesunął się aby zrobić mi trochę miejsca. 
- Tylko ręce przy sobie, jasne ? 
- Naturalnie madame - ten cudowny uśmiech... 
- Dobranoc Niall
- Dobranoc kochanie - KOCHANIEKOCHANIEKOCHANIEKOCHANIE.
Moje powieki powoli opadały, ale nagle poczułam silne ramiona oplatające moją talię i umięśniony tors Nialla przy moich plecach.
- Hey ! Przec...
- Ćśśś... - przerwał mi. - Dobranoc skarbie.
Poczułam jak składa mokre pocałunki i przygryza moją skórę od szyi do obojczyka. Nie powiem, że nie - to było tak kurewsko przyjemne, że nie miałam siły się już z nim kłócić. Z uśmiechem na ustach oddałam się w objęcia Morfeusza.

*Niall's perspective*


Kiedy Joy weszła do łazienki zdjąłem moją koszulkę, jeansy i położyłem się w łóżku mojej przyjaciółki. No właśnie, czy mogę ją tak nazwać ? Znam ją od 2 lat, kiedy zaczęła uczyć w szkole, w której jestem nauczycielem. Byłem bardzo zdziwiony, że tak młoda osoba jak ona została tu przyjęta do pracy. Ale kiedy poznałem ją bliżej  wiedziałem, że jest super osobą. To było coś więcej niż zwykła przyjaźń. Przez to, że jej rodziców często nie ma, wiedziałem, że muszę się nią opiekować. Byłem jak brat. Nigdy nie czułem do niej nic poza przyjaźnią, ale dzisiaj coś...coś było inaczej. Gdy się przebierała, nie wytrzymałem. Tak bardzo mnie wtedy pociągała... 

- Chyba sobie żartujesz - Joy przerwała moje bezsensowne przemyślenia wychodząc z łazienki. Była widocznie zła widząc mnie w jej łóżku, ale wiedziałem, że mnie nie wyrzuci. Kocha mnie. Jak brata.
- Oczywiście, że nie żartuje. Jak masz coś przeciwko, to zaraz cię przekonam.
No słucham. - znudzona Joy jest taka zabawna.
Po pierwsze- nie ma twoich rodziców i bałabyś się zostać sama, po drugie- przytulę cię jak będzie ci w nocy zimno, po trzecie - obronię cię przed potworami spod łóżka. Poza tym, nie oszukujmy się skarbie, ty marzysz żebym został. - pewność siebie to podstawa.
- Ugh, zostań...jak musisz. - zamierzała powiedzieć to tak, żebym nie usłyszał nie udało się.
Przesunąłem się na łóżku, aby zrobić trochę więcej miejsca, ale wiedziałem, że i tak zaśnie wtulona we mnie.
- Tylko ręce przy sobie, jasne ? - jasne.
- Naturalnie madame. 
- Dobranoc Niall.
- Dobranoc kochanie.
Czułem, że zasypia i chyba miała zamiar spać na drugim końcu łóżka. Nie, nie, nie. Przysunąłem się do niej i objąłem ją od tyłu.
- Hey ! Przec...
- Ćśśś... - nie dałem jej skończyć. - Dobranoc skarbie.
Zacząłem powoli, delikatnie całować jej szyję, wiedząc, że sprawia jej to wielką przyjemność i zaśnie myśląc o mnie. Niedługo potem sam odleciałem.


***

Śniło mi się, że jestem w Grecji, leżę na plaży i seksowna blondynka już miała mnie całować...kiedy obudziło mnie stukanie w okno. Szybko otworzyłem oczy i musiałem dać sobie chwilę, żeby ogarnąć, że nie jestem u siebie. Wstałem ostrożnie by nie obudzić Joy i podszedłem do okna, bo wkurwiające pukanie nie ustawało.
Wyjrzałem ukrywając się za zasłoną i zauważyłem jakąś postać. Mimowolnie spojrzałem na zegarek i się przeraziłem kto odwiedza Joy o 3.28 nad ranem ?! Ledwo uchyliłem okno a ktoś otworzył je na całą szerokość wchodząc do pokoju. Powiedzieć, że byłem zdziwiony osobą, która stała właśnie w pokoju mojej przyjaciółki to mało powiedziane. Mój towarzysz chyba też zdziwił się, że mnie tu spotyka.
- Co ty tu robisz ? - nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie mówię że to zły człowiek, zawsze mogę na niego liczyć, bez względu na sytuacje on zawsze mi pomaga. Owszem ma trochę problemów z prawem, kilka razy styczność z policją, ale jesteśmy młodzi i chcemy korzystać z życia czy to dziwne ?
- Śpię, jest po 3 stary. - mówiliśmy cicho, ja dlatego że nie chciałem obudzić Joy a on... w sumie sam nie wiem. 
- Przecież ty tu nie mieszkasz Niall. - no co ty nie powiesz 
- Z tego co kojarzę ty też nie 
- Chryste nienawidzę rozmawiać z tobą na trzeźwo, nie masz tu gdzieś jakiegoś wina z wieczoru ?
- Nie mam, nie piłem - faktycznie po piwie lepiej mi się z nim gada.
- No ty może nie, ale to nie twój dom więc chyba jesteś właśnie z jakąś panienką a może nie panienką, jeden chuj jesteś tu raczej z kobietą, a ona raczej piła - zaczął rozglądać się po pokoju, ale wątpię, że cokolwiek zobaczył bo panują tu egipskie ciemności i ledwo widzę jego twarz.
- Nie piła, człowieku idź do domu. Zasnąłem jakieś 2 godziny temu a ty mi dupę trujesz. Pogadamy sobie jutro
- Nie pierdol, nie piła ? Na trzeźwo ?! Zwykle kobiety chcą jakiejś jak to one mówią romantycznej atmosfery, co moim zdaniem jest zjebane 
- Kurwa nie zrozumiałeś mnie, nie piła, nie było romantycznej atmosfery bo do chuja nie uprawialiśmy seksu !
- To z po co ty tu jesteś ?
- Żeby się wyspać cymbale, to dom mojej przyjaciółki - po ostatnim wyrazie mnie oświeciło - a ty co robisz u mojej PRZYJACIÓŁKI ?!
- Ta gówniara jest twoją przyjaciółką ? - zaczynasz mnie wkurwiać, lepiej się już wyjdź.
-
Owszem jest, a jak ci się coś nie podoba to możesz spierdalać. - syknąłem ze złością.

- Jasne. - rzucił i wyskoczył z powrotem przez okno.
Wkurwiony położyłem się z powrotem do łóżka. Ciekawe czego on chce od mojej Joy. Kurwa, dowiem się.
Nie miałem siły na dalsze rozmyślenia, więc natychmiast zasnąłem.

*Joy's perspective*

Rano obudziłam się głównie dlatego, że było mi strasznie gorąco i duszno. Otworzyłam oczy po czym wszystko się wyjaśniło. Grubas zwany Niallem przygniatał mnie do łóżka. Sprawnie zepchnęłam go ze mnie i udałam się do łazienki w celu przebrania się z piżamy z myszką mickey. 





Wiedziałam, że dzisiaj raczej nigdzie nie wyjdę, więc ubrałam się luźno i wygodnie, ale wyglądałam jak człowiek. Wyszłam z łazienki i widok jaki zastałam rozśmieszył mnie tak, że myślałam, że się uduszę. Zobaczyłam Nialla schowanego pod kołdrą przyczajonego na mnie niczym dzika kuna.




- Wyjdź w końcu z mojego łóżka ciołku. - powiedziałam nadal rozbawiona.
- Chodź tu do mnie - pociągną mnie za rękę tak, że wylądowałam na jego klatce piersiowej.
- Niall...
- Skąd znasz Zayna Malika ? - przybrał poważny wyraz twarzy.
Zamarłam.


_________________________________________________________________________________

Hej hej hello ! Jest w końcu nowy rozdział :D Nauczyłam się, że trza zapisywać rozdziały jeszcze gdzieś poza bloggerem (wszyscy dobrze wiemy jak to się kończy) xD so chciałabym tylko podziękować za 2791 wyświetleń i 39 komentarzy !!! Jestem bardzo dumna z was jak i z nas, bo robimy robotę :D Proooszę, żeby każdy kto przeczyta skomentował (WAŻNE) :3 Do następnego ! :)

Julie xx.

Witam ! Jest już całkiem późno, jutro w szkole zapierdziel, ale obiecałyśmy sobie, że dodamy dziś rozdział, to dodajemy :D Jeśli są błędy to przepraszam, ale nie wiem czy Julie sprawdziła a ja już nie chcę przedłużać opublikowania. Zrobiłam zwiastun, jest on zrobiony w ramach przeprosin za tak długie oczekiwanie na rozdział ;)(znajdziecie go pod notką jak i w zakładce KLIK) Przepraszam jeśli nie jest idealny, ale nie znam się zbyt na tym a do zwiastunowni się nie zgłaszałam, bo bałam się, że nie przyjmą, albo że będziemy musiały opóźnić dodanie rozdziału :D Ale obiecuję, że kiedyś napiszę zgłoszenie i dostaniecie zwiastun wykonany przez osoby, które się na tym znają :) Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba, moim zdaniem nie jest zły, całkiem dużo się dzieje (może i za dużo, no ale tak długo czekaliście, że wam się należy taki rozwój akcji :D) Mam nadzieję, że trochę was zaskoczyłyśmy, początkiem, środkiem, końcem, a może całym rozdziałem :D Piszcie w komentarzach, chętnie poczytam :D Zacznę się streszczać bo znów notka będzie dłuższa niż rozdział xD Liczba wyświetleń... wow ! Komentarzy... wow ! Jesteście niesamowici ! Kocham was <3 Pewnie coś jeszcze chciałam napisać, ale już teraz nie pamiętam xD Sorki za tą notkę, jest beznadziejna, wiem xD
PS. zapraszamy do obserwowania bloga :)
Caro. xoxo




wtorek, 27 maja 2014

PRZEPRASZAMY !

Hej ! Rozdział pojawi się sporo później, (i tak teraz ma duże opóźnienie xD), bo osobiście miałam blokadę twórczą, a Caro była na wycieczce, a później była chora :(, ale napisałyśmy już całkiem sporo. Niestety naszą pracę szlak trafił bo wszystko się usunęło. Tak więc - sorry, ale rozdział będzie za jakiś tydzień albo dwa :/ Postaramy się was nie zawieźć i napisać coś super ;)

Julie xx.

Cześć ! Na prawdę przepraszamy, najpierw byłam na wyciecze, która trwała 3 dni, potem byłam chora i nie miałam kiedy napisać choćby kawałek. Potem miałyśmy napisane już całkiem sporo i dziś Julie chciała coś dopisać a tu się okazuje, że wersja robocza jest PUSTA. Nie wiemy dlaczego tak się stało. Mamy nauczkę by zapisywać nasze rozdziały gdzieś jeszcze, a nie tylko na bloggerze, mamy nadzieję, że to się więcej nie powtórzy. Postaramy się dodać rozdział jak najszybciej, osobiście w ramach rekompensaty postaramy się o na prawdę dobrą akcję. Jeszcze raz przepraszamy xx

Caro xoxo

wtorek, 6 maja 2014

Chapter 5

*Joy's Perspective*

Chciałam odpisać, ale nagle usłyszałam donośne pukanie w moje okno... O KURWA
Przez chwilę stałam w miejscu i po prostu gapiłam w firanę. Przez biały, prawie prześwitujący materiał widziałam kolesia, który patrzył się na mnie z tym swoim uśmieszkiem. Jak mu nie otworzę, to wybije moje szybę, albo mi coś zrobi. Boże. Powoli zbliżyłam się do okna. Delikatnie je uchyliłam, ale on nie czekał i od razu otworzył je szerzej, po czym wszedł do mojego pokoju. Rozejrzał się uważnie i przeniósł wzrok na mnie.
- Ładnie tu - ten koleś ma nierówno pod sufitem chyba, zabił człowieka, szantażuje mnie i jednocześnie mówi, że mam ładnie w pokoju ? Idiota
- Umm... dzięki ? - kompletnie nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, to jest jakaś chora sytuacja ! Może jeszcze myśli, że powiem mu gdzie kupiłam meble, jaki rodzaj i odcień farby mam na ścianie ? Jeśli tak to chyba go popierdoliło.
- Dobra maleńka, nie będę ci tu pierdolił o głupotach. Powiem tylko jeszcze raz, że jeśli ktokolwiek dowie się o tym, co widziałaś, twoje życie zamieni się w piekło - tyle to ja wiem skurwielu.
- Nie trzeba mi dwa razy powtarzać - kurwa Joy ogarnij się, bądź grzeczna, a nie ty z pyskiem wylatujesz do mordercy !
- Wow, ostra jesteś lubię takie - jego ciężkie buty uderzały o podłogę kiedy do mnie podchodził. Oddychaj Joy. 
Był już całkiem blisko mnie, a ja nadal stałam w miejscu. Bałam się, ale nie chciałam tego pokazać. Nie przerywałam kontakty wzrokowego, on chyba też nie zamierzał. Usłyszałam trzask drzwi. Kurwa rodzice !
Mój towarzysz tak samo jak ja, chyba się trochę zdenerwował. Zastanawiam się jednak dlaczego.
- Posłuchaj mnie mała - zaczął mówić szeptem - wiem o tobie więcej niż może ci się wydawać. Znam twoje imię i nazwisko, datę urodzenia, dane twoich rodziców, ogółem wszystko - kurwa skąd on to wszystko wie ?!
- Niby skąd masz takie informacje ?
- Twój notes, kalendarz, terminarz czy co to tam kurwa jest. Nie zauważyłaś, że nie masz go w swojej torbie ? -chytry uśmiech to chyba jego drugie imię, ciekawe jak ma na pierwsze - bądź grzeczna i nie mów o mnie nic rodzicom, wiem kim jest twój tata. Pieprzona córeczko prawnika.
Do okna podszedł szybko i cicho. Moi rodzice na pewno nie usłyszeli kolesia. Jak mogłam się nie zorientować, że nie mam najważniejszej rzeczy w mojej torebce ?! Przecież używam tego notesu codziennie. Uspokoiłam się trochę i wróciłam do odrabiania zadania domowego. Całe szczęście, nie było tego dużo, bo nie mogłam się skupić To chyba normalne, kiedy prześladuje cię jakiś morderca.


***

Po południu nie miałam nic do roboty. Byłam już po obiedzie, lekcje miałam odrobione, jak zwykle wszystko na następny dzień umiałam, a w telewizji nie leciało nic interesującego. Mogłabym poćwiczyć, ale jestem zbyt leniwa. Od jutra uprawiam jakiś sport ! Jak zwykle skończyłam przemyślenia włączając komputer. Sprawdziłam portale społecznościowe, strony plotkarskie i maila. Jak zwykle na skrzynce miliony reklam, nikt tego nie czyta, a i tak wysyłają. Zauważyłam jednego "normalnego" maila. Wow, cóż za odmiana. 

Od : ElvisBoy@yahoo.com
Do : JJLove@yahoo.com
Temat : Hej :) [...]

Miło mi, że postanowiłaś napisać. Kompletnie się tego nie spodziewałem :) W końcu nawet nie znamy naszych imion. No dobra, ja twoje znam, Joy :D Przepraszam, chcę pozostać anonimowy, jak tylko się da. Chociaż jestem pewien, że w końcu wyznam Ci swoje imię, jeśli w ogóle nadal będziesz chciała ze mną pisać. Mam nadzieję, że nadchodząca wiosna cieszy Cię tak samo jak mnie. Nie przepadam za zimą :D
U mnie wszystko ok. Do napisania, mam nadzieję :)
ElvisBoy

Uśmiech sam wkradł mi się na twarz. Tylko zastanawiało mnie to, że chłopak nie chciał zdradzić mi nawet swojego imienia. Może.... Nie ! On na pewno jest normalny ! Myśląc nad różnymi bezsensownymi rzeczami zasnęłam.

***

Następnego dnia obudziłam się i czułam się całkiem wyspana. To dziwne, bo zazwyczaj wstawałam wyglądająca jak trup przez brzęczenie mojego budzika. Zdziwiona spojrzałam na zegarek i serce mi stanęło. 8:20 ! KURWA ! Zerwałam się z łóżka jak poparzona i wbiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się. Włosy zostawiłam luźno rozpuszczone i wyszłam szybko z domu.


Nie miałam dzisiaj czasu jak co rano wejść do Starbucks'a, ale na pewno zrobię to po szkole. Zdyszana wbiegłam do szkoły, ale na szczęście nie zaczęła się jeszcze druga lekcja. Podeszłam pod salę historyczną i czekałam na dzwonek. Chwilę później zadzwonił dzwonek i moja klasa pojawiła się tuż obok mnie. Już z daleka było widać trzy tlenione blondynki, idące całą szerokością korytarza z pogardą w oczach.
- No no no, kogo my tu mamy... - Co ty do mnie masz idiotko ?! Toaleta z lustrem to nie w tą stronę ! - Panna spóźnialska postanowiła się zjawić - szyderczo się zaśmiała i chciała odejść, ale przeszkodził jej w tym dzwonek na lekcję i nasza zadziwiająco szczupła nauczycielka tego przedmiotu.

***

Cały dzień w szkole minął tak jak zwykle ta rutyna mnie wykańcza. Angel poza docinką przed lekcją historii, nie sprawiała dzisiaj większych problemów i jakoś specjalnie nie stawała mi na drodze, chociaż... Na przerwie na lunch podszedł do mnie p. Payne i spytał czy dzisiejsze korepetycje aktualne uśmiechając się przy tym przyjaźnie, a Angel w tym czasie z ciekawością się nam przypatrywała. Jak jutro w szkole usłyszę plotki o jakimś romansie to chyba jebnę.
Wróciłam do domu i zrobiłam pracę domową, która jak zwykle poszła mi dość sprawnie. Kiedy spojrzałam na zegarek przeraziłam się, bo za pół godziny mam być u Liama. Szybko się przebrałam w luźniejsze rzeczy i wyszłam z domu.


Szłam dość szybko, bo pewne było już, że się spóźnię, a na domiar złego nie wiedziałam gdzie jest ta cholerna Mein Street * ! Krążyłam między tymi ulicami i kompletnie nie wiedziałam, w którą stronę pójść. Na szczęście zauważyłam nauczyciela podążającego chodnikiem po drugiej stronie ulicy. Postanowiłam iść za nim w bezpiecznej odległości, bo nie chcę, żeby uważał mnie za jakiegoś ciołka, który nawet ulicy nie potrafi znaleźć. 
Kiedy w końcu zatrzymał się przed pokaźnej wielkości domem  z pięknym zadbanym ogrodem, myślałam, że przystanął żeby zawiązać but czy coś, ale on wyjął klucze i wszedł do środka. Że.co.kurwa.
Odczekałam 3 minuty i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Zadzwoniłam dzwonkiem i słyszałam kroki, które z każdą chwilą stawały się coraz głośniejsze, aż ustały i drzwi otworzył mi brunet z kilkudniowym zarostem i lekkim uśmiechem na twarzy. Gdyby nie był moim nauczycielem... dobra Joy jesteś wzorową uczennicą ogarnij się ! Był ubrany inaczej niż zwykle, nie miał koszuli z kołnierzykiem, a zwykłą, czarną koszulkę na długi rękaw. Zamiast ciemnych spodni z prostymi nogawkami założył jasne jeansy. I O KURWA NIE DZIWIĘ SIĘ ŻE NIE UBIERA SIĘ TAK DO SZKOŁY BO BY LASKI ORGAZMU DOSTAŁY NA SAM WIDOK. Odetchnęłam głęboko i zaczęłam powtarzać w myślach, że to mój nauczyciel.
- Miło cię widzieć Joy, wejdź - uśmiechnął się tak, że prawie zemdlałam. Czy to na pewno ten sam człowiek, który uczy mnie fizyki w szkole ? Zachowuje się jak mój znajomy, prawie jak Niall. Zaraz, to całkiem prawdopodobne że Horan jest od niego starszy ! 
- Dziękuję - starałam się opanować drżenie mojego głosu i chyba nawet mi się to udawało. Schyliłam się by ściągnąć buty, ale pan Liam szybko zareagował.
- Nie, nie ściągaj butów, jest na prawdę brudno. Nie mam czasu na sprzątanie. Wiesz nawet po pracy pracuję, muszę sprawdzać sprawdziany czy jakieś inne głupie rzeczy - podniosłam się i zauważyłam, że on też ma buty, ale nie te eleganckie, które zwykle ma w szkole, miał tenisówki w kolorowe wzorki. Mój nauczyciel wygląda jak nastolatek... OK. 
- No dobrze - trochę głupio się czułam.
- Proszę, wejdź do salonu, tam jest wygodniej niż w kuchni, przynajmniej tak myślę - znów się uśmiechnął. Zastanawiam się czy on kiedykolwiek ma gorsze dni. Szłam przed nim, w stronę wskazaną przez Paynea. 

Liam od 30 minut tłumaczy mi to samo, a ja nadal nic nie rozumiem. Pewnie ma mnie za jakiegoś debila świetnie. 
- Dobrze Joy, zróbmy sobie przerwę. Chcesz coś do picia ? Herbatę, kawę, soku, wody ? - wstał z kanapy i wszystkie książki i kartki położył na małym stoliku.
- Nie dziękuję - uśmiechnęłam się i usiadłam wygodniej na kanapie. Chcę taką kanapę w domu.
- Joy, powiedz mi co mam ci przynieść, albo sam zdecyduję. Jak się napijesz będzie ci się lepiej myśleć - chciał wyglądać chyba groźnie, ale nie wyszło mu to bo cały czas się uśmiechał.
- Sok może być - uśmiechnęłam się 
Przez kilka minut siedziałam sama w salonie, więc miałam okazję się rozejrzeć. Dom był urządzony całkiem nowocześnie, wszystko wyglądało jak nowe i raczej nie tanie. Jeśli to wszystko kupił za swoją pensję nauczyciela, to ja chcę być nauczycielką ! 
Przyglądałam się wszystkiemu co było w zasięgu mojego oka, a szyję wyginałam tak mocno, aż mnie kark rozbolał. Liam wszedł do pokoju niosąc dwie szklanki soku.
-Więc może .. - nie dokończył bo jego telefon zaczął dzwonić - przepraszam, muszę odebrać - uśmiechnął się przepraszająco, na co ja skinęłam głową i wyszczerzyłam zęby dając znak, że nie mam nic przeciwko temu, by odebrał.
-Halo ? Tak wiem Nicole, mam lekcję... nie, nie w szkole, udzielam korepetycji... co ? Nie ! Jedna z uczennic potrzebowała pomocy - siedziałam i przeglądałam notatki podczas gdy on gadał, chciałabym wiedzieć z kim gada, to znaczy wiem, że to kobieta może jego dziewczyna, albo żona, ale to i tak za mało. Chciałam wiedzieć, o czym rozmawiają ale kurwa miał tak ustawioną komórkę że za chuja nie słyszałam co mówi osoba po drugiej stronie - wiem, że mieliśmy się spotkać dziś u rodziców - o kurwa to musi być jego dziewczyna, a ja łudziłam się, że jest singlem, kurwa - dobrze rozumiem, okej do zobaczenia - rozłączył się po czym spojrzał na mnie.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć, no bo co ? "Jak się ma pańska dziewczyna" czy może raczej "dobrze się panu układa w związku" ? Nie, nie ma mowy, żeby wyjeżdżać z czymś takim do nauczyciela.
- Przepraszam jeszcze raz, to był dość ważny telefon - no kurwa nie wątpię kolacyjka u rodziców z dziewczyną - wracamy do nauki, czy na dziś skończymy, nie chciałbym ci tłumaczyć zbyt dużo na jednej lekcji żeby ci się wszystko nie pokręciło.
- Ma pan rację, na dziś chyba wystarczy ile mam panu zapłacić ?
- Daj spokój Joy, ta lekcja nie trwała nawet godzinę, a na dodatek nic niej nie wiesz - szłam w stronę korytarza, niosąc torbę na ramieniu.
- Ale poświęcił mi pan swój czas - zaczęłam zakładać buty, a portfel, który przed chwilą trzymałam w ręce położyłam koło nogi, na podłodze.
- Na prawdę nic nie musisz mi płacić. Jeśli wziąłbym te pieniądze dziś od ciebie czułbym się jak złodziej 
- No dobrze, w takim razie dziękuję za poświęcenie swojego czasu 
- Nie ma za co, odpowiada ci ten dzień i godzina zajęć, czy wolisz kiedy indziej ? - wyszłam z domu i stanęłam przed drzwiami przodem do nauczyciela.
- Dla mnie w porządku.
- W takim razie do zobaczenia w szkole, a korepetycje za tydzień.
- Do widzenia - uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę domu.
Do domu miałam kawałek drogi, dlatego włączyłam sobie muzykę na mp3 i założyłam słuchawki. Szłam w rytm muzyki kiedy dostałam sms... nieznany O KURWA 


Serce mimowolnie mi przyśpieszyło. Zaraz... ON BYŁ W MOIM DOMU ?! Ja pierdole, co za typ... Nie dość, że ciągle do mnie wypisuje to jeszcze mnie w domu nawiedza.
Szłam żwawym krokiem w stronę mojego domu, bo zaczynało robić się ciemno, a czekał mnie jeszcze spory kawałek drogi. Było mi strasznie zimno, ale niestety nie pomyślałam o tym, żeby wziąć na siebie coś cieplejszego. Genius.
Kiedy weszłam w moją dzielnicę, mimowolnie przyśpieszyłam, bo bardzo nie chciałam by wydarzenia sprzed paru dni się powtórzyły. Uspokoiłam się odrobinę, gdy dotarłam już do mojej bramy i weszłam na posesję. W momencie przekroczenia progu domu, uderzająca we mnie cisza, nie dziwiła mnie ani trochę. Moi rodzice ciągle są w pracy. Tak, jakby ona była ważniejsza ode mnie. Ojciec pewnie siedzi w kancelarii i zaczyna jakieś nowe sprawy, a mama ma nocny dyżur w szpitalu. Już prawie wcale nie spędzamy ze sobą czasu.
To trochę przykre, no ale co - życie.
Ruszyłam po schodach na górę i weszłam do mojego pokoju. Zapaliłam światło i podeszłam do biurka. Odłożyłam torebkę i poczułam gorący oddech na mojej szyi. Moje serce stanęło w jednej chwili, kiedy usłyszałam TEN głos.
- Zdziwiona ?


------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Całkiem lubię ten rozdział, ale to pewnie dlatego, że w większości pisała go Caro :) Ja nie piszę super notek, więc chciałabym tylko napisać, że BAAARDZOO dziękuję za 29 komentarzy i 1950 wyświetleń. Dla innych bloggerek to może mega mało, ale jak dla mnie to jest DUŻO jak na 5 rozdziałów ! <3 Dzięki, że tu zaglądacie i niech każdy kto przeczyta, zostawi po sobie jakiś komentarz, bo chyba się limity zaczną... :D Do następnego !! xoxo.

Julie xx.

Siemka ! hehehe ten rozdział jest całkiem, całkiem. Nie wiem kto napisał więcej, moim zdaniem pisałyśmy po równo xD W każdym razie thank you soooooo much ! Ludzie razem jest 29 komentarzy (w tym 10 pod rozdziałem 4) i 1950 wyświetleń ! JARAM SIĘ <3 Pewnie macie mnie za jakaś nienormalną, ale to dla mnie serio mega dużo ! Nigdy bym nie pomyślała, że będzie to czytać, aż tyle osób ! 
Pod ostatnim rozdziałem, pojawił się komentarz z propozycją zwiastuna na naszego bloga i rozważamy z Julie zgłoszenie się tam (ja osobiście uwielbiam jak ff ma zwiastun xD ale to ja xD) 
Nie zdążę napisać nic więcej, bo J już chyba z 15 tweetów napisała, że jest nowy rozdział, a jeszcze nie ma (no już jest ale jak to pisałam to nie było xD)
Moje notki są bez sensu... wiem xD
Ok zapraszam do zakładki "kontakt" bo od niedawna mam aska i może ktoś chciałby o coś zapytać np. o bloga czy o mnie xD LOL xD ok spadam xD 
Mam nadzieję, że rozdział się podobał xx

Caro. xoxo

piątek, 18 kwietnia 2014

Chapter 4

*Joy's Perspective*

Zaraz umrę...
Moje ciało przez chwilę było jak sparaliżowane. Nie wiedziałam czy mam się wyrywać, krzyczeć, czy stać w w bezruchu. Koleś za mną wyglądał jakby znajomo, ale skąd mogę kojarzyć kogoś, kto jest mordercą !?
Zaczęłam się wyrywać, ale skurwysyn był tak silny, że nie dałam rady zrobić nawet kroku Panie daj mi siły, jestem za młoda ! Facet przyciągnął mnie bliżej siebie, na co moje serce zaczęło bić jeszcze mocniej i jestem prawie pewna że nie tylko czuł mój puls trzymając mnie za nadgarstek, ale też słyszał mało rytmiczne uderzanie mojego organu. Patrzył na mnie uważnie, jakby zastanawiał się co ze mną zrobić. Coś w stylu "zabić czy zabić" ? Zaczął prowadzić mnie z stronę... sama nie wiem czego, bo przez te egipskie ciemności straciłam orientację.
Przyparł mnie do czegoś zimnego, po chwili zorientowałam się, że to samochód. Jego ręce płasko leżały na górnej części auta, nie dając mi możliwości ucieczki. Kurwa. Dyskretnie, tak by nie zauważył, zaczęłam rozglądać się po okolicy. Miałam nadzieję, że mimo wszystko jakoś się stąd wydostanę. Żywa.
- Kochanie, nie uciekniesz mi teraz, nie ma szans - cholera, jednak nie byłam aż tak dyskretna jak chciałam. Oddech kolesia odbił się od mojej twarzy. Pali papierosy, na pewno. Boże jestem głupia, facet może mi zrobić dosłownie wszystko, a ja stwierdzam sobie, że korzysta z używek... Może nie taka głupia ! Mam pomysł ! 
- Palisz ? - trochę odwrócę twoją uwagę kolego.
- Co ? - zdziwiło go moje pytanie, ohh no oczywiście, miało go zdziwić.
- Pytam czy palisz fajki - czas pobawić się w aktorkę Joy.
- A co to ma do rzeczy kochanie ? - starał ukryć się swoje zdziwienie chytrym uśmieszkiem i uwodzicielskim tonem, ale nie ze mną te sztuczki.
- Chodzi o to, że nie paliłam od rana. - starałam się grać "luźną". Chłopak spojrzał na mnie podejrzliwie, ale odsunął się na małą odległość, żeby wyciągnąć papierosy. Wykorzystałam chwilę jego nieuwagi i najszybciej jak umiałam pobiegłam w stronę mojego domu. Oczywiście niezdarna strona Joy musiała się uaktywnić i kiedy zbierałam się do biegu zahaczyłam o lusterko samochodu. W nadziei że nic nie zgubiłam, ze wszystkich sił biegłam przed siebie. Przekroczyłam furtkę mojego podwórka i poczułam się spokojniejsza, a w domu zamknęłam się "na cztery spusty". Kiedy kładłam się spać, mój telefon zawibrował. Ugh... kto do mnie pisze o tej porze ?!



Zaniepokojona podeszłam do okna i drżącą ręką odsunęłam zasłony. Ujrzałam czarny samochód, ten do którego zostałam przyparta przez tego strasznego (choć przystojnego) faceta. Wyszedł z niego i spojrzał w moje okno z triumfalnym uśmiechem. KTO.TO.KURDE.JEST ?! Mój telefon ponownie dał o sobie znać.


Po przeczytaniu, usta same rozchyliły mi się ze zdziwienia i spojrzałam na mojego prześladowcę. Ten puścił mi oczko, uśmiechnął się, wsiadł do swojego czarnego Range Rovera i odjechał z pisakiem opon. Joy, w co ty się wpakowałaś... 

***

Wtorki są do dupy ! Nie dość, że mam dużo lekcji, to jeszcze wf na końcu.  Ciężko było mi wstać, ale to nie nowość. Ubrałam się i wyszłam do szkoły.


Po drodze zahaczyłam o Starbucks'a i kupiłam karmelową latte. Doszłam do szkoły po około 15 minutach. Zaczynałam matematyką. Podeszłam pod klasę i akurat zadzwonił dzwonek. Przytoczyła się nasza nauczycielka w swoim czerwonym kombinezonie i zaczęła lekcję.

*przerwa na lunch*

Po chemii zawsze czuje się jakaś przymulona. Ale nieważne. Zaczęła się właśnie przerwa na lunch, i wszyscy wciskali się grupkami do bufetu. Tylko ja szłam sama jak palec. Czasami zastanawiam się czy to ja wstydzę się podejść do ludzi, czy to oni mnie unikają. Mam najlepszego przyjaciela pod słońcem, ale Niall nie zawsze jest obok. Miło byłoby mieć do kogo się odezwać też w szkole. 
Usiadłam przy stoliku obok okna i zaczęłam jeść mój lunch, którym była zwykła kanapka. Z mojego miejsca można obserwować całą salę rozgadanych licealistów. Najlepszy widok mam niestety na stolik szkolnej "divy" i jej świty. Tak, mam na myśli Angel, Lolę i Cass. Jak zwykle siedziały w towarzystwie drużyny football'owej i "flirtowały" (lekko mówiąc). Nagle przypomniałam sobie, że pan Payne kazał mi się poszukać w czasie lunch'u w sprawie korepetycji. Szybko wyszłam z sali i udałam się do pokoju nauczycielskiego. Kiedy podeszłam, miałam zapukać, ale ktoś zamaszyście otworzył drzwi i uderzył mnie nimi z całej siły. Upadłam z hukiem na ziemię i uderzyłam się w głowę. Zza drzwi wyłonił się zdziwiony Liam. Pomógł mi wstać i pozbierać moje książki.
- Bardzo cię przepraszam, ale nie widziałem, że idziesz - powiedział speszony nauczyciel.
- Nic się nie stało, dziękuję za pomoc - uśmiechnęłam się słabo. 
- W związku z tymi korepetycjami, mogę udzielać ci ich ja - że kurwa co ? - Czy pasuje ci w środę o 15.00 ? - spytał. Ja byłam tak zdziwiona, że mówi o sobie, że chwile zajęło mi przyswojenie tego co do mnie powiedział buforowanie
- T-tak - nadal trwałam w szoku, ale słabo się uśmiechnęłam i potwierdzająco pokiwałam głową.
- Świetnie. Zapisz sobie mój numer telefonu, na wypadek jakiejś zmiany terminu. 
Wyciągnęłam swój telefon i zapisałam ciąg cyferek, które usłyszałam. Już miałam odchodzić, kiedy dostałam sms. Oh... Teraz ?!


Po przeczytaniu, cała się spięłam i miałam przestraszony wyraz twarzy. Payne to chyba zauważył. Nie... !
- Joy, wszystko w porządku ? - zapytał z niepokojem wymalowanym na twarzy.
- Tak, tak. Nic się nie stało - na szczęście zadzwonił dzwonek, i uratował mnie z tej niezręcznej sytuacji.
Przeprosiłam i szybko ruszyłam w stronę klasy j. angielskiego. Lekcja jak zwykle przebiegła bez większych przygód nudno, ale zaniepokoiły mnie ukradkowe spojrzenia Angel w moją stronę. Co chwila się odwracała, lekko uśmiechała  i szeptała coś do Loli. A jak coś planuje ? Nieee, na pewno Lola opowiedziała jej jakiś śmieszny żart.<na pewno> Joy, jaka ty jesteś naiwna...
Rozmyślając o różnych rzeczach doczekałam się kolejnego dzwonka. Na przerwie siedziałam samotnie pod ścianą przy sali historycznej, kiedy nagle zaczął iść w moją stronę jeden z piłkarzy. Przystojny...  <Idiotka>. Myślałam, że za mną siedzi jakaś wytapetowana lala o wielkich ustach, ale się pomyliłam. On szedł do mnie. O kurwa !
- Cześć śliczna, czemu siedzisz tutaj tak sama ? - spytał uwodzicielskim tonem z uśmiechem na twarzy.
- Mmm... Hej. - byłam w stanie odmruknąć mu tylko coś takiego.
- Może masz ochotę wrócić sobie wcześniej do domu ? - wagary ? um.. NIE !
- A co z historią ? - spytałam zdezorientowana.
- Nie jest nam dzisiaj potrzebna. No chodź. - pociągnął mnie w stronę wyjścia ze szkoły od strony boiska. Zatrzymał się i kazał mi poczekać na niego na boisku, a on pójdzie po swój plecak. Zadzwonił dzwonek na lekcje. Wszyscy wpychali się z powrotem do szkoły, a ja miałam wielką ochotę wrócić razem z nimi, ale czekałam na Mike'a (bo tak miał na imię). Stałam na dworze jakieś 10 minut, po czym ze szkoły wyszła pani dyrektor.
- Joy, co ty tu robisz ? Jeszcze trwają lekcje ! - krzyknęła zawiedziona.
- Proszę pani, ja tylko... - próbowałam się tłumaczyć.
- Żadne tylko ! To są wagary moja panno. Do gabinetu proszę. - odpowiedziała surowym tonem i weszła do budynku. Już miałam podążać za nią, kiedy za moimi plecami usłyszałam ten najbardziej przeze mnie znienawidzony głos. Angel.
- I co kochanie ? Flirty nie popłacają prawda ? - zaśmiała się z triumfem. 
- Miłego dnia złotko. - odpowiedział ten kutas Mike, który wyłonił się zza jej pleców.
Byłam tak zła jak nigdy. Nie dość, że będę miała przesrane u rodziców, to jeszcze zniszczę reputacje u nauczycieli, którą tak długo budowałam.
- Pierdolcie się ! - krzyknęłam wkładając w to tyle jadu na ile było mnie stać. Odwróciłam się i weszłąm do szkoły. Ostatnim co widziałam, to czerwona ze złości twarz Angel. A masz suko.

***

Po wyjściu z gabinetu dyrektorki, zostałam zwolniona do domu, co trochę mnie zdziwiło, ale kobieta przez 20 minut mówiła coś o tym, że nie wolno uciekać ze szkoły itp., więc może pomyślała, że muszę ochłonąć i przemyśleć co powiedziała. W każdym razie, ja wracam do domu, ci frajerzy ćwiczą na sali. Uśmiechnęłam się na samą myśl o spoconej, łamiącej paznokieć Angel. 
Wyszłam ze szkoły i zmierzałam w kierunku mojego domu. Chwilę później poczułam na twarzy i ramionach drobne krople coraz częściej spadające po moim ciele. No pięknie. Przeklęłam się w myślach, że nie wzięłam parasola. No cóż, życie. Szłam dalej przed siebie, kiedy obok chodnika na mojej wysokości znalazło się czarne audi. Szłam dalej, bo myślałam, że kierowca parkuje, ale myliłam się. Kiedy przyciemniana szyba osunęła się w dół, ujrzałam pana Payne, przyjaźnie uśmiechającego się do mnie. 
- Cześć Joy, podwieźć cię ? - spytał przyjaźnie.
- Nie, dziękuję. Dam sobie radę. 
- Daj spokój, jest zimno i jesteś cała mokra, wsiadaj - nauczyciel podwozi mnie do domu. Czy to normalne ?!
- To gdzie cię podwieźć ? - spytał, kiedy ruszyliśmy.
- Sun Street 87, to niedaleko - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się słabo. Zapanowała chwila ciszy. Miałam zamiar ją przerwać, ale do cholery o czym można rozmawiać z własnym nauczycielem ?! Payne jednak postanowił mnie uprzedzić:
- Joy, czy wszystko u ciebie w porządku ? Czy masz jakieś problemy ? - spytał z nutą niepokoju. A co go to obchodzi ?! Może widział tego sms'a ?Niee...
- Wszystko w porządku, a coś się stało ? 
- Um, nie ale-ale przypadkiem widziałem sms'a, którego dostałaś podczas naszej rozmowy. Czy ktoś ci grozi ? - Tak, widziałam jak jakiś napalony trzydziestolatek zabija kogoś i jak komuś o tym powiem to mnie też zabije. Yyy...nie.
- Nie. Mówiłam, że wszystko jest w porządku - na szczęście podjechaliśmy już pod mój dom i nie musiałam dłużej prowadzić tej rozmowy. - Dziękuję i do widzenia
- Zaczekaj ! Mo... - przerwał mu trzask drzwi samochodowych, które szybko zamknęłam i szybkim krokiem poszłam w stronę domu.
Weszłam do środka i ostrożnie wyjrzałam przez okno. Liam jeszcze chwilę stał pod moim domem, ale później pojechał w swoją stronę. Weszłam do swojej sypialni i przebrałam się w wygodniejsze rzeczy.




Zaczęłam odrabiać swoją pracę domową, kiedy mój telefon zawibrował. Na ekranie pojawiła się wiadomość.


Chciałam odpisać, ale nagle usłyszałam donośne pukanie w moje okno... 

------------------------------------

Okejjj więc mamy rozdział 4 ! Julie nie napisała notki, ale opublikuję rozdział i najwyżej dopisze sobie ją później. W końcu dała mi znać, że mam tylko sprawdzić czy nie ma jakiś ewentualnych błędów (które i tak na pewno są, ale ja ich nie zauważyłam xD) i mogę opublikować :D Ogółem ten rozdział mi się podoba. Niestety nie mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumna, a to wszystko dlatego, że nie napisałam zbyt dużo rozdziału :D JULKA MIAŁA WENĘ, a jak ktoś ma wenę, to trzeba dać mu dostęp do klawiatury xD
Nawet nie mamy opóźnienia ! HAHA :D Tak więc... kto widział już teledysk do You&I ?! BOŻE TAKI PIĘKNY <3 Najlepsze są te "przemiany" :D
Ahh i jeszcze jedno ! WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH :D
No dobra jeszcze jedno mi się przypomniało xD Czekamy na wasze komentarze z opiniami, podejrzeniami, kim może być tajemniczy facet i co tam sobie jeszcze chcecie :D Ja osobiście czekam na jakaś krytykę xD
A TAK WGL ! Jak przed opublikowaniem 3 rozdziału miałyśmy 350 wejść na bloga, teraz jest aż 1180, a pod każdym z rozdziałów są 3 komentarze (pod rozdziałem 3 jest aż 5 komentarzy) Dacie wiarę ?! Jak ja widzę te liczby na bloggerze to myślę sobie *czy to na pewno ten blog który piszę z Julie ? Kiedy tyle osób tu weszło* 
Ale wiecie mimo, że teraz się cieszę, to i tak liczę na więcej :D Mam nadzieję, że każdy kto czyta skomentuje choćby jedną literą albo kropką. 
Jak zwykle się rozpisałam, ale lubię pisać notki bo to tak jak bym pisała sama do siebie i to mi się wydaje takie śmieszne, dlatego że jestem pewna, że nikt tego nie czyta :D
Ok kończę. Mamy nadzieję że wam się podobało, liczymy na komentarze i wlg :D 
Do następnego !

Caro. xoxo

wtorek, 8 kwietnia 2014

Liebster Award

Siemka ! Zostałyśmy nominowane przez Pacia Zenks do Liebster Award YEEEYY.

ODPOWIEDZI NA PYTANIA
1. Twój ulubiony kolor.
Julie: czarny :p
Caro: chyba zielony xD

2. Jak masz na imię ?
Julie: Julka
Caro: Karolina 

3. Czy masz jakieś zwierzę ?
Julie: nie mam :(
Caro: 2 psy, kota, jeża pigmejskiego xD

4. Rodzeństwo ?
Julie: starsza i młodsza siostra
Caro: starsza siostra

5. Ulubiona piosenka ?
Julie: nie posiadam xD
Caro: nie mam ulubionej :D

6. Ulubiona książka ?
Julie: raczej nie czytam książek, więc nie mam ulubionej :p
Caro: rzadko czytam książki, więc nie odpowiem na to pytanie xD

7. Ulubiony film ?
Julie: ostatnio oglądałam i był suuuper, więc chyba "Piękne istoty" :)
Caro: lubię dużo filmów, ale najbardziej chyba Iron Man :D

8. W jakim województwie mieszkasz ?
Julie: wielkopolska
Caro:  wielkopolska 

9. Twoja ulubiona potrawa ?
Julie: ja kocham jeść wszystko <3
Caro: zupa krem z brokuł (chyba xD)

10. Ile masz lat ?
Julie: 13
Caro: 14

11. Jakie jest twoje ulubione ff. o One Direction ?
Julie: czytam duuużo ff nie wiem jaki lubię najbardziej ;)
Caro: to trudne pytanie ! Na chwilę obecną, chyba Teenage Dirtbag (tłumaczenie) :D

NOMINUJEMY :
1. Phantom (KLIK)
2. Nobody Is Perfect (KLIK)
3. Forever And Always (KLIK)
4. Each Of Us a Warrior (KLIK)
5. Wonder (KLIK)
6. This Lovely Moment (KLIK)
7. Rebel Flowers (KLIK)
8. Dark Secret (KLIK)
9. Black Pearl (KILK)
10. Change Is Good (KLIK)
11. Secret (KLIK)

PYTANIA:
1. Jak masz na imię ?
2. Masz rodzeństwo ?
3. Ulubiony blog ?
4. Ulubiona pora roku ?
5. Ulubiony kolor ?
6. Masz jakieś zwierzę ?
7. Ulubiona piosenka ?
8. Ile masz lat ?
9. Czego się boisz ?
10. Ile masz wzrostu ?
11. Ulubiona potrawa ?

Nie można nominować bloga, który Cię nominował. Należy odpowiedzieć na nasze 11 pytań, a następnie nominować 11 blogów, które dopiero zaczynają, by mogły się wypromować :)

piątek, 4 kwietnia 2014

Chapter 3

*Joy's perspective*

Co mi tam, napiszę jakiegoś maila do ElvisBoy'a ! 

Od: JJLove@yahoo.com
Do: ElvisBoy@yahoo.com
Temat: Hej ;)

Hej ! Myślę, że mnie pamiętasz :) bardzo dobrze mi się z tobą rozmawiało. Co u ciebie ? U mnie wszystko w porządku. A tak w ogóle, to mam na imię Joy :) A ty tajemniczy ElvisBoy'u ? Czekam na odpowiedź xx.
Mam nadzieje, że się kiedyś spotkamy ;)                  
                JJLove

***

Ugh Joy, ty idiotko ! A co jak ten koleś to jakiś napalony pedofil i właśnie namierza twój komputer, znajdzie, przyjedzie i cię zgwałci ?! Jestem pojebana...- skończyłam o tym myśleć, bo przecież nic takiego się nie stanie... prawda ? No właśnie. To na pewno miły chłopak, którego kiedyś polubię. 
Myśląc o różnych idiotycznych rzeczach zorientowałam się, że dochodzi już 12. 
Z wieeelką niechęcią poszłam do mojej sypialni.




 Przebrałam się w coś luźniejszego i włączyłam laptopa. Standardowo włączyłam Facebook'a, Twitter'a i Tumblr'a. Przeglądałam jakieś głupoty, aż do momentu, w którym zadzwonił dzwonek do drzwi. Leniwie się podniosłam i powoli zaczęłam iść. Jak coś ważnego to poczeka. Kiedy podeszłam do drzwi, postanowiłam zobaczyć przez wizjer, kogo przyniosło. Otworzyłam jakiemuś facetowi, który okazał się być listonoszem, który przyniósł jakąś paczkę do taty. Zapewne znów zamówił coś bezużytecznego w internecie. Podziękowałam i zaniosłam przesyłkę do jego biura.
Kiedy ponownie znalazłam się w swoim pokoju, stwierdziłam, że nie mam ochoty dłużej siedzieć przed komputerem, dlatego szybko odrobiłam lekcje.

***

Weekend minął prawdopodobnie szybciej niż zwykle. Spędziłam go ucząc się na sprawdziany, które mają odbyć się w tym tygodniu, grając na pianinie oraz ćwicząc grę na gitarze, co niestety nie idzie mi najlepiej.
Zaspana jadłam śniadanie, kiedy dostałam sms.

Od: Niall :)
Dzień dobry ! Jak zakładam, jesz właśnie te swoje obleśne płatki cynamonowe z mlekiem. Jestem właśnie w autobusie i jadę do pracy ! Trzymam za ciebie kciuki, żeby poszło ci dobrze w szkole i widzimy się po południu na lekcji ! Muszę kończyć, bo właśnie wysiadam.
Kocham cię, N.

Uśmiechnęłam się i jak zwykle nie odpisałam, bo wiem, że przeczytałby dopiero na mojej lekcji. Po raz kolejny zaczęłam zastanawiać się po co on się podpisuje, wiedząc, że mam zapisany jego numer. Po prostu jest idiotą.
Po moim pierwszym posiłku pobiegłam do łazienki się umyć, a następnie do pokoju wybrać coś do ubrania.
Przygotowałam się do szkoły i jak zwykle z domu wychodziłam o tej samej godzinie, po założeniu kurtki parka i oczywiście ulubionych czarnych timberland'ów.




***

Wchodząc do szkoły wyłączyłam muzykę i podeszłam do swojej szafki, chowając do niej niepotrzebne na najbliższy czas graty. Zerknęłam na plan lekcji przywieszony na drzwiczkach razem z kilkoma moimi zdjęciami z Niallerem. Pierwszą lekcją był język angielski. Po dzwonku weszłam do klasy i usiadłam na moim stałym miejscu, z tyłu przy oknie. Do klasy weszła stara, gruba kobieta, wiedźma. Od razu zaczęła coś mówić o angielskich pisarzach renesansu, ale tak zanudzała, że szybko wyciągnęłam kartkę i ołówek, i odpłynęłam w swój świat rysując. Nagle ocknęłam się jak z transu kiedy po raz trzeci usłyszałam swoje nazwisko:
- Moore, możesz nam powiedzieć co jest ciekawsze od naszego dzisiejszego tematu ? - szczerze, to wszystko.
- Przepraszam pani Harris, zamyśliłam się.
- No myślę, że w końcu zaczniesz uważać - powiedziała oschłym tonem i rzuciła mi pogardliwe spojrzenie.
- Niech pani nie przerywa przez nią lekcji. Ona żyje we własnym świecie i nawet psycholog jej już nie pomoże. - powiedziała rozbawiona Angel. Angel, Angel.... SRANGEL kurwa ! Nienawidzę jej chyba jeszcze bardziej niż moich największych wrogów ! Zaraz.. przecież to ona jest moim największym wrogiem. Prześladuje mnie odkąd pamiętam i nastawia wszystkich przeciwko mnie. Suka.
- Uh, widzę że często u niego bywasz, skoro masz takie informacje. Co jest przyczyną tych częstych wizyt ? Hmm ? Twoje rozbrzmiałe ego ? Ach no tak, ono nie zmieściłoby się do tak małej sali. - Masz za swoje wredna idiotko. Cała klasa próbowała powstrzymać chichot, kiedy zobaczyli czerwoną jak pomidor twarz Angel. Byłam z siebie bardzo zadowolona. Chyba pierwszy raz od bardzo dawna odgryzłam się za te jej złośliwe docinki w moim kierunku. Uśmiechnęłam się do niej z triumfem na twarzy i wróciłam do mojej poprzedniej czynności - czyt. rysowania. 

***

Po angielskim miałam jeszcze matematykę, biologię, wf i plastykę.
Gdy oddałam moją skończoną już pracę, na temat strachu na plastykę, mogłam w spokoju opuścić salę. Podeszłam do mojej szafki, schowałam książki i spojrzałam na plan. Ugh... teraz fizyka. Przypadkiem spojrzałam na nasze wspólne zdjęcie. Od razu humor mi się poprawił kiedy spojrzałam na nasze szerokie uśmiechy, kiedy cali w bitej śmietanie jedliśmy jego tort urodzinowy, który upiekłam w zeszłym roku. Chwilę potem zadzwonił dzwonek. Wyciągnęłam podręczniki od fizyki i już miałam zamykać kłódkę, kiedy tuż przed moją twarzą ktoś z impetem trzasnął moją szafką, a zza czerwonych drzwiczek wyłoniła się parszywa twarz Angel.
- Myślisz, że możesz być lepsza ode mnie ? Jesteś sprytna, ale za to zbyt naiwna i głupiutka żeby ze mną wygrać. To jeszcze nie koniec... - cmoknęła w powietrzu i zarzucając włosami odeszła razem ze swoją świtą. Ja pierdole... Nadal oszołomiona tym, co się przed chwilą wydarzyło, stałam oparta o moją szafkę myśląc o jej słowach. Kurwa spóźnię się na fizykę ! 
Biegłam do klasy najszybciej jak potrafiłam i wpadłam do klasy jak nienormalna.
- Przepraszam za spóźnienie panie Payne. - powiedziałam na jednym wdechu (raczej wysapałam). 
- Nic się nie stało, a teraz proszę zajmij swoje miejsce Joy. - Jak on to robi, że zawsze jest tak spokojny ?
Usiadłam na swoim miejscu i pan Liam zaczął rozdawać zaległe sprawdziany. Ugh, na śmierć o tym zapomniałam.. Jak zwykle mój sprawdzian był na szarym końcu, ale cierpliwie na niego czekałam. Kiedy nauczyciel w końcu podszedł do mnie, uśmiechnął się słabo i szeptem powiedział : 
- Następnym razem będzie lepiej.
Na odchodne rzucił mi jeszcze tylko współczujące spojrzenie i zajął się prowadzeniem lekcji. Z niepokojem odwróciłam kartkę i co ujrzałam ? Tradycyjnie WIELKIE 1. O nie Joy, musisz się za siebie wziąć..
Całą lekcję brunet mówił o jakichś jebanych cząsteczkach. Ze wszystkich sił próbowałam go słuchać, ale i tak nic z tego nie zrozumiałam. Wtedy do głowy wpadł mi jeden pomysł.

Po lekcji poczekałam aż wszystkie lalunie skończą wypytywać pana Payne'a o różne zadania domowe - czyt. pindrzyć i podlizywać się mu. Nareszcie (po 15 minutach) wyszły z klasy i zostałam z nim sam na sam. 
- Przepraszam, mogłabym z panem chwile porozmawiać ? - spytałam dość nieśmiało.
- Oczywiście, coś się stało ? - zapytał, a w jego głosie mogłam odczytać nutkę niepokoju i przejęcia.
- Nie, nie, nic się nie stało, ale chciałabym się pana zapytać, czy nie zna pan może kogoś, kto mógłby udzielać korepetycji z fizyki, chociaż kilka lekcji - popatrzyłam na niego niepewnym wzrokiem, co jeśli mnie wyśmieje, albo powie że jestem nienormalna ? Nie potrzebnie się go pytałam. Dobra Joy, ogarnij się, przecież tylko zapytałaś. Payne westchnął głęboko, nadal na mnie nie patrząc, teraz to już całkiem straciłam nadzieję. Myślał przez jakiś czas, aż w końcu podniósł wzrok na mnie, po czym lekko się uśmiechnął. Może jest jakaś nadzieja ? 
- Znam kogoś, kto z chęcią ci pomoże - wyszczerzyłam się do niego, przez co pewnie wyglądałam jak jedna z tych głupich zakochanych w nauczycielu panienka, ale tak się ucieszyłam, że nie mogłam powstrzymać uśmiechu.
- W takim razie, mógłby mi pan dać do tej osoby numer telefonu ? 
- Mamy jutro lekcje ? - ten człowiek doprowadzi mnie do szału, nie może po prostu zapisać mi gdzieś numeru, tylko pyta się o jutrzejsze lekcje !? Opanuj się Moore, zachowaj spokój 
- Nie, nie mamy jutro fizyki - mam nadzieję, że w moim głosie nie było słychać zniecierpliwienia, bo jeśli było to pewnie ma mnie za jakieś nadpobudliwe dziecko. Liam mruknął do siebie coś w stylu "yhmm", zapisał w sowim notatniku i z powrotem na mnie spojrzał.
- Znajdź mnie jutro w czasie przerwy na lunch. Powinienem mieć na którymś z korytarzy dyżur, a jeśli nie to będę w tej klasie - gapiłam się na niego z niedowierzaniem kiedy to mówił, koleś po prostu daj mi numer do korepetytora ! 
- Ohh, dobrze, dziękuję. Do widzenia proszę pana - jeszcze chwila i będę mogła przestać udawać opanowaną, jeszcze kilka minut.
- Do jutra Joy.

Kiedy w końcu byłam poza szkołą, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Krzyczeć, uderzać w ścianę, kopać wszystko co popadnie czy jeszcze coś innego. Skąd i od kiedy jest we mnie tyle agresji ?! Po dłuższym namyśle, stwierdziłam, że nie ma sensu się męczyć i najzwyczajniej na świecie, pójdę na kawę i ciastko Będę gruba, ale chuj z tym. 
Siedziałam w kawiarni i czytałam książkę, nadal popijając moją ulubioną latte. Kiedy spojrzałam przez okno, ściemniało się już. Ugh.. znowu się zasiedziałam. Zapłaciłam za kawę i wyszłam. 
Od domu dzieliła mnie niedługa droga, ale bałam się jak cholera bo mój dom nie stoi w najbezpieczniejszej dzielnicy Londynu. Szłam żwawym krokiem, i kiedy weszłam na ulicę na której mieszkam, była pusta. Szłam sama, w chuj ciemno i w ciemnym zaułku właśnie dochodzi do morderstwa. Zaraz, CO ?! 
Stanęłam za rogiem i przyglądałam się jak wysoki, umięśniony mężczyzna uśmierca swoimi pięściami chudego na oko młodego chłopaka. Kurwa, on go zaraz zabije ! Już miałam odchodzić w obawie o moje życie, ale mężczyzna zauważył mnie i zaczął iść w moim kierunku. Niewiele myśląc, zaczęłam szybko biec w stronę domu, który był już niedaleko. Biegłam i słyszałam za sobą ciężkie kroki, które zdawały się być coraz bliżej. Nagle poczułam silny ucisk na nadgarstku i pociągnięcie w tył. Zaraz umrę...




-----------------------------------------------------------------------------

Cześć, Cześć i czołem ! :) Strasznie późno dodany, ale mamy dużo na głowie :/ Wyszło tak średnio, ale części Caro nadrabiają sprawę :D Mam nadzieję że wam się podoba :) Prooooooszę o jakiekolwiek komentarze, bo to dla was tylko chwila ;) To.... do następnego ! :D

Julie xx.

No siemka ! Więc mamy nowy rozdział, z małym opóźnieniem, ale mam nadzieję, że nam wybaczycie. 
Julie i jej żarciki "Wyszło tak średnio, ale części Caro nadrabiają sprawę" uwierz mi moja droga... nie śmieszne, bo to ty napisałaś końcówkę, która jest zajebista !
Dobra wracam do tego co ważne, bo moja notka znowu będzie niczym jakieś wypracowanie :D Ogółem myślę, że ten rozdział jest nieco lepszy niż poprzedni, ale to nie ja jestem od oceniania, dlatego liczę na komentarze. Boże jak ostatnio zobaczyłam po dwa pod rozdziałami, to jarałam się jak głupia, lolzz przecież ja jestem głupia xD Nadal nie mogę uwierzyć w to, że mamy prawie 350 wyświetleń, rany boskie, przecież to jest tak MEGA dużo, że aż nie mam słów żeby to opisać. 
OK, jak zwykle zanudziłam was moją notką na temat statystyk xD Mam nadzieję, że wam się podobał rozdział hehehhhehehe :D JA TEŻ LICZĘ NA KOMENTARZE. Ok już sobie idę, do napisania !
P.S pamiętajcie o komentarzach, to naprawdę miłe zobaczyć, że ktoś czyta ;)

Caro. xoxo