czwartek, 10 lipca 2014

Chapter 8

*Joy's Perspective*

ŻE KURWA JAKO KOGO MNIE PRZEDSTAWI ?!
Od tej informacji w mojej głowie zaczęło mi huczeć. Setki możliwych obrazów przeleciały przez myśli. Boże, ja nie chcę. Ja wśród tych ludzi, którzy nie mają problemów z nawiązywaniem kontaktów. Którzy rozmawiają z pierwszą lepszą napotkaną osobą. Którzy zaczepiają każdego. Którzy stawiają drinki i shoty nieznajomym. Którzy uprawiają seks w łazienkach z byle kim. Którzy... ok Joy starczy. 
Mam nadzieję, że uda mi się wykręcić z tego wypadu. Owszem chciałabym iść, poznać kogoś, ale ja po prostu nie pasuję do tamtego miejsca, do tamtych ludzi. Poza tym moi rodzice zgodzili się żebym tam poszła i na dodatek pozwolili mi pić alkohol ?! Co z nimi do cholery jasnej ?! 
Niall ciągle gapi się na mnie z tym swoim pieprzonym uśmiechem. Nie rozumiem z czego się cieszy skoro i tak z nim nie pójdę. Nie i koniec. Nie mam zamiaru patrzeć jak chleje wódę a potem muszę go zaciągać do domu, bo nie będę miała serca go tam zostawić na noc. Oczywiście jak się Horan schleje, to pierdoli głupoty i robi wszystko żeby tylko nie stosować się do twoich próśb. Co prawda byliśmy razem tylko na kilku imprezach, zwykle jakieś wesela, gdzie albo Niall albo ja zostaliśmy zaproszeni z osobami towarzyszącymi. Nigdy nie miałam chłopaka, więc na tego typu wypady pytałam go czy ze mną pójdzie, a on oczywiście "z grzeczności" nie odmawia, ale wiem, że po prostu lubi imprezować. O ile wesele można nazwać imprezą. Z kolei nie mam pojęcia dlaczego on prosi mnie, zamiast jakiejś super laski w swoim wieku. W każdym razie na wesela chodzę chętniej, bo tam nie ma tego całego... gówna, które jest w klubach. 
Ten idiota nadal siedzi na tej kanapie, nadal się na mnie gapi i nadal się uśmiecha. Niech on kurwa przestanie. 
- Będziesz się tak gapił cymbale ?
- Yup - mrugnął do mnie jednym okiem.
- To przestań, bo mnie irytujesz.
- Nope - ja pierdole.
- Masz jakieś jeszcze głupkowate powiedzonka oprócz yup i nope ? - odpowiedzi tylko wzruszył ramionami.
- Dlaczego zawsze wzruszasz tymi pieprzonymi ramionami do cholery ?!
- Nie wiem, babe. Bo lubię ? - to największy idiota na świecie, przysięgam !
- Ohh doszło jeszcze babe, ciekawe co jeszcze masz w zanadrzu i czym mnie dziś zaskoczysz BABE - wzruszył ramionami ZNOWU KURWA. Wstał i pociągnął mnie za rękę. Prawie się przewróciłam, po tym jak wstałam, bo szarpnął mnie w kierunku schodów zanim do końca złapałam równowagę.
Ledwo weszliśmy do mojego pokoju, a on już rzucił się w kierunku mojej szafy. Mruknęłam tylko "tak, czuj się jak u siebie", po czym usiadłam na krześle przy biurku.

Od jakiś 15 minut przeglądam tumblr'a, podczas gdy mój przyjaciel zdążył wywalić wszystkie moje ubrania na środek pokoju. Widok Horana siedzącego na podłodze w stosie tych ciuchów na początku wydawał mi się śmieszny, ale teraz to było po prostu nudne. Co chwilę brał do rąk jakąś bluzkę a po chwili wzdychał głęboko i odrzucał na drugą stronę stosu. Jego fryzura przekształciła się z idealnie ułożonej na roztrzepaną, bo co chwile zły, że nic nie znalazł przeczesuje je palcami. Wygląda bosko.
Wyciągnęłam nogi przed siebie i wróciłam wzrokiem do mojego telefonu, który był od kilkunastu minut wybawianiem od nudy. 
Nie chcę iść do tego klubu. Mimo, że wiem, że przy Niallu będę bezpieczna. Nie chcę, nie mam ochoty. Odczuwam coś podobnego do strachu, boję się co ludzie o mnie pomyślą. Nie jestem osobą, która wygląda jak imprezowiczka. Jestem całkowitym przeciwieństwem. Lubię się zabawić, ale dla mnie słowo "zabawa" ma inne znaczenie, dla mnie "impreza" to spotkanie z przyjacielem i oglądanie filmu, śmianie się i rzucanie w siebie popcornem. To jest dla mnie zabawa, a nie chlanie, ćpanie i chuj wie co jeszcze.
- Boże Joy, masz tyle ubrań, a nic nie nadaje się na wyjście ! - z zamyśleń wyrwał mnie rozczarowany głos Nialla.
- Dzięki - mruknęłam, rebloggując jednocześnie obrazek na tumblr'ze
- Nie obrażaj się na mnie. Nie powiedziałem, że masz brzydkie ubrania, tylko, że nie nadają się na wyjście do klubu. No nie, chodziło mi jeszcze innego. Te ubrania, które masz, nie pasują do tych które uszykowałem sobie u mnie na dziś wieczór - Ja pierdole.
- Mamy mieć dopasowane ubrania ?! Jesteś nienormalny - parsknęłam śmiechem.
- Nie do końca dopasowane, mają ładnie się razem komponować. Jak by to wyglądało, gdybym ja poszedł w dresach, a ty balowej sukni. No kurwa "Piękna i Bestia" - wyglądał jakby się obraził.
- IDZIESZ W DRESACH ?! - jestem prawie pewna, że moje oczy wyglądają jak piłeczki do ping-pong'a.
- Jeju ! Nie, to był tylko przykład. Idziemy na zakupy.
- Al...
- Żadnego "ale". Nie bój się, ubiorę cię normalnie, nie jak dziwkę.
- Dzięki

Wyszliśmy z domu i komunikacją miejską udaliśmy się do centrum handlowego. Mijaliśmy wiele par, wszystkie wyglądały identycznie. Kobiety całkiem pochłonięte zakupami, z uśmiechami na twarzach, pełne energii i chodzący na nimi mężczyźni. Znudzeni, obciążeni torbami i marudzący co chwilę, że chcą do domu. My byliśmy wyjątkami. Niall był jak te kobiety a ja jak ci mężczyźni, z jednym szczegółem. Ja nie nosiłam tych toreb z ciuchami, bo jeszcze nic nie kupiliśmy. Bolały mnie nogi od tego chodzenia, mimo, że jesteśmy tu dopiero od godziny. Dopiero, albo już. Jak kto woli. Co chwilę byłam wpychana przez Horana do przymierzalni. Miałam dziś na sobie chyba każdy możliwy rodzaj i kolor ubrania. Już czuję co się będzie działo, jak wejdziemy do obuwniczego boże ! 
Niall wcale nie wydawał się być zmęczony, podczas gdy ja wracałam przebrać się inną kreację, on zagadywał ekspedientki. Te kobiety były wyraźnie nim zauroczone. Śmiały się z wszystkiego co tylko powiedział, nawet jeśli to nie było śmieszne.Nie ważne czy miała 18 lat czy 35, wszystkie patrzyły na niego maślanym wzrokiem. One tym wzrokiem go wręcz rozbierały. Największą satysfakcję miałam, kiedy wychodziłam z przymierzali a on odwracał od nich wzrok całkowicie poświęcając swoja uwagę mi. Miny tych wrednych bab kiedy mówiłam rzeczy w stylu "co myślisz o tym kochanie", albo "nie jestem pewna kotku" były bezcenne, wręcz zabijały mnie wzrokiem. Jeszcze lepiej było, jak Niall również nie żałował mi czułości. Co chwilę powtarzał coś w stylu "długość tej spódnicy sprawi, że będę zazdrosny, bo wszyscy faceci będą się za tobą oglądać skarbie" lub "ta zdecydowanie podkreśla twoją piękną pupę króliczku".
Zastanawiam się czy on również miał z nich taki ubaw, jak ja.
W końcu kupiliśmy sweter i spódnicę. Właściwie, ubrania były ładne. Niall określił ich połączenie jako "słodko i gorąco" i nie wiem czy to dobrze, czy źle.
Zakup butów przebiegł szybciej niż myślałam. Jednak nie obyło się bez komentarzy Horana typu "Jezu, myszko te buty sprawiają, że twoje nogi wyglądają jeszcze seksowniej niż zwykle". Zwykle po takich słowach wszystkie kobiety w sklepie zaczynały oglądać swoje nogi a potem wszystkie chciały przymierzać ten model butów, które ja akurat przymierzałam idiotyzm.

***

Niall poinformował mnie, że przyjedzie po mnie o 20, czyli za jakieś dwie i pół godziny. Po obliczeniu czasu stwierdziłam, że na spokojnie zdążę się wyszykować. Odgrzałam obiad, który przygotował tata i zjadłam go bez pośpiechu. Po skończonym posiłku poszłam się przygotować.


Okazało się, że Niall pojawił się całkiem punktualnie, a ja bez problemu ogarnęłam się na czas. Kiedy wyszłam na zewnątrz i zobaczyłam, że Niall przyjechał samochodem to się zdziwiłam. Horan najczęściej porusza się komunikacją miejską. Zawsze powtarza, że to jest tańsze, szybsze, a na dodatek dzięki temu przyczynia się to zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska. Właściwie ma rację, tym bardziej, że mieszkamy w dużym mieście i dojazd do pracy zająłby mu dwa razy więcej gdyby jechał własnym samochodem, bo w centrum zawsze są potworne korki. Dlatego jeździ samochodem dość rzadko.
Ledwo doszłam do auta, a już bolały mnie nogi. Nie jestem przyzwyczajona do obcasów, a to sprawia, że po kilku minutach noszenia ich, mam ochotę je zrzucić. Mój przyjaciel otworzył mi drzwi i pomógł wejść do pojazdu wow jaki z niego dżentelmen. Kiedy pojawił się obok mnie, zajmując miejsce kierowcy mogłam zwrócić uwagę w co jest ubrany. Dość wąskie czarne jeansy, zwykły biały t-shirt i ciemną bluzę, uszytą w stylu bejsbolówki. Wyglądał tak jak zwykle, nie był jakoś bardzo wystrojony, ale na prawdę dobrze się prezentował bardzo dobrze.



- Niall, o co chodzi z dopasowanymi strojami ?
- Jak to o co ? Musimy ładnie razem wyglądać - to brzmi jak określenie dla par "och tak ładnie ze sobą wyglądacie"... nie, nic.
- Nadal nie rozumiem, przecież nie mamy dopasowanych ubrań
- Co miałem założyć spódniczkę i różowy sweterek ? No proszę cię Joy - zaczął się śmiać, a ja nadal nie rozumiałam tego "pasującego stroju"
- Dobra, nieważne. Temat skończony
W radio leciały najnowsze hity a Niall wesoło kiwał głową i wystukiwał rytm o kierownicę. Jedziemy już jakieś pół godziny, gdybym wcześniej wiedziała, że to tak daleko to w życiu bym się na to nie zgodziła. To jakiś cud, że ja w ogóle się zgodziłam. 
- Niall do cholery daleko jeszcze, nogi mnie bolą w tych butach ! - chcę wysiąść, chcę do domu 
- Kotku, jeszcze 5 minut jazdy, klub jest za rogiem
- Szkoda że nie widzę żadnego rogu, bo jest tak ciemno że ledwo daję radę zobaczyć ciebie, gdzie my jesteśmy ?! Myślałam, że kluby zwykle są w centrum miasta a centrum jest w drugą stronę. Idioto gdzie my jedziemy ?!
- Zamknij się Joy, rozpraszasz mnie, jesteśmy już na miejscu
Miał rację. Chwilę potem zaparkował na jakimś parkingu, który swoją drogą był obładowany samochodami. Wysiadając zachwiałam się, bo te buty może i są wygodne, ale nie dla osób, które nie są przyzwyczajone. Debil, zwany potocznie Niallem, podszedł do mnie śmiejąc się. Ciekawe czy on poradziłby sobie w takich szpilkach. Nie mogłam ustać, nogi wyginały mi się we wszystkie strony pieprzone buty. 
Horan objął mnie w pasie i przyciągnął bliżej siebie. Spojrzałam na niego zdziwiona i chciałam się odsunąć, ale nie pozwolił mi.
- Udajemy parę Joy, a poza tym, tak pomogę ci utrzymać równowagę w tych butach - mruknął cicho, tak żebym usłyszała tylko ja.
- Wow dzięki - odpowiedziałam sarkastycznie, na co zareagował wbijając mi swoje palce w biodro, całe szczęście tylko na chwilę. To będzie ciężki wieczór.
Przy wejściu do klubu nie było kolejki, praktycznie od razu zostaliśmy wpuszczeni i nawet nie sprawdzali dowodów, co mogłoby wydawać się dziwne, gdyby nie to, że zauważyłam że Niall zna się z ochroniarzami, bo przywitali się. Najlepsze jest to, że nie tak normalnie. Horan powiedział "cześć chłopaki" a oni odpowiedzieli "dobry wieczór proszę pana". To zdecydowanie było dziwne, ale postanowiłam nie przejmować się tym.
Pierwszy raz byłam w takim miejscu. Po minięciu w drzwiach ochroniarzy znaleźliśmy się w jakimś ciemnym korytarzu. Światło było tak słabe, że na początku nic nie widziałam, dopiero po jakimś czasie mój wzrok się przyzwyczaił. Ze strachu jeszcze bardziej przybliżyłam się do Nialla. Końca tego tunelu nie widać, a ja zaczynam się bać. Gdzie my kurwa jesteśmy, to miał być klub a nie jakieś bunkry !
- Umm... Niall, gdzie my jesteśmy ? - echo odbiło się o ściany długiego pomieszczenia, aż miałam ciarki na plecach.
- Korytarz prowadzący do klubu, nie bój się Joy, chodzi o to, żeby muzyka z klubu nie była słyszalna poza jego murami. To dzielnica w chuj bogatych ludzi, więc kluby tutaj też są całkiem wypasione.
- Daleko jeszcze ? Serio bolą mnie już nogi - zaśmiał się krótko na moją wypowiedź uwielbiam kiedy się śmieje. 
- Jeszcze kawałek, budynek jest na prawdę ogromny, ale klub całkiem mały - nie chciało mi się już gadać, dlatego odpowiedziałam krótkie "ok".
Między nami zapadła cisza. Nadal byliśmy w tym korytarzu, ale powodem może być to, że idziemy wolno. Stukanie szpilek o podłogę odbijało się echem. Horan delikatnie się uśmiechał, jakby nie mógł się doczekać togo, co będzie w klubie. Zaczynam się bać. Po chwili usłyszałam dźwięki muzyki a to oznacza, że ten tunel niedługo się skończy i wejdziemy do rzeczywistego klubu. Poczułam jak pocą mi się dłonie a mój oddech staje się nierówny. W ciemności zauważyłam, że zbliżamy się do czarnych, masywnych drzwi. Niall zatrzymał się przed nimi i spojrzał na mnie.
- Pamiętaj Joy, udajemy parę. Nie stresuj się, nic ci się tutaj nie stanie, bo jestem gościem specjalnym.
- Co to znaczy Niall ? - byłam jeszcze bardziej zdenerwowana, bałam się.
- Nie ważne. Będę do ciebie mówił zdrobnieniami, nie złość się proszę i nie bądź arogancka. Musimy być wiarygodni. Ty możesz zwracać się do mnie po prostu po imieniu. Nie wymagam od ciebie zbyt wiele, prawda ? - mam wrażenie, że się o mnie martwi.
- Ok, postaram się powstrzymać od wrednych komentarzy - nie chciałam psuć mu wieczoru.
Uśmiechnęłam się pocieszająco, na co powrócił do wcześniejszej euforii. Stanął prosto i otworzył drzwi.
W klubie było głośno, ale nie tak głośno jak w tym, w którym byłam ostatnio. Większość mężczyzn było w garniturach, ale byli też tacy jak Niall, czyli ubrani na luzie, ale tak by dobrze się prezentować. U kobiet stroje były zróżnicowane, większość zależała od wieku.
Zapewne rozglądałabym się dłużej, ale moją uwagę przyciągnęło zachowanie ludzi. Kiedy przechodziliśmy obok nich oni robili miejsce żebyśmy mogli przejść i kiwali głowami na powitanie, niektórzy nawet mówili "dobry wieczór panie Horan", na co on z kamienną twarzą kiwał głową, nie odpowiadając, ale dając znak że słyszał. co się dzieje ?! Spojrzałam na niego zdezorientowana, zauważył mój wzrok na sobie, dlatego pochylił się w moją stronę kurwa, on jest wyższy nawet kiedy mam szpilki, pieprz się wzroście. 
- Nie pytaj, nie patrz tak, po prostu idź i nie okazuj emocji - kiwnął głową w stronę jakiegoś faceta, który właśnie powiedział "witam,dobrze pana widzieć, proszę pana" i znów na mnie spojrzał - jeśli nie wiesz na kogo lub na co patrzeć, patrz w ziemię, albo na mnie - mówił tak cholernie cicho, że ledwo go usłyszałam, uśmiechnął się do mnie lekko, ale tak że tylko ja to widziałam i wrócił to swojego "ponurego" stanu.
Postanowiłam gapić się na podłogę. Miałam wrażenie, że im dłużej idziemy, tym Niall mocniej obejmuje mnie w tali. Jeśli zaraz nie usiądziemy, to nogi całkiem odmówią mi posłuszeństwa i się wywrócę. Ludzie, których widzę pierwszy raz w życiu ciągle witają się z moim "chłopakiem". Ta sytuacja jest jakaś pojebana.
Wchodziliśmy właśnie po jakiś schodach, wszyscy się już rozeszli, albo na parkiet, albo na swoje miejsca przy barze lub stolikach. Szliśmy sami, Niall zaczął się uśmiechać. Odwrócił głowę w moją stronę.
- Dajesz jakoś radę w tych butach ? Musiałem mocniej się złapać, bo czułem że zaraz się przewrócisz, wszystko w porządku ?
- Muszę usiąść, jeszcze kilka kroków i będę leżeć ryjem przy podłodze - zaśmiał się na moje słowa tak, śmiej się, ciekawe czy tobie byłoby łatwo iść w tych kurewsko wysokich obcasach ! 
- Dasz radę dojść na górę po schodach ?
- Yhmm - byliśmy w połowie, muszę dać radę.
Kiedy dotarliśmy na to pieprzone piętro nie czułam nóg. Okazało się, że jesteśmy na czymś, co wygląda jak mały, wewnętrzny balkon. Widać stąd co dzieje się na dole. Nie było to na dużej powierzchni. Całość zajmowało kilka stolików i kilka kanap bądź krzeseł. Większość to małe, dwu, maksymalnie pięcioosobowe stanowiska, jednak był jeden długi stół z trzema kanapami. Zakładam, że wokół niego zmieściłoby się jakieś dwadzieścia osób.
Otrząsnęłam się z transu, kiedy Niall wbił mi palce w biodro dając znak, że musimy iść. Zaczął prowadzić nas w stronę jednego ze stanowisk, jak się okazało, do tego największego. Wcześniej było puste, jednak teraz było prawie całe zajęte jak kurwa, jak ?! patrzyłam w tą stronę 2 minuty temu ! 
Kiedy znaleźliśmy się już całkiem blisko, wszyscy wstali i kiwnęli w naszą stronę, chociaż to pewnie było do Nialla, bo mnie nawet nie znają. Niall uśmiechnął się do nich pogodnie i zaczął mówić.
- Witam, mam nadzieję, że nie jesteśmy bardzo spóźnieni. To jest Joy Moore, moja dziewczyna - o kurwa, o kurwa, o kurwa. Czułam na sobie ich wzrok, byli zaciekawieni. Przez pierwsze kilka sekund było cicho, a ja pragnęłam usiąść, bo czułam się bardzo niezręcznie.
Po chwili jednak wszyscy zaczęli coś mówić, brzmiało to jak jakiś pieprzony wiwat. Horan spojrzał na mnie zadowolony. Podniósł dłoń do góry i w tym momencie wszyscy zamilkli wow ? Zostaliśmy wpuszczeni na "honorowe" miejsca. Siedzieliśmy koło siebie, w takiej części stołu by każdy mógł nas widzieć** Jezu Chryste, co się dzieje ?!
Ludzie zaczęli gadać z Niallem a ja siedziałam cicho. Nie słuchałam ich konwersacji, bo pewnie i tak nie widziałabym o co chodzi. Zdziwiło mnie to, że nikt z obecnych przy stole nie pił alkoholu, ale nie przejęłam się tym zbytnio. Horan trzymał swoją dłoń na moim kolanie, co jakiś czas pocierając je kciukiem, dając znać, że o mnie pamięta. Postanowiłam przyjrzeć się osobom, które z nami siedziały.
Na moje oko wszyscy mieli maksymalnie trzydzieści pięć lat, najmłodszy mógł mieć okołu dwudziestki jestem najmłodsza, super. Mężczyźni, jak i kobiety wyglądali na zadbanych i dość "nadzianych".
Siedzieli naprzemiennie, chłopak obok dziewczyny, co najprawdopodobniej oznacza, że każdy ma partnera.
Całe towarzystwo było skupione na moim przyjacielu, dlatego mogłam bezkarnie gapić się na kogo tylko miałam ochotę. Moją uwagę przykuł facet, który siedział najbliżej Nialla. Miałam wrażenie, że skądś go znam, a przynajmniej kojarzę. Niestety nie mogłam sobie przypomnieć kto to jest, ani jak ma na imię lub nazwisko.
Położyłam dłoń, na dłoni Niallera. Zdziwiony spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. Ułożył swoją rękę inaczej i splótł nasze palce jezu, to zaczyna mnie przerażać. 
- Co się stało kochanie ? - mówił cicho, ale kiedy odwrócił wzrok od naszych towarzyszy oni ucichli, przestali rozmawiać, dlatego jestem pewna, że i tak wszystko słyszeli jak ja mam mu się zapytać kto to, skoro jest w chuj cicho i na dodatek ten koleś siedzi zaraz koło Horana ?! 
- Umm... przepraszam, że ci przerywam, ale muszę ci coś powiedzieć - wypowiedziałam prawie szeptem i czułam jak się rumienię z powodu zbyt dużej ilości osób patrzących na mnie.
- Nie ma sprawy, mów - uśmiechnął się promiennie
- Moglibyśmy na osobności ? Proszę ? - Joy przestań się denerwować, przestań się rumienić, PRZESTAŃ ! 
- Nie ma problemu. Wybaczcie, zostawimy nas na chwilę samych.
Stanęliśmy w "bezpiecznej" odległości od naszej loży. Nialler objął mnie opiekuńczo ramieniem i kiwnął głową, dając znak, że mnie słucha i mogę mówić.
- Przepraszam, że cię od nich oderwałam, wiem że to nie kulturalne i pewnie mają mnie za jakąś rozkapryszoną nastolatkę, która myśli, że wszystko jej wolno i że się wtrąca, ale ja naprawdę mam ważną sprawę. To znaczy może to nie jest ważna sprawa, ale jak się nie dowiem, to zeżre mnie ciekawość. Doskonale mnie zna... - przerwał mi przykładając swój palec do moich ust.
- Uspokój się. Widzę, że zbyt długo nic nie mówiłaś, bo teraz gadasz jak nakręcona. Nie przejmuj się tym, że nas odciągnęłaś - dał nacisk na słowo nas, jakby chciał podkreślić, że jestem tam równie ważna co on - jestem pewien, że nie są źli. Co jest tą ważną sprawą ?
- Kim jest ten chłopak, który siedzi koło ciebie ? Znam go, ale nie mogę sobie przypomnieć nic na jego temat !
- To Josh, gra na perkusji. Uczył kiedyś w muzycznej, ale zrezygnował, bo dostał propozycję dobrej pracy. To mój stary kumpel, spotkałaś go już wielokrotnie. Coś jeszcze chcesz wiedzieć ?
- Nie, możemy wracać - jezu zrobiłam z siebie idiotkę przed obcymi i nawet przed przyjacielem. 
- Poczekaj, nie śpiesz się tak. Patrzą się na nas. Zawsze to robią, zresztą ja też się zawsze gapię, jak jakaś para odejdzie od stołu, łatwiej mówiąc, taki zwyczaj. Musisz mnie pocałować, albo ja ciebie - że co kurwa ?! - nie rób takiej miny, możesz w policzek, skoro nie chcesz ze mną wymieniać śliny i nie patrz w ich stronę, oni nie wiedzą, że my wiemy, że oni patrzą
- Jezu to jest jakieś popierdzielone
- Wiem, Joy, wiem. To jak, kto kogo całuje ? - poruszał brwiami
Mimo szpilek musiałam stanąć na palcach. Położyłam ręce na jego ramionach żeby utrzymać równowagę i cmoknęłam go w policzek. Czułam jak jego kąciki ust unoszą się w górę. Odsunęłam się od niego lekko i mimo własnej woli uśmiechnęłam się. Niall pochylił się nade mną i pocałował w czoło awwww... dobra Joy ogarnij się. 
Wracając do towarzystwa usłyszałam ich rozmowy, nie zwracali już na nas uwagi, albo wcale nie zwracali a Horan po prostu sobie ze mnie żartował. Postanowiłam jednak podsłuchać o czym mówią, zanim zorientują się, że już wracamy. Zauważyłam, że blondyn też się przysłuchuje.
- Wyglądają razem przeuroczo !
- Niall nareszcie znalazł odpowiednią dziewczynę
- Pasują do siebie i się dopełniają
- Chciałabym ją lepiej poznać, ale nie chcę jest przestraszyć. Jest strasznie małomówna i nieśmiała.
- Joy jest gorąca
Spojrzałam na niego pytająco a on tylko wzruszył ramionami z uśmiechem. Schylił się delikatnie i szepnął do ucha "ma rację jesteś gorąca", na co pacnęłam go w tył głowy, ale zaśmiałam się na jego odpowiedź.
Kiedy byliśmy wystarczająco blisko, rozmowy na nasz temat ucichły. Josh zaproponował drinki, a my w tym czasie wróciliśmy na nasze miejsca. Większość zdecydowała się na napoje alkoholowe, a reszta na wodę lub colę. Zdziwiło mnie, że Niall odmówił piwa, na co odpowiedział, że prowadzi, o czym oczywiście zapomniałam. Postanowiłam dołączyć się do rozmowy. Poznałam bardzo miłą dziewczynę, która ma na imię Madison. Powiedziała mi, że pochodzi z Ameryki, przyjechała tutaj studiować a potem znalazła dobrą pracę, więc nie wróciła do Stanów. Przyszła tutaj ze swoim kuzynem, już któryś raz z rzędu i nie licząc mnie jest tutaj "najnowsza". Dowiedziałam się, że Niall wcześniej przychodził na spotkania ze swoimi koleżankami, dlatego była mile zaskoczona, kiedy przyprowadził mnie mówiąc, że jestem jego dziewczyną. Starałam się nie pokazywać mojego zdziwienia. Dlaczego mnie jako jedyną przedstawił jako swoją partnerkę ? Przecież mógł powiedzieć, że jestem jego przyjaciółką. Gawędziłam z Madison do czasu, w którym ktoś zaproponował, żebyśmy poszli potańczyć. Horan odnalazł moją rękę i splótł nasze palce, podczas gdy szliśmy w stronę parkietu.

***

Po jakiś pięciu przetańczonych piosenkach z Niallem i trzech z Joshem moje nogi zaczęły drżeć. Postanowiłam wrócić do naszego stolika. Ledwo dałam radę wspiąć się po schodach na "balkonik". Podeszłam do barierki i przyglądałam się ludziom bawiącym się na parkiecie. To na prawdę dziwne widzieć mężczyzn w garniturach, którzy wyglądają jak pieprzeni biznesmeni a tańczą i piją jak nastolatkowie. Przenosiłam ciężar z jednej nogi, na drugą, próbując co jakiś czas jedną z nich trochę odciążyć.
Zobaczyłam dwie dłonie po obu moich stronach, które po chwili spoczęły na barierce. Jakieś ciało przysunęło się do minie od tyłu, a głowa spoczęła na moim lewym ramieniu. Nie musiałam się odwracać, żeby wiedzieć, że to blondyn. 
- Dlaczego nie usiądziesz ? - zapytał, był całkowicie trzeźwy i podziękowałam w duchu Bogu za to, że nie dał się skusić na żadnego drinka, bo nie mielibyśmy jak wrócić do domu.
- Chciałam popatrzeć jak ludzie się bawią - odpowiedziałam, po czym przekręciłam głowę lekko w lewo, żebym mogła spojrzeć mu w oczy. Uśmiechnął się do mnie i złapał za dłoń, po czym zaprowadził do loży. 
Gadaliśmy przez jakiś czas o głupotach pijąc swoje napije. Niall próbował mi wytłumaczyć w której części Londynu jesteśmy, ale nic z tego nie zrozumiałam, bo byłam zbyt zmęczona, żeby wysilić mózg. Powiedziałam, że i tak nic z tego nie wiem i jego gadanie na ten temat i tak nie ma sensu, na co mlasnął niezadowolony, ale potem się zaśmiał. Poinformował mnie, że idzie pogadać chwilę z kolesiem, który stał do nas tyłem więc nie wiedziałam kim jest, ale pewnie jakiś nadziany koleś, bo miał na sobie idealnie skrojony garnitur, wyglądający jakby był szyty na miarę. Kiwnęłam głową, dając znak, że może iść. 
Siedziałam przez chwilę popijając moją wodę z cytryną a potem postanowiłam sprawdzić, która jest godzina. Szukałam przez chwilę jakiegoś zegarka na ścianie i już prawie straciłam nadzieję, że jakikolwiek się tutaj znajduje, ale zauważyłam jeden, który wskazywał że jest już po 3 w nocy. 
Kilka minut później dołączyli do mnie Josh ze swoją partnerką. Oboje pili alkohol, ale wciąż kontaktowali i zachowywali się przyzwoicie. Spojrzałam na mojego przyjaciela, który gadał z mężczyzną w rogu balkoniku. Niall przodem do mnie, a ten facet tyłem. Blondyn przytakiwał znudzony, podczas gdy jego towarzysz mocno gestykulował.
Byłam bardzo zmęczona, dlatego postanowiłam podejść i zapytać kiedy będziemy się zbierać. Kiedy wstawałam uświadomiłam sobie, że jutro, a właściwie już dziś jest piątek, a ja powinnam iść do szkoły, ale skoro moi rodzice wiedzą gdzie jestem i nawet pozwoli mi pić, to pewnie nie pójdę do szkoły drugi raz rzędu. Wolnym krokiem szłam w kierunku Niallera, który wydawał się być znudzony tym, co mówi koleś na przeciwko niego. Podeszłam do niego i nawet nie rzuciłam okiem na jego towarzysza. Cała uwaga Horana skupiła się na mnie i widziałam jak podnosi palec do góry, dając znak, że za chwilę będą kontynuować rozmowę. 
- Niall kiedy jedziemy ? Jestem zmęczona - mówiłam patrząc mu w oczy na co on uśmiechnął się delikatnie. 
- Niedługo kochanie, tylko skończę omawiać jedną rzecz - kiwnął głową w stronę tego kolesia, ale byłam zbyt leniwa żeby na niego chociaż spojrzeć. Chciałam się odsunąć i wrócić do stolika, ale Horan przytrzymał mnie przy sobie. 
- Możesz być ze mną, to nie potrwa długo - pocałował mnie w czoło a ja oparłam głowę na jego klatce piersiowej. 
Blondyn objął mnie, dlatego również postanowiłam owinąć swoje ręce wokół jego pasa, a po chwili poczułam jak opiera swój podbródek na mojej głowie. Wdychałam mieszankę zapachów, złożoną z jego perfum, proszku do prania i oczywiście jego pachnie idealnie, o Boże. Być może byliśmy niekulturalni przytulając się, podczas gdy on prowadził rozmowę, ale skoro Niall się tym nie przejmuje, to ja również postanowiłam o tym nie myśleć. Czułam jego oddech na moich włosach. Mogę się stąd nie ruszać, on jest taki ciepły. Nie słuchałam ich rozmowy, bo pewnie gadają o rzeczach, których i tak bym nie zrozumiała a poza tym nie interesuje mnie to. Po kilku minutach Horan się odezwał.
- Okej kochanie możemy już wracać, chodź Joy - mruknęłam okej i odsunęłam się od niego, po czym cmoknęłam go w policzek a on się uśmiechnął. 
- Zaraz, zaraz JOY ?! - usłyszałam za sobą głos i miałam wrażenie, że go znam, ale nie miałam pojęcia skąd go kojarzę.
- O co ci chodzi. Joy, imię mojej dziewczyny, stoi tutaj ze mną - Niall wyglądał na zdezorientowanego, ale jednocześnie złego.
- O nic mi nie chodzi, ale wydaje mi się, że ją znam - kurwa kojarzę ten głos, tylko skąd ja mogę znać w chuj bogatego kolesia, w garniaku szytym na miarę ?! 
- Wszyscy ją znają, jest moją dziewczyną. Nie zapominaj z kim rozmawiasz - KIM JEST TUTAJ NIALL, ŻE WSZYSCY MUSZĄ GO ZNAĆ I TRAKTOWAĆ JAK BOGA ?! 
- Przepraszam, panie Horan. Trochę się zapędziłem
- Nie trochę. Bardzo się zapędziłeś kolego, za bardzo - głos blondyna był surowy, nie często mam okazję słyszeć go takiego wkurzonego. Przeanalizowałam fakty i stwierdziłam, że jednak jeszcze nie jedziemy dlatego ponownie przytuliłam się do Nialla, opierając głowę na jego piersi.Miałam wrażenie, że jego oddech lekko się unormował, jakby się uspokoił.
- Możesz odejść, skończyłem z tobą gadać - słyszałam, jak koleś się odwraca i odchodzi, a Horan mocniej mnie przytula nasze dzisiejsze zachowanie jest dziwne, bardzo dziwne - Poczekaj tutaj, wezmę moją bluzę i przyjdę co ciebie zaraz, wyjdziemy tylnym wyjściem - kiwnęłam tylko głową w odpowiedzi.
Kiedy zostałam sama, po raz kolejny podeszłam do barierki i przyglądałam się ludziom. Ten dzień jest dziwny, ta impreza jest dziwna, ludzie są dziwni, Niall i ja jesteśmy dziwni dlaczego to wszystko jest takie dziwne ?! 
Poczułam jak ktoś odwraca mnie i przyciąga do siebie. Owinął wokół mnie swoją rękę i przycisnął do swojego ciała, po czym drugą ręką podnosi moją głowę łapiąc mój podbródek i przyciska swoje wargi do moich. Całuje mnie mocno i niedbale. Zorientowałam się, że cały czas miałam zamknięte oczy i nie wiem kim jest osoba, z którą wymieniam się śliną. Otworzyłam oczy i...

ŻE CO DO KURWY ?!


** Jeśli ktoś nie wie o co mi chodziło, pisząc "w takiej części stołu by każdy mógł nas widzieć" to rozrysowałam to w paincie :D 
***Jeśli ktoś jest ciekawy jak wygląda Josh, możecie sobie wpisać w google "Josh Devine". Póki co nie planujemy go zbyt wkręcać w historię, dlatego nie pojawia się w zakładce "bohaterowie". Możliwe, że kiedyś zmienimy zdanie, ale na pewno nie w najbliższym czasie :)
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć wam ! Rozdział jest niesprawdzony, dlatego przepraszam za jakiekolwiek błędy ! Znowu pisałam sama, ze względu na to, że Julie jeszcze nie wróciła, ale myślę że kolejny rozdział napiszemy już razem :)
Rozdział jest dłuższy niż zwykle i muszę powiedzieć, że całkiem mi się podoba, ale ocenę zostawię wam. Trochę zawiodłam się liczbą komentarzy pod rozdziałem, ale widocznie nie był wystarczająco dobry, dlatego mam nadzieję, że tym razem skomentują wszyscy czytelnicy. Zauważcie ile ja muszę się napisać w jednym rozdziale a ile wy pisząc jeden komentarz... jest różnica, prawda ? Dlatego bardzo was proszę zostawcie po sobie jakiś ślad w formie komentarza
Jednak miłym zaskoczeniem dla mnie było zobaczenie, że mamy aż dwóch obserwatorów ! Liczymy na więcej oczywiście :)
Zastanawiałam się, czy nie założyć zakładki "informowani", ale zanim zdecyduję się na taki krok, chcę zapytać, czy ktoś w ogóle byłby zainteresowany informowaniem o rozdziale przez Twittera :) Tak więc piszcie w komentarzach co o tym myślicie i wtedy możliwe, że pojawi się taka opcja :)
Ostatnią sprawą do was jaką mam jest pytanie czy może ktoś z was nie zajmuje się robieniem szablonów na blogi ? Ten jest niezły, ale jest nieco za duży i średnio wygląda, a na stronach, które zajmują się takimi rzeczami ciężko jest zostać zauważonym, chodzi o to, że jak się złoży zamówienie, to nie zawsze jest ono przyjmowane. Jeśli ktoś z was zna się na tym to możecie pisać w komentarzu albo gdzieś (zajrzyjcie do zakładki "kontakt" tam wszystko jest :D)
Chciałabym jeszcze dodać, że chyba nawet całkiem szybko się wyrobiłam z rozdziałem prawda ? Poprzedni dodałam jakieś 2,5 tygodnia temu, a zwykle rozdziały pojawiają się co 3-4 tygodnie ! :D Wiem, że i tak rzadko dodajemy rozdziały, biorąc pod uwagę, że na niektórych blogach pojawiają się co tydzień albo nawet częściej, ale to na prawdę nie jest łatwe. 
Okej to by było na tyle z mojej notki. Wiem, że jak zwykle jest długa i nudna i pewnie większość z was jej nie czyta, ale cóż xD Oki kończę :D Do następnego !
Caro. xoxo

niedziela, 22 czerwca 2014

Chapter 7

*Joy's Perspective*

- Skąd znasz Zayna Malika ? - przybrał poważny wyraz twarzy.
Zamarłam. Co mam mu powiedzieć "szantażuje mnie, nachodzi", może lepiej "widziałam jak zabijał kogoś z zimną krwią na ulicy" czy może lepiej udawać, że nie usłyszałam pytania. Jak w ogóle dowiedział się, że wiem kto to jest i że "utrzymujemy kontakty" ?! Kurwa. 
- Ummm... tak jakby... no wiesz... nie chcę o tym gadać - Boże bardziej się jąkać nie mogłam co ?!
- Joy do cholery czy ty się z nim spotykasz ?! - to było dziwne, głos miał jakby spięty, ale na jego twarzy widziałam zarys uśmiechu. Zdenerwowałam się, ten idiota myśli, że umawiam się z kryminalistą, ale w sumie on może nie wiedzieć, że to kryminalista.
- Spadłeś z łóżka w nocy ?! Nigdy nie będę dziewczyną tego za... - FUCK prawie powiedziałam zabójcy ! - zabójczo przystojnego faceta - PODWÓJNE FUCK. Dlaczego jestem taką debilką ?! Jak mogłam powiedzieć Horanowi, że w pewnym sensie mój prześladowca mi się podoba, kurwa on mi się wcale nie podoba, ani z wyglądu, ani z charakteru !
- Moore czy ty właśnie powiedziałaś, że pan Malik jest przystojny ? - znów nie mogę zgadnąć, czy jest rozbawiony, czy zły.
- Źle zrozumiałeś, nie miałam tego na myśli. Możemy o tym nie rozmawiać Niall ? - całe szczęście powiedziałam spokojnie. Ja pierdole ten dzień się jeszcze nie zaczął a już mam go dosyć. Na dodatek dziś muszę po raz kolejny użerać się z księżniczkami panienki Morris. Chyba że nie pójdę do szkoły, zacznę rozważać ten pomysł.
- Możemy, ale odpowiedz mi na jeszcze jedno pytanie, tylko jedno, obiecuję - czuję, że to pytanie będzie głupie. Skinęłam głową nie chcąc się już kłócić - Jest przystojniejszy niż ja ? - ja pierdole z kim ja żyję ?! Nie wiedziałam czy mam się śmiać, czy płakać. 
- Jesteś idiotą Horan - mruknęłam i wyszłam z pokoju, kierując się do kuchni na śniadanie.
Rodziców nie było w domu, co oznaczało, że albo byli już w pracy, albo wcale nie wrócili na noc do domu, w końcu czasem się im to zdarza, ale rozumiem to i nie mam tego za złe. Tata i mama zwykle nie narzekają na swoje zawody czy coś w tym stylu, robią to co kochają i chciałabym kiedyś tak jak oni wiedzieć konkretnie co chcę robić w przyszłości. Od zawsze chciałam być muzykiem, ale raczej nie da się utrzymać z samego grania lub uczenia gry na instrumencie. Przykładem tego jest mój przyjaciel, pracuje jako nauczyciel w jednej z najlepszych szkół muzycznych w mieście, a i tak wieczorami dorabia. Niestety nigdy nie chciał mi zdradzić gdzie i jak, co mnie martwi, ale skoro nie chce mówić to nie naciskam, przyjdzie czas kiedy sam mi powie. 
Moje przemyślenia przerwał Niall. Był ubrany w to co zeszłego dnia. Jego włosy były w kompletnym nieładzie co dodawało mu uroku seksapilu Kurwa Joy to twój przyjaciel ! 
-Dobrze, że jesteś, zrób coś do jedzenia, a ja idę się ogarnąć. Z góry dzięki - nie czekając na odpowiedź poszłam do swojego pokoju szukając jakiś ciuchów na dziś.


Wróciłam do kuchni po jakiś 20 minutach. Niall spojrzał na mnie znad swojej jajecznicy.
- Gdzie dla mnie ? - zaczęłam rozglądać się po kuchni szukając talerza z potrawą, ale nic nie znalazłam, nawet patelni nie było widać.
- Przecież ty zawsze jesz te obleśne cynamonowe płatki i na dodatek polewasz je mlekiem - skrzywił się udając obrzydzenie. Skończył jeść i poszedł włożyć po sobie naczynia do zmywarki.
- No właśnie, zawsze, dlatego ten jeden wyjątkowy raz chciałam zjeść coś innego.
- Trzeba było powiedzieć - wzruszył ramionami i usiadł z powrotem na swoje poprzednie miejsce.
- Przecież ci mówiłam cymbale "zrób coś do jedzenia" - no kurwa niech go piorun strzeli.
- Nie bulwersuj się kotku, złość piękności szkodzi, zjedz swoje ulubione płateczki.
- Ja pierdole -  zaczęłam przygotowywać śniadanie, po czym je zjadłam. Nadal udawałam, że jestem zła, udawałam bo już mi przeszło, ale nie chciałam pokazać, że tak szybko mu wybaczam.
Nialler oglądał w telewizji jakieś pokazy mody, ale podejrzewam, że to tylko ze względu na chodzące po wybiegu chude, wysokie, ze zgrabnymi nogami modelki...  w bikini chcę taka być, żeby faceci się na mnie gapili tak jak Horan w ten pieprzony telewizor. Stanęłam za sofą i położyłam dłonie na jego ramionach chcąc odwrócić jego uwagę od tego pudła i gorących dziewczyn . Nie poskutkowało, wydaje mi się, że nawet nie poczuł ciężaru na swoich barkach nie poddawaj się Joy, próbuj dalej. Oparłam brodę na czubku jego głowy. Nadal nic, w końcu się zdenerwowałam. Odsunęłam się od niego, po czym uderzyłam go w tył głowy. Jęknął z niezadowolenia i zaszczycił mnie swoim wzrokiem och czuję się wyróżniona panie Horan.
- Joy do cholery co ty robisz ?! - ojeju zdenerwował się wyczujcie ten sarkazm. Nie odpowiedziałam, usiadłam koło niego i sięgnęłam po pilota, którego trzymał w swojej ręce. Chciałam zrobić mu na złość, dlatego poszukałam kanału, na którym akurat był pokaz mody, ale bielizny męskiej. Udawałam, że interesuje mnie transmitowany program, podczas gdy Niall wyglądał na zniesmaczonego.
- Co jest interesującego w oglądaniu prawie gołych kolesi, którzy wyglądają jak Ken, ten od lalek Barbie ?! 
- Zamknij się debilu, muzykę na pokazach puszczają po to, żeby był nastrój a ty właśnie mi to niszczysz - zrób oburzoną minę Joy, nie uśmiechaj się. Wyrwał mi pilota z ręki i wyłączył telewizor czy on jest zazdrosny o idealne ciało modeli ?!
- Koniec striptizu, jest 7.30 idziesz dziś do szkoły ?
- Nie wiem, ale jeśli tak to muszę się przebrać.
- Joy, przebierałaś się dziś już dwa razy, dwa ! 
- To dlatego, że najpierw ubrałam się w ubrania po domu, a potem w takie bardziej wyjściowe, ale nie wydaje mi się że pójdę w tym do szkoły !
- Dlaczego ? Przecież wyglądasz dobrze - zrobił zdziwioną minę i przeskanował mój strój tak nie krępuj się, jeszcze zobacz jaką mam na sobie bieliznę.
- Bo taki mam kaprys.

***

Zdecydowałam jednak nie iść do szkoły, w końcu jak raz nie pójdę to nic się nie stanie i raczej rodzice też nie będą robić mi problemów, ze względu na to, że naprawdę rzadko kiedy choruję, a poza tym moje oceny są dobre i nie muszę martwić, no chyba, że o fizykę. Niall jednak jako nauczyciel musiałby poinformować dyrektora przynajmniej dzień wcześniej o tym, że chce wolne, dlatego musi dziś iść normalnie do pracy.
Postanowiłam, że pojadę z nim. Raczej nie będzie problemu z tym, że będę w sali gdy on będzie prowadził lekcje. Wiem to, ponieważ często odwiedzam go w soboty.
Ze względu na to, że w czwartki pierwsze zajęcia ma o 10 nie musieliśmy się śpieszyć. Autobusem pojechaliśmy do centrum miasta i poszliśmy do kawiarni na drugie śniadanie i kawę.
W szkole było już kilka osób, w tym chłopiec, który miał jako pierwszy lekcję z Horanem. Usiadłam w rogu sali i wyciągnęłam telefon, włączyłam sobie internet i weszłam na skrzynkę pocztową.
Zauważyłam, że nie odpisałam jeszcze na poprzedniego maila od ElvisaBoya, dlatego postanowiłam to zrobić.

Od: JJLove@yahoo.com
Do: ElvisBoy@yahoo.com
Temat: :) [...]

Szkoda, że nie chcesz wyjawiać swojego imienia, ale rozumiem to. Mam nadzieję, że w końcu czegoś więcej się o Tobie dowiem "Elvisie" ;) Ja również czekam na wiosnę, chociaż tak właściwe zimę też całkiem lubię :) No dobra, nie mam ulubionej pory roku, wszystkie coś w sobie mają, a to sprawia, że nie umiem zdecydować, która jest najlepsza :D Cieszę się, że u Ciebie wszystko dobrze. U mnie też nie jest najgorzej, ale bywało lepiej. Szkoda gadać. W każdym razie mam całkiem dużo na głowie. Nie zanudzam Cię już, mam nadzieję, że niebawem odpiszesz i napiszesz coś o sobie, chociaż jakąś błahostkę ;)
JJLove

 Wysłałam wiadomość zastanawiając się czy dobrze robię, to faktycznie może być jakiś psychopata jak ten cały Zayn Malik.

***

Siedzenie w szkole muzycznej jest męczące, tym bardziej jeśli nie masz akurat żadnych zajęć. Bezczynne przypatrywanie się Niallerowi, który tłumaczy chwyty i inne pierdoły jest całkiem interesujące, ale powoli stawało się to nudne. Najgorsze jest to, że minęły dopiero 2 godziny. Na początku przeglądałam jakieś plotki o gwiazdach w internecie i oglądałam najnowsze teledyski, ale w końcu mi się to znudziło. 
Nie mam pojęcia dlaczego od jakiś 10 minut w sali nie ma żadnego ucznia. Niall kręcił się po sali i właściwie nie interesowało mnie co robi, bo pewnie za chwilę wejdzie ktoś na lekcję i znów będę się nudzić przecież ja się tu cały czas nudzę. 
Myliłam się, co do tego, że zaraz pewnie będzie kolejna lekcja. Horan jest tak upierdliwy że usiadł przy perkusji i wali w bębny od kilkunastu minut. Swoją drogą nie wiedziałam, że jest w tym taki dobry, ale ludzie nie dość że to w chuj głośny instrument to jeszcze on wali w nie z całej siły ! Powoli zaczynał mnie wkurwiać. 
- Przestań walić w tą perkusję ! - wydarłam się na cały głos żeby mnie usłyszał. Na moje nieszczęście nie usłyszał bo wkładał to całą swoją energię i serce, no może serce nie, bo on właściwie znęcał się nad tą perkusją.
- Niall, halo ! - na marne tylko zdzieram sobie gardło
Wstałam i podeszłam do szafki, z której wyciągnęłam jedną pałeczkę. Ruszyłam w stronę instrumentu i stanęłam przed nim. Nadal nie nie zauważył co za debil. Zaczęłam walić w jeden z talerzy jak opętana. Nawet mi się to spodobało i mimo, że Niall przestał już grać, ja nadal uderzałam, na dodatek ciągle w ten sam talerz. W końcu Horan złapał mnie za rękę i uniemożliwił mi dalszą zabawę.
- Dobra Joy, przestań już, bo zaraz ogłuchnę - och really a ty mogłeś grać ?!
- Czemu nie masz lekcji ? 
- Okienko jednogodzinne - mruknął i podszedł do swojej gitary. Zaczął coś brzdąkać i podśpiewywać pod nosem jakąś piosenkę. 
Chcąc usłyszeć co gra podeszłam i usiadłam koło niego, bo nie kojarzyłam ani melodii, ani słów. Dźgnęłam go lekko w policzek dając znać, żeby śpiewał głośniej. 
(*Możecie włączyć sobie to <KLIK>

This is start of something beautiful

This is start of something new

You are the one who'd make me loose it all

You are the start of something new, ooh.



Patrzyłam na niego w osłupieniu. On wyglądał jakby bał się tego co powiem. Nie znałam tej piosenki, właściwie to tego fragmentu, bo zaśpiewał jakby tylko jedną zwrotkę.
- Co to za piosenka ? - musiałam zapytać, musiałam, nie wytrzymałabym gdybym tego nie zrobiła.
- Umm... właściwie to nie ma jeszcze tytułu - jest taki słodki kiedy się denerwuje...
- Napisałeś piosenkę ?! - tak Joy drzyj mordę jak nienormalna. Niall tylko wzruszył ramionami i odłożył gitarę na bok. 
- Co w tym dziwnego Joy ? Jestem muzykiem, ty też. To całkiem normalne, że piszemy piosenki, nie mów mi, że nigdy nic nie napisałaś i skomponowałaś, bo nie uwierzę. Widziałem kiedyś twoje notatki. Są dobre, na serio, byłaby z ciebie gwiazda - widział moje notatki ?! co ?!
- Masz zamiar to komuś pokazać, albo coś ? - znów wzruszył ramionami. Spojrzał na zegarek, a potem wyciągnął telefon i coś w nim stukał.
- Dyrektor napisał mi sms, dziś wieczorem jest jakaś audycja skrzypków, więc zaraz zaczynają się próby i zajęcia innych są odwołane. Czyli możemy iść.
- Ugh, jakby nie mógł napisać wcześniej, po cholerę siedzieliśmy tu tą godzinę.
Niall śmiał się przez całą drogę na przystanek idiota. Jakieś osiem razy powiedział, że ma dla mnie świetną wiadomość, ale powie mi u mnie w domu. Zawsze jak idę z nim przez miasto mam wrażenie, że wszyscy się na nas gapią. Dzisiaj czułam na sobie jeszcze więcej spojrzeń. Najzabawniejsze jest jak jakiś znajomy Horana nas zatrzymuje i po kilku minutach rozmowy z nim pyta czy jesteśmy rodzeństwem, a jak on odpowiada, że nie, to jeszcze bardziej zdziwiony pyta czy jesteśmy parą. Najdziwniejsze są spojrzenia starszych ludzi, oni od razu myślą, że ze sobą chodzimy, a według nich tak duża różnica wieku w związkach jest niedopuszczalna. Zdecydowanie wolę, kiedy ludzie myślą, że jesteśmy rodzeństwem. Chociaż w sumie to dziwne, bo Niall jest blondynem, farbowanym, ale jednak a ja mam ciemne włosy. Jednak i on, i ja mamy niebieskie oczy, ale przecież to, że dwoje ludzi ma taki sam kolor oczy nie znaczy że są od razu rodzeństwem prawda ? W każdym razie, ludzie są dziwni czasem na prawdę mam ochotę śmiać się z ich głupoty.

W domu jak zwykle nikogo nie było. To znaczy nie do końca jak zwykle, ale zazwyczaj rodziców nie było, więc prawie na jedno wychodzi. Blondyn oparł swoją gitarę, która była w futerale o kanapę, a potem sam na niej usiadł i włączył telewizor. Dołączyłam do niego niosąc dwa jabłka, rzuciłam mu jedno i zajęłam miejsce obok niego. Niall jako dorosły trzydziestoletni mężczyzna włączył Kubusia Puchatka. Spojrzałam na niego z rozbawieniem na co odpowiedział tylko "jesteś nieletnia nic innego nie możesz oglądać". Na szczęście po kilku minutach stwierdził, że oglądał ten odcinek już kilka razy i włączył na program "dla dorosłych".
Oglądanie telewizji z moim przyjacielem to najgorsze co może być. Zawsze kończy się na kanale sportowym, na którym wiecznie leci boks. Doprawdy interesujące, jak dwóch mężczyzn obija sobie mordy rękawicami wielkości mojej głowy...
Około godziny 2 po południu dostałam sms. Nie powiem, że mnie to nie zdziwiło bo musiałabym skłamać. Niall tylko rzucił na mnie okiem w czasie gdy wyciągałam telefon z kieszeni, ale potem znów odwrócił wzrok do telewizora faceci.
Odblokowałam telefon i weszłam w wiadomości. 

 

Moje oczy powiększyły się jak zobaczyłam kto wysłał sms. Do cholery od kiedy nauczyciel pisze do uczennicy, jeśli nie ma jej w szkole ? To było kurewsko dziwne. Przynajmniej dla mnie. Postanowiłam jednak odpisać, jednocześnie trochę kłamiąc. No bo przecież nie napiszę mu, że byłam na wagarach, za zgodą rodziców, no ale jednak wagarach. Ledwo wcisnęłam "wyślij", a już dostałam odpowiedź jezu jak on szybko pisze !


Postanowiłam już nie odpisywać. Położyłam telefon koło siebie na kanapie i wróciłam do oglądania facetów obijających sobie twarze. Niall nagle jakby dostał jakiegoś pieprzonego olśnienia podskoczył na sofie i spojrzał na mnie. Uniosłam pytająco brwi, na co on uśmiechnął się szeroko Boże on jest taki przystojny, jak to możliwe, że nie ma dziewczyny, pff dlaczego on nie ma żony przecież na 30 lat !
- Zapomniałem ci powiedzieć kochanie ! - kochanie, kochanie, kochanie, to tak pięknie brzmi.
- To na co czekasz ? Mów - zaśmiałam się z jego głupoty, on wciąż zachowuje się jak nastolatek !
- Idziemy dziś na imprezę ! 
- Co ?! - on sobie chyba robi jaja. Uśmiechnął się jeszcze szerzej.
- Idziemy na imprezę kotku, lepszą niż ta, na którą zabrałem cię ostatnio - chciałam o coś go zapytać ale mi przerwał - twoi rodzice wiedzą, zgodzili się bez problemu, nawet pozwolili ci trochę alkoholu wypić, powiedzieli mi tylko żebyś nie wróciła do domu nieprzytomna !
- Skąd do cholery wiedziałeś, że chciałam zapytać o rodziców ? - on czyta w myślach czy jak ?
- Za dobrze cię znam. Będzie zajebiście, mówię ci !
- Taa, o ile ktoś mi czegoś nie dosypie do picia, albo nie zgwałci 
- Nikt cię nie zgwałci, bo idziesz tam ze mną, a będę tam tak jakby gościem specjalnym a poza tym przedstawię cię jako moją dziewczynę, więc nawet nikt cię nie tknie.

ŻE KURWA JAKO KOGO MNIE PRZEDSTAWI ?!


* Piosenka jest Ed'a Sheeran'a ale tutaj jest jako piosenka napisana Niallera :)
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hejka ! Przepraszam jeśli są jakieś błędy, ale nie sprawdziłam rozdziału :)
Wiem, że znów zawiodłam dodając rozdział po prawie miesiącu. Mam nadzieję, że ktoś tutaj jeszcze zagląda. Zdaję sobie sprawę z tego, że rozdział jest cholernie nudny, ale pisałam go sama, bo Julie nie ma teraz czasu, a na dodatek nie mam weny. Obiecuję, że kolejny będzie ciekawszy, zresztą musi być jakiś rozdział, w którym nie ma większej akcji, żeby w kolejnym mogły być ! Haha :D Zawiodła mnie troszkę ilość komentarzy pod ostatnim rozdziałem, jest ich zaledwie 8, a wejść w rozdział 80. Więc chyba przyznacie mi rację, że coś jest nie tak. Wiem, że to upierdliwe jak ktoś pod każdym rozdziałem pisze, że prosi o komentarze. Sama zawsze sie wkurwiałam jak widziałam coś takiego pod rozdziałami fanfików, które sama czytam, ale zrozumiałam to kiedy sama zaczęłam pisać. Komentarze na prawdę motywują i dzięki nim wiem, że jest dla kogo pisać. Dlatego mam nadzieję, że każdy skomentuje choćby kropką albo głupim ":)", chciałabym wiedzieć ile osób właściwie czyta to coś xD
Zmieniając temat, ostatnio zapomniałam zapytać czy ktoś byłby zainteresowany informowaniem o rozdziałach na twitterze, jeśli tak to napiszcie w komentarzach kto ewentualnie chciałby być informowany, a my zastanowimy się nad założeniem zakładki :) 
Zapraszamy do obserwowania bloga, co jeszcze bardziej ułatwi wam dowiadywanie się o nowych rozdziałach. 
Jeszcze raz bardzo przepraszam, że rozdział jest taki beznadziejny i obiecuję, że kolejny będzie lepszy :)
Chyba o niczym nie zapomniałam, notka znów długa, za co przepraszam ale miałam wiele do napisania :D
Nie wiem czy Julie będzie chciała uzupełnić swoją notkę, ale nie chcę przedłużać więc dodaję już rozdział.
Ok więc jeszcze raz błagamy komentujcie choćby kropką lub przecinkiem. 

Caro. xoxo

wtorek, 3 czerwca 2014

Chapter 6

ENJOY ! :)
*Joy's Perspective*

Ruszyłam po schodach na górę i weszłam do mojego pokoju. Zapaliłam światło i podeszłam do biurka. Odłożyłam torebkę i poczułam gorący oddech na mojej szyi. Moje serce stanęło w jednej chwili, kiedy usłyszałam TEN głos.
- Zdziwiona ? - nie wiedziałam co mam zrobić, stałam jak wryta i się w niego wpatrywałam jak on tu do chuja wszedł ?!

- Co ty tutaj robisz ?!
- Stoję kochanie - mruknął, wydawało mi się, że jest lekko poirytowany moim pytaniem.
- No tyle to ja kurwa widzę 
- Jakaś ty spostrzegawcza - sztuczny uśmieszek zagościł na jego twarzy. Ciągle staliśmy naprzeciw siebie, on po jednej stornie pokoju, ja po drugiej. Zrobił krok w stronę łóżka po czym po prostu położył się na nim i wziął ciastko ze stolika nocnego tak kurwa czuj się jak u siebie
- Smacznego 
- Dziękuję kotku - wyciągnął swój telefon z kieszeni, ale po chwili znów go schował.
- To był sarkazm idioto
- Wiem Joy
- Udław się tym pierdolonym ciastkiem - spojrzał na mnie zabójczym wzrokiem i kurwa na serio zaczynam się bać - Możesz wyjść z mojego domu
- Nie
- To nie było pytanie, to polecenie
- Jestem starszy, nie muszę cię słuchać.
- Wypierdalaj tam skąd przyszedłeś 
- Wyrażaj się do mnie z szacunkiem, bo pożałujesz - wstał i podszedł do mnie. Nadal utrzymywał dystans między nami, nie czułam lęku, gdyby chciałby mi coś zrobić, już dawno by to zrobił.
- Chyba w snach. Jak tu się do chuja znalazłeś ?!
- Czy to ważne skarbie ? A poza tym nie zmieniaj tematu - nawet Angel nie jest tak wkurwiająca jak on. Westchnęłam po czym podeszłam do szafy w celu przebrania się w domowe ciuchy. Ściągnęłam swoją koszulkę i poczułam gorący oddech na mojej szyi tylko Joy zapomina, że ma gości w pokoju.
- Mmm kochanie, przed chwilą mnie wyzywałaś a teraz takie pokazy urządzasz ? - położył swoje ciepłe dłonie na moich biodrach, nie ruszałam się, nie mogłam. Moje ciało odmówiło mi posłuszeństwa, stałam w kompletnym bezruchu kurwa.
- Weź te pieprzone łapska - przynajmniej mogę mówić, jedyny plus, on w odpowiedzi tylko coś odmruknął po czym przybliżył się jeszcze bardziej. Zaczął snuć nosem w górę i w dół mojej szyi. Jego gorący oddech odbijał się od mojej skóry. Gwałtownie wciągnęłam powietrze kiedy jego ręce powędrowały lekko w górę.
- Łapy przy sobie zboczeńcu ! - miałam ochotę go w tej chwili mocno walnąć. - Kochanie... a może by tak, no wiesz - pierdolony skurwiel niech przestanie trzymać swoje ciepłe dłonie na moich biodrach i nie szepcze mi do ucha bo zaczyna mi się to podobać kurwa. - Spierdalaj powiedziałam, zabieraj ręce - syknęłam - No dalej Joy - zaczął składać pocałunki na mojej szyi i obojczykach.
- O Boże ! - przymknęłam oczy z przyjemności, jeśli za chwilę się nie odsunie to się na niego rzucę i zacznę całować.
- Yhmm - przysunął się tak blisko, że czułam przez jego klatkę piersiową na moich plecach. Złapał ręką jedno z ramiączek od mojego stanika i je zsunął.
- Dobra Niall, teraz na serio spierdalaj, co za dużo to niezdrowo.
- No teraz to spierdalaj Niall, a wcześniej mi tu stękałaś "O Boże, uh Niall..".
- Pierdol się to jakby...niestosowne, tak niestosowne.
- Oj księżniczko kłóciłbym się z tobą, ale chyba nie mam na to ochoty. - Z kim ty się zadajesz Joy ?
- Um, nieważne. A tak w ogóle, to po co przyszedłeś ?
- Chciałem spędzić trochę czasu i porozmawiać z moją najlepszą przyjaciółką...a tak poza tym to nudziło mi się.
- Huh, myślałam, że mój niedoszły zawał serca był w jakimś bardziej rozwiniętym celu. - mruknęłam wchodząc do łazienki.
Nie usłyszałam żadnej odpowiedzi z jego strony więc zamknęłam drzwi i wzięłam gorący prysznic. Wróciłam do mojego pokoju po jakichś 15 minutach, a to co tam zobaczyłam było jednocześnie dziwne, ale w ogóle mnie nie zdziwiło. Mianowicie zastałam półnagiego Nialla Horana, który bezczelnie wpakował się pod MOJĄ kołdrę.
- Chyba sobie żartujesz. - spojrzałam na niego jak na debila. Gorącego debila... STOP !
- Oczywiście, że nie żartuje. Jak masz coś przeciwko, to zaraz cię przekonam - uśmiechnął się cwaniacko, jak to miał w zwyczaju.
- No słucham.
- Po pierwsze- nie ma twoich rodziców i bałabyś się zostać sama, po drugie- przytulę cię jak będzie ci w nocy zimno, po trzecie - obronię cię przed potworami spod łóżka. Poza tym, nie oszukujmy się skarbie, ty marzysz żebym został. - Uh uważaj bo twoje ego nie zmieści sie w moim pokoju.
-Ugh, zostań...jak musisz. - drugą część do dałam ciszej, ale myślę, że usłyszał. 
Uśmiechnął się i przesunął się aby zrobić mi trochę miejsca. 
- Tylko ręce przy sobie, jasne ? 
- Naturalnie madame - ten cudowny uśmiech... 
- Dobranoc Niall
- Dobranoc kochanie - KOCHANIEKOCHANIEKOCHANIEKOCHANIE.
Moje powieki powoli opadały, ale nagle poczułam silne ramiona oplatające moją talię i umięśniony tors Nialla przy moich plecach.
- Hey ! Przec...
- Ćśśś... - przerwał mi. - Dobranoc skarbie.
Poczułam jak składa mokre pocałunki i przygryza moją skórę od szyi do obojczyka. Nie powiem, że nie - to było tak kurewsko przyjemne, że nie miałam siły się już z nim kłócić. Z uśmiechem na ustach oddałam się w objęcia Morfeusza.

*Niall's perspective*


Kiedy Joy weszła do łazienki zdjąłem moją koszulkę, jeansy i położyłem się w łóżku mojej przyjaciółki. No właśnie, czy mogę ją tak nazwać ? Znam ją od 2 lat, kiedy zaczęła uczyć w szkole, w której jestem nauczycielem. Byłem bardzo zdziwiony, że tak młoda osoba jak ona została tu przyjęta do pracy. Ale kiedy poznałem ją bliżej  wiedziałem, że jest super osobą. To było coś więcej niż zwykła przyjaźń. Przez to, że jej rodziców często nie ma, wiedziałem, że muszę się nią opiekować. Byłem jak brat. Nigdy nie czułem do niej nic poza przyjaźnią, ale dzisiaj coś...coś było inaczej. Gdy się przebierała, nie wytrzymałem. Tak bardzo mnie wtedy pociągała... 

- Chyba sobie żartujesz - Joy przerwała moje bezsensowne przemyślenia wychodząc z łazienki. Była widocznie zła widząc mnie w jej łóżku, ale wiedziałem, że mnie nie wyrzuci. Kocha mnie. Jak brata.
- Oczywiście, że nie żartuje. Jak masz coś przeciwko, to zaraz cię przekonam.
No słucham. - znudzona Joy jest taka zabawna.
Po pierwsze- nie ma twoich rodziców i bałabyś się zostać sama, po drugie- przytulę cię jak będzie ci w nocy zimno, po trzecie - obronię cię przed potworami spod łóżka. Poza tym, nie oszukujmy się skarbie, ty marzysz żebym został. - pewność siebie to podstawa.
- Ugh, zostań...jak musisz. - zamierzała powiedzieć to tak, żebym nie usłyszał nie udało się.
Przesunąłem się na łóżku, aby zrobić trochę więcej miejsca, ale wiedziałem, że i tak zaśnie wtulona we mnie.
- Tylko ręce przy sobie, jasne ? - jasne.
- Naturalnie madame. 
- Dobranoc Niall.
- Dobranoc kochanie.
Czułem, że zasypia i chyba miała zamiar spać na drugim końcu łóżka. Nie, nie, nie. Przysunąłem się do niej i objąłem ją od tyłu.
- Hey ! Przec...
- Ćśśś... - nie dałem jej skończyć. - Dobranoc skarbie.
Zacząłem powoli, delikatnie całować jej szyję, wiedząc, że sprawia jej to wielką przyjemność i zaśnie myśląc o mnie. Niedługo potem sam odleciałem.


***

Śniło mi się, że jestem w Grecji, leżę na plaży i seksowna blondynka już miała mnie całować...kiedy obudziło mnie stukanie w okno. Szybko otworzyłem oczy i musiałem dać sobie chwilę, żeby ogarnąć, że nie jestem u siebie. Wstałem ostrożnie by nie obudzić Joy i podszedłem do okna, bo wkurwiające pukanie nie ustawało.
Wyjrzałem ukrywając się za zasłoną i zauważyłem jakąś postać. Mimowolnie spojrzałem na zegarek i się przeraziłem kto odwiedza Joy o 3.28 nad ranem ?! Ledwo uchyliłem okno a ktoś otworzył je na całą szerokość wchodząc do pokoju. Powiedzieć, że byłem zdziwiony osobą, która stała właśnie w pokoju mojej przyjaciółki to mało powiedziane. Mój towarzysz chyba też zdziwił się, że mnie tu spotyka.
- Co ty tu robisz ? - nigdy nie zrozumiem dlaczego ludzie mówię że to zły człowiek, zawsze mogę na niego liczyć, bez względu na sytuacje on zawsze mi pomaga. Owszem ma trochę problemów z prawem, kilka razy styczność z policją, ale jesteśmy młodzi i chcemy korzystać z życia czy to dziwne ?
- Śpię, jest po 3 stary. - mówiliśmy cicho, ja dlatego że nie chciałem obudzić Joy a on... w sumie sam nie wiem. 
- Przecież ty tu nie mieszkasz Niall. - no co ty nie powiesz 
- Z tego co kojarzę ty też nie 
- Chryste nienawidzę rozmawiać z tobą na trzeźwo, nie masz tu gdzieś jakiegoś wina z wieczoru ?
- Nie mam, nie piłem - faktycznie po piwie lepiej mi się z nim gada.
- No ty może nie, ale to nie twój dom więc chyba jesteś właśnie z jakąś panienką a może nie panienką, jeden chuj jesteś tu raczej z kobietą, a ona raczej piła - zaczął rozglądać się po pokoju, ale wątpię, że cokolwiek zobaczył bo panują tu egipskie ciemności i ledwo widzę jego twarz.
- Nie piła, człowieku idź do domu. Zasnąłem jakieś 2 godziny temu a ty mi dupę trujesz. Pogadamy sobie jutro
- Nie pierdol, nie piła ? Na trzeźwo ?! Zwykle kobiety chcą jakiejś jak to one mówią romantycznej atmosfery, co moim zdaniem jest zjebane 
- Kurwa nie zrozumiałeś mnie, nie piła, nie było romantycznej atmosfery bo do chuja nie uprawialiśmy seksu !
- To z po co ty tu jesteś ?
- Żeby się wyspać cymbale, to dom mojej przyjaciółki - po ostatnim wyrazie mnie oświeciło - a ty co robisz u mojej PRZYJACIÓŁKI ?!
- Ta gówniara jest twoją przyjaciółką ? - zaczynasz mnie wkurwiać, lepiej się już wyjdź.
-
Owszem jest, a jak ci się coś nie podoba to możesz spierdalać. - syknąłem ze złością.

- Jasne. - rzucił i wyskoczył z powrotem przez okno.
Wkurwiony położyłem się z powrotem do łóżka. Ciekawe czego on chce od mojej Joy. Kurwa, dowiem się.
Nie miałem siły na dalsze rozmyślenia, więc natychmiast zasnąłem.

*Joy's perspective*

Rano obudziłam się głównie dlatego, że było mi strasznie gorąco i duszno. Otworzyłam oczy po czym wszystko się wyjaśniło. Grubas zwany Niallem przygniatał mnie do łóżka. Sprawnie zepchnęłam go ze mnie i udałam się do łazienki w celu przebrania się z piżamy z myszką mickey. 





Wiedziałam, że dzisiaj raczej nigdzie nie wyjdę, więc ubrałam się luźno i wygodnie, ale wyglądałam jak człowiek. Wyszłam z łazienki i widok jaki zastałam rozśmieszył mnie tak, że myślałam, że się uduszę. Zobaczyłam Nialla schowanego pod kołdrą przyczajonego na mnie niczym dzika kuna.




- Wyjdź w końcu z mojego łóżka ciołku. - powiedziałam nadal rozbawiona.
- Chodź tu do mnie - pociągną mnie za rękę tak, że wylądowałam na jego klatce piersiowej.
- Niall...
- Skąd znasz Zayna Malika ? - przybrał poważny wyraz twarzy.
Zamarłam.


_________________________________________________________________________________

Hej hej hello ! Jest w końcu nowy rozdział :D Nauczyłam się, że trza zapisywać rozdziały jeszcze gdzieś poza bloggerem (wszyscy dobrze wiemy jak to się kończy) xD so chciałabym tylko podziękować za 2791 wyświetleń i 39 komentarzy !!! Jestem bardzo dumna z was jak i z nas, bo robimy robotę :D Proooszę, żeby każdy kto przeczyta skomentował (WAŻNE) :3 Do następnego ! :)

Julie xx.

Witam ! Jest już całkiem późno, jutro w szkole zapierdziel, ale obiecałyśmy sobie, że dodamy dziś rozdział, to dodajemy :D Jeśli są błędy to przepraszam, ale nie wiem czy Julie sprawdziła a ja już nie chcę przedłużać opublikowania. Zrobiłam zwiastun, jest on zrobiony w ramach przeprosin za tak długie oczekiwanie na rozdział ;)(znajdziecie go pod notką jak i w zakładce KLIK) Przepraszam jeśli nie jest idealny, ale nie znam się zbyt na tym a do zwiastunowni się nie zgłaszałam, bo bałam się, że nie przyjmą, albo że będziemy musiały opóźnić dodanie rozdziału :D Ale obiecuję, że kiedyś napiszę zgłoszenie i dostaniecie zwiastun wykonany przez osoby, które się na tym znają :) Mam nadzieję, że rozdział się wam podoba, moim zdaniem nie jest zły, całkiem dużo się dzieje (może i za dużo, no ale tak długo czekaliście, że wam się należy taki rozwój akcji :D) Mam nadzieję, że trochę was zaskoczyłyśmy, początkiem, środkiem, końcem, a może całym rozdziałem :D Piszcie w komentarzach, chętnie poczytam :D Zacznę się streszczać bo znów notka będzie dłuższa niż rozdział xD Liczba wyświetleń... wow ! Komentarzy... wow ! Jesteście niesamowici ! Kocham was <3 Pewnie coś jeszcze chciałam napisać, ale już teraz nie pamiętam xD Sorki za tą notkę, jest beznadziejna, wiem xD
PS. zapraszamy do obserwowania bloga :)
Caro. xoxo




wtorek, 27 maja 2014

PRZEPRASZAMY !

Hej ! Rozdział pojawi się sporo później, (i tak teraz ma duże opóźnienie xD), bo osobiście miałam blokadę twórczą, a Caro była na wycieczce, a później była chora :(, ale napisałyśmy już całkiem sporo. Niestety naszą pracę szlak trafił bo wszystko się usunęło. Tak więc - sorry, ale rozdział będzie za jakiś tydzień albo dwa :/ Postaramy się was nie zawieźć i napisać coś super ;)

Julie xx.

Cześć ! Na prawdę przepraszamy, najpierw byłam na wyciecze, która trwała 3 dni, potem byłam chora i nie miałam kiedy napisać choćby kawałek. Potem miałyśmy napisane już całkiem sporo i dziś Julie chciała coś dopisać a tu się okazuje, że wersja robocza jest PUSTA. Nie wiemy dlaczego tak się stało. Mamy nauczkę by zapisywać nasze rozdziały gdzieś jeszcze, a nie tylko na bloggerze, mamy nadzieję, że to się więcej nie powtórzy. Postaramy się dodać rozdział jak najszybciej, osobiście w ramach rekompensaty postaramy się o na prawdę dobrą akcję. Jeszcze raz przepraszamy xx

Caro xoxo

wtorek, 6 maja 2014

Chapter 5

*Joy's Perspective*

Chciałam odpisać, ale nagle usłyszałam donośne pukanie w moje okno... O KURWA
Przez chwilę stałam w miejscu i po prostu gapiłam w firanę. Przez biały, prawie prześwitujący materiał widziałam kolesia, który patrzył się na mnie z tym swoim uśmieszkiem. Jak mu nie otworzę, to wybije moje szybę, albo mi coś zrobi. Boże. Powoli zbliżyłam się do okna. Delikatnie je uchyliłam, ale on nie czekał i od razu otworzył je szerzej, po czym wszedł do mojego pokoju. Rozejrzał się uważnie i przeniósł wzrok na mnie.
- Ładnie tu - ten koleś ma nierówno pod sufitem chyba, zabił człowieka, szantażuje mnie i jednocześnie mówi, że mam ładnie w pokoju ? Idiota
- Umm... dzięki ? - kompletnie nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, to jest jakaś chora sytuacja ! Może jeszcze myśli, że powiem mu gdzie kupiłam meble, jaki rodzaj i odcień farby mam na ścianie ? Jeśli tak to chyba go popierdoliło.
- Dobra maleńka, nie będę ci tu pierdolił o głupotach. Powiem tylko jeszcze raz, że jeśli ktokolwiek dowie się o tym, co widziałaś, twoje życie zamieni się w piekło - tyle to ja wiem skurwielu.
- Nie trzeba mi dwa razy powtarzać - kurwa Joy ogarnij się, bądź grzeczna, a nie ty z pyskiem wylatujesz do mordercy !
- Wow, ostra jesteś lubię takie - jego ciężkie buty uderzały o podłogę kiedy do mnie podchodził. Oddychaj Joy. 
Był już całkiem blisko mnie, a ja nadal stałam w miejscu. Bałam się, ale nie chciałam tego pokazać. Nie przerywałam kontakty wzrokowego, on chyba też nie zamierzał. Usłyszałam trzask drzwi. Kurwa rodzice !
Mój towarzysz tak samo jak ja, chyba się trochę zdenerwował. Zastanawiam się jednak dlaczego.
- Posłuchaj mnie mała - zaczął mówić szeptem - wiem o tobie więcej niż może ci się wydawać. Znam twoje imię i nazwisko, datę urodzenia, dane twoich rodziców, ogółem wszystko - kurwa skąd on to wszystko wie ?!
- Niby skąd masz takie informacje ?
- Twój notes, kalendarz, terminarz czy co to tam kurwa jest. Nie zauważyłaś, że nie masz go w swojej torbie ? -chytry uśmiech to chyba jego drugie imię, ciekawe jak ma na pierwsze - bądź grzeczna i nie mów o mnie nic rodzicom, wiem kim jest twój tata. Pieprzona córeczko prawnika.
Do okna podszedł szybko i cicho. Moi rodzice na pewno nie usłyszeli kolesia. Jak mogłam się nie zorientować, że nie mam najważniejszej rzeczy w mojej torebce ?! Przecież używam tego notesu codziennie. Uspokoiłam się trochę i wróciłam do odrabiania zadania domowego. Całe szczęście, nie było tego dużo, bo nie mogłam się skupić To chyba normalne, kiedy prześladuje cię jakiś morderca.


***

Po południu nie miałam nic do roboty. Byłam już po obiedzie, lekcje miałam odrobione, jak zwykle wszystko na następny dzień umiałam, a w telewizji nie leciało nic interesującego. Mogłabym poćwiczyć, ale jestem zbyt leniwa. Od jutra uprawiam jakiś sport ! Jak zwykle skończyłam przemyślenia włączając komputer. Sprawdziłam portale społecznościowe, strony plotkarskie i maila. Jak zwykle na skrzynce miliony reklam, nikt tego nie czyta, a i tak wysyłają. Zauważyłam jednego "normalnego" maila. Wow, cóż za odmiana. 

Od : ElvisBoy@yahoo.com
Do : JJLove@yahoo.com
Temat : Hej :) [...]

Miło mi, że postanowiłaś napisać. Kompletnie się tego nie spodziewałem :) W końcu nawet nie znamy naszych imion. No dobra, ja twoje znam, Joy :D Przepraszam, chcę pozostać anonimowy, jak tylko się da. Chociaż jestem pewien, że w końcu wyznam Ci swoje imię, jeśli w ogóle nadal będziesz chciała ze mną pisać. Mam nadzieję, że nadchodząca wiosna cieszy Cię tak samo jak mnie. Nie przepadam za zimą :D
U mnie wszystko ok. Do napisania, mam nadzieję :)
ElvisBoy

Uśmiech sam wkradł mi się na twarz. Tylko zastanawiało mnie to, że chłopak nie chciał zdradzić mi nawet swojego imienia. Może.... Nie ! On na pewno jest normalny ! Myśląc nad różnymi bezsensownymi rzeczami zasnęłam.

***

Następnego dnia obudziłam się i czułam się całkiem wyspana. To dziwne, bo zazwyczaj wstawałam wyglądająca jak trup przez brzęczenie mojego budzika. Zdziwiona spojrzałam na zegarek i serce mi stanęło. 8:20 ! KURWA ! Zerwałam się z łóżka jak poparzona i wbiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się. Włosy zostawiłam luźno rozpuszczone i wyszłam szybko z domu.


Nie miałam dzisiaj czasu jak co rano wejść do Starbucks'a, ale na pewno zrobię to po szkole. Zdyszana wbiegłam do szkoły, ale na szczęście nie zaczęła się jeszcze druga lekcja. Podeszłam pod salę historyczną i czekałam na dzwonek. Chwilę później zadzwonił dzwonek i moja klasa pojawiła się tuż obok mnie. Już z daleka było widać trzy tlenione blondynki, idące całą szerokością korytarza z pogardą w oczach.
- No no no, kogo my tu mamy... - Co ty do mnie masz idiotko ?! Toaleta z lustrem to nie w tą stronę ! - Panna spóźnialska postanowiła się zjawić - szyderczo się zaśmiała i chciała odejść, ale przeszkodził jej w tym dzwonek na lekcję i nasza zadziwiająco szczupła nauczycielka tego przedmiotu.

***

Cały dzień w szkole minął tak jak zwykle ta rutyna mnie wykańcza. Angel poza docinką przed lekcją historii, nie sprawiała dzisiaj większych problemów i jakoś specjalnie nie stawała mi na drodze, chociaż... Na przerwie na lunch podszedł do mnie p. Payne i spytał czy dzisiejsze korepetycje aktualne uśmiechając się przy tym przyjaźnie, a Angel w tym czasie z ciekawością się nam przypatrywała. Jak jutro w szkole usłyszę plotki o jakimś romansie to chyba jebnę.
Wróciłam do domu i zrobiłam pracę domową, która jak zwykle poszła mi dość sprawnie. Kiedy spojrzałam na zegarek przeraziłam się, bo za pół godziny mam być u Liama. Szybko się przebrałam w luźniejsze rzeczy i wyszłam z domu.


Szłam dość szybko, bo pewne było już, że się spóźnię, a na domiar złego nie wiedziałam gdzie jest ta cholerna Mein Street * ! Krążyłam między tymi ulicami i kompletnie nie wiedziałam, w którą stronę pójść. Na szczęście zauważyłam nauczyciela podążającego chodnikiem po drugiej stronie ulicy. Postanowiłam iść za nim w bezpiecznej odległości, bo nie chcę, żeby uważał mnie za jakiegoś ciołka, który nawet ulicy nie potrafi znaleźć. 
Kiedy w końcu zatrzymał się przed pokaźnej wielkości domem  z pięknym zadbanym ogrodem, myślałam, że przystanął żeby zawiązać but czy coś, ale on wyjął klucze i wszedł do środka. Że.co.kurwa.
Odczekałam 3 minuty i ruszyłam w stronę drzwi wejściowych. Zadzwoniłam dzwonkiem i słyszałam kroki, które z każdą chwilą stawały się coraz głośniejsze, aż ustały i drzwi otworzył mi brunet z kilkudniowym zarostem i lekkim uśmiechem na twarzy. Gdyby nie był moim nauczycielem... dobra Joy jesteś wzorową uczennicą ogarnij się ! Był ubrany inaczej niż zwykle, nie miał koszuli z kołnierzykiem, a zwykłą, czarną koszulkę na długi rękaw. Zamiast ciemnych spodni z prostymi nogawkami założył jasne jeansy. I O KURWA NIE DZIWIĘ SIĘ ŻE NIE UBIERA SIĘ TAK DO SZKOŁY BO BY LASKI ORGAZMU DOSTAŁY NA SAM WIDOK. Odetchnęłam głęboko i zaczęłam powtarzać w myślach, że to mój nauczyciel.
- Miło cię widzieć Joy, wejdź - uśmiechnął się tak, że prawie zemdlałam. Czy to na pewno ten sam człowiek, który uczy mnie fizyki w szkole ? Zachowuje się jak mój znajomy, prawie jak Niall. Zaraz, to całkiem prawdopodobne że Horan jest od niego starszy ! 
- Dziękuję - starałam się opanować drżenie mojego głosu i chyba nawet mi się to udawało. Schyliłam się by ściągnąć buty, ale pan Liam szybko zareagował.
- Nie, nie ściągaj butów, jest na prawdę brudno. Nie mam czasu na sprzątanie. Wiesz nawet po pracy pracuję, muszę sprawdzać sprawdziany czy jakieś inne głupie rzeczy - podniosłam się i zauważyłam, że on też ma buty, ale nie te eleganckie, które zwykle ma w szkole, miał tenisówki w kolorowe wzorki. Mój nauczyciel wygląda jak nastolatek... OK. 
- No dobrze - trochę głupio się czułam.
- Proszę, wejdź do salonu, tam jest wygodniej niż w kuchni, przynajmniej tak myślę - znów się uśmiechnął. Zastanawiam się czy on kiedykolwiek ma gorsze dni. Szłam przed nim, w stronę wskazaną przez Paynea. 

Liam od 30 minut tłumaczy mi to samo, a ja nadal nic nie rozumiem. Pewnie ma mnie za jakiegoś debila świetnie. 
- Dobrze Joy, zróbmy sobie przerwę. Chcesz coś do picia ? Herbatę, kawę, soku, wody ? - wstał z kanapy i wszystkie książki i kartki położył na małym stoliku.
- Nie dziękuję - uśmiechnęłam się i usiadłam wygodniej na kanapie. Chcę taką kanapę w domu.
- Joy, powiedz mi co mam ci przynieść, albo sam zdecyduję. Jak się napijesz będzie ci się lepiej myśleć - chciał wyglądać chyba groźnie, ale nie wyszło mu to bo cały czas się uśmiechał.
- Sok może być - uśmiechnęłam się 
Przez kilka minut siedziałam sama w salonie, więc miałam okazję się rozejrzeć. Dom był urządzony całkiem nowocześnie, wszystko wyglądało jak nowe i raczej nie tanie. Jeśli to wszystko kupił za swoją pensję nauczyciela, to ja chcę być nauczycielką ! 
Przyglądałam się wszystkiemu co było w zasięgu mojego oka, a szyję wyginałam tak mocno, aż mnie kark rozbolał. Liam wszedł do pokoju niosąc dwie szklanki soku.
-Więc może .. - nie dokończył bo jego telefon zaczął dzwonić - przepraszam, muszę odebrać - uśmiechnął się przepraszająco, na co ja skinęłam głową i wyszczerzyłam zęby dając znak, że nie mam nic przeciwko temu, by odebrał.
-Halo ? Tak wiem Nicole, mam lekcję... nie, nie w szkole, udzielam korepetycji... co ? Nie ! Jedna z uczennic potrzebowała pomocy - siedziałam i przeglądałam notatki podczas gdy on gadał, chciałabym wiedzieć z kim gada, to znaczy wiem, że to kobieta może jego dziewczyna, albo żona, ale to i tak za mało. Chciałam wiedzieć, o czym rozmawiają ale kurwa miał tak ustawioną komórkę że za chuja nie słyszałam co mówi osoba po drugiej stronie - wiem, że mieliśmy się spotkać dziś u rodziców - o kurwa to musi być jego dziewczyna, a ja łudziłam się, że jest singlem, kurwa - dobrze rozumiem, okej do zobaczenia - rozłączył się po czym spojrzał na mnie.
Nie wiedziałam co mam powiedzieć, no bo co ? "Jak się ma pańska dziewczyna" czy może raczej "dobrze się panu układa w związku" ? Nie, nie ma mowy, żeby wyjeżdżać z czymś takim do nauczyciela.
- Przepraszam jeszcze raz, to był dość ważny telefon - no kurwa nie wątpię kolacyjka u rodziców z dziewczyną - wracamy do nauki, czy na dziś skończymy, nie chciałbym ci tłumaczyć zbyt dużo na jednej lekcji żeby ci się wszystko nie pokręciło.
- Ma pan rację, na dziś chyba wystarczy ile mam panu zapłacić ?
- Daj spokój Joy, ta lekcja nie trwała nawet godzinę, a na dodatek nic niej nie wiesz - szłam w stronę korytarza, niosąc torbę na ramieniu.
- Ale poświęcił mi pan swój czas - zaczęłam zakładać buty, a portfel, który przed chwilą trzymałam w ręce położyłam koło nogi, na podłodze.
- Na prawdę nic nie musisz mi płacić. Jeśli wziąłbym te pieniądze dziś od ciebie czułbym się jak złodziej 
- No dobrze, w takim razie dziękuję za poświęcenie swojego czasu 
- Nie ma za co, odpowiada ci ten dzień i godzina zajęć, czy wolisz kiedy indziej ? - wyszłam z domu i stanęłam przed drzwiami przodem do nauczyciela.
- Dla mnie w porządku.
- W takim razie do zobaczenia w szkole, a korepetycje za tydzień.
- Do widzenia - uśmiechnęłam się i ruszyłam w stronę domu.
Do domu miałam kawałek drogi, dlatego włączyłam sobie muzykę na mp3 i założyłam słuchawki. Szłam w rytm muzyki kiedy dostałam sms... nieznany O KURWA 


Serce mimowolnie mi przyśpieszyło. Zaraz... ON BYŁ W MOIM DOMU ?! Ja pierdole, co za typ... Nie dość, że ciągle do mnie wypisuje to jeszcze mnie w domu nawiedza.
Szłam żwawym krokiem w stronę mojego domu, bo zaczynało robić się ciemno, a czekał mnie jeszcze spory kawałek drogi. Było mi strasznie zimno, ale niestety nie pomyślałam o tym, żeby wziąć na siebie coś cieplejszego. Genius.
Kiedy weszłam w moją dzielnicę, mimowolnie przyśpieszyłam, bo bardzo nie chciałam by wydarzenia sprzed paru dni się powtórzyły. Uspokoiłam się odrobinę, gdy dotarłam już do mojej bramy i weszłam na posesję. W momencie przekroczenia progu domu, uderzająca we mnie cisza, nie dziwiła mnie ani trochę. Moi rodzice ciągle są w pracy. Tak, jakby ona była ważniejsza ode mnie. Ojciec pewnie siedzi w kancelarii i zaczyna jakieś nowe sprawy, a mama ma nocny dyżur w szpitalu. Już prawie wcale nie spędzamy ze sobą czasu.
To trochę przykre, no ale co - życie.
Ruszyłam po schodach na górę i weszłam do mojego pokoju. Zapaliłam światło i podeszłam do biurka. Odłożyłam torebkę i poczułam gorący oddech na mojej szyi. Moje serce stanęło w jednej chwili, kiedy usłyszałam TEN głos.
- Zdziwiona ?


------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Całkiem lubię ten rozdział, ale to pewnie dlatego, że w większości pisała go Caro :) Ja nie piszę super notek, więc chciałabym tylko napisać, że BAAARDZOO dziękuję za 29 komentarzy i 1950 wyświetleń. Dla innych bloggerek to może mega mało, ale jak dla mnie to jest DUŻO jak na 5 rozdziałów ! <3 Dzięki, że tu zaglądacie i niech każdy kto przeczyta, zostawi po sobie jakiś komentarz, bo chyba się limity zaczną... :D Do następnego !! xoxo.

Julie xx.

Siemka ! hehehe ten rozdział jest całkiem, całkiem. Nie wiem kto napisał więcej, moim zdaniem pisałyśmy po równo xD W każdym razie thank you soooooo much ! Ludzie razem jest 29 komentarzy (w tym 10 pod rozdziałem 4) i 1950 wyświetleń ! JARAM SIĘ <3 Pewnie macie mnie za jakaś nienormalną, ale to dla mnie serio mega dużo ! Nigdy bym nie pomyślała, że będzie to czytać, aż tyle osób ! 
Pod ostatnim rozdziałem, pojawił się komentarz z propozycją zwiastuna na naszego bloga i rozważamy z Julie zgłoszenie się tam (ja osobiście uwielbiam jak ff ma zwiastun xD ale to ja xD) 
Nie zdążę napisać nic więcej, bo J już chyba z 15 tweetów napisała, że jest nowy rozdział, a jeszcze nie ma (no już jest ale jak to pisałam to nie było xD)
Moje notki są bez sensu... wiem xD
Ok zapraszam do zakładki "kontakt" bo od niedawna mam aska i może ktoś chciałby o coś zapytać np. o bloga czy o mnie xD LOL xD ok spadam xD 
Mam nadzieję, że rozdział się podobał xx

Caro. xoxo